Facebook Google+ Twitter

Pofruuuunął!

Nawet najwięksi mają marzenia, których nie spełnili. Chcą jeszcze raz "zdobyć świata szczyt". To niewątpliwie jeden z najważniejszych dni w życiu naszego mistrza.

Wydaje się, że zdobył już wszystko. Czterokrotnie był najlepszym zawodnikiem Pucharu Świata, cztery razy sięgał także po mistrzostwo świata. Wygrał prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Marzenie pozostało jedno - zostać mistrzem olimpijskim. Nie będzie to łatwe, ale Adam Małysz wielokrotnie udowadniał, że można przekraczać granicę ludzkich możliwości.

Przygoda Małysza z igrzyskami olimpijskimi zaczęła się w 1998 roku w japońskiej Hakubie. Małysz miał wówczas 21 lat. Oczywiście konkurs nie był udany. Nasz mistrz dwukrotnie plasował się poza pierwszą pięćdziesiątką. Zawody w Hakubie pozwoliły mu jednak oswoić się z atmosferą igrzysk. Wiedział, że za cztery lata będzie mu już łatwiej. I było.

Po serii zwycięstw Adam leciał do Salt Lake City jako murowany faworyt. Oprócz niego liczył się tylko Sven Hanavald. Małysz nie mógł być więc do końca zadowolony z przebiegu zawodów. Nikt nie spodziewał się, że młody Szwajcar wyskoczy jak królik z kapelusza i zgarnie największe trofea. Ammann został dwukrotnym mistrzem olimpijskim, a Małyszowi zostało srebro i brąz. Pytano wówczas Małysza czy zamieniłby te dwa medale na jeden złoty. Adam powiedział, że nie bo jeden medal można zdobyć przypadkiem, dwa medale oznaczają, że jest się w formie. Dziś mistrz mówi co innego : "- (...) teraz, że bym zamienił. Kiedyś powtarzałem, że chcę oddać dwa równe skoki, a teraz otwarcie zapowiedziałem, że do Vancouver jadę walczyć o złoto."

W Pragelato Małysz nie był w formie. Cały sezon nie należał do udanych, więc nikt nie oczekiwał od niego fajerwerków. Siódme i czternaste miejsce to nie szczyt marzeń, ale na małej skoczni zabrakło naprawdę niewiele. Brystoel zaskoczył wtedy wszystkich. Był drugim Ammanem. Teraz Ammannem i Brystoelem może być Małysz.

Po obiecujących treningach Małysz rozgrzał serca kibiców, którzy wierzą w spełnienie największego marzenia naszego mistrza. Małysz pytany o to czy chcę odgryźć się Ammanowi
za Salt Lake City mówi : - "Medale są medalami, leżą w gablocie. Jednego koloru brakuje. Marzenie czeka na spełnienie. " My również czekamy na spełnienie tego marzenia. Czekamy na dwa dalekie skoki i wielkie zaskoczenie. Dziś to Amman jest wielkim faworytem - Adam ma zaskoczyć. Pozostaje nam czekać na krzyk Włodzimierza Szaranowicza : - "Pofruuunął !!! ".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

I zakończyło się tak pięknie, cudownie. Ten człowiek to fenomen.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przed chwilą zakończono serię próbną. Amman znowu najlepszy. 4 metry odfrunął wszystkim. Chyba jest poza zasięgiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba za szybko skreślasz Schlierenzauera i Morgensterna. Możemy być świadkami ciekawego konkursu, bo faworytów wydaje się być czterech:Amman, Schlierenzauer, Morgenstern i Małysz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiarą można przenosić góry :). Rzadko faworyci wygrywają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Schlierenzauer się już wypalił jeśli chodzi o ten sezon. Morgensterna nie stać na 2 dobre skoki. Tym bardziej Jacobsena. Co z tego, że Norweg w jednym skoku przeskoczy skocznie jak w drugim skoczy na bulę? Groźny będzie najbardziej Amman. To jest nieobliczalny człowiek w mega formie aktualnie. Bardzo ciężko będzie z nim wygrać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.