Facebook Google+ Twitter

Pogarda dla życia w Denver. Polemizując z Michalskim

Masakra w amerykańskim kinie oddaje klimat pogardy dla życia. Kiedy niejasność - co do jego początków i końca - jest interpretowana w oderwaniu od tajemnicy, łatwiej jest pociągnąć za spust.

 / Fot. Własność publicznNiesłusznie lekceważyliśmy mentalne podłoże zbrodni. Oczywiście ludzie zawsze się zabijali, ale dlaczego robią to w okresie szczytowym kultury liberalnej i humanistycznej, kiedy tajemnica ludzkiego życia - dotyczy to jego końca, nad którym powoli przejmuje kontrola eutanazja jak i początków - instalowana jest w konsumpcji.

Subtelne postrzeganie jego wartości kształtuje niezastąpiony klimat szacunku dla ciągłości procesu, w którym istota ludzka przychodzi na świat i odchodzi z niego. Szacunek dla człowieka budowany jest z "cząstek elementarnych", na przykład ze słów wyrażających wielkość i tajemnicę życia, a pogarda składa się z takich słów, które tę tajemnicę deprecjonują. Cezary Michalski*, autor Krytyki Politycznej wyklucza obcy mu, ale jakże intrygujący semantycznie embrion, a w jego miejsce - uwalniając niechęć - sadowi termin zarodek.

Wolność od embrionów, kodów genetycznych, ustalonej natury i moralności jest ustrojem, którego centrum wypełnia sam człowiek, nijaki, bo niedefiniowalny, zredukowany do wolności - czyli do "jak", nie "po co".

Przyporządkowywanie tej wolności jakiemuś ogólnemu, ponadindywidualnemu sensowi nie zasługuje nawet na miano zbrodni. Zbrodnia w leksykologii lewicy jest wartością dodaną w postępie ludzkości. Krytykowanego Gowina nie stać na zbrodnię, bo w szaleńczym ociosywaniu indywidualizmu Gowin jest słabiutki i zbyt wrażliwy, żeby Michalski mógł nie odczuwać dla niego pogardy. Może Gowin jest dla Michalskiego kimś/czymś takim jak zarodek. I nie wiadomo czy Gowin jest dla Michalskiego tak niedorozwinięty jak zarodek, czy tak ludzki jak zarodek.

Jedną z licznych funkcji wstrętu i pogardy jest samopoznanie. Przez pogardę dla Gowina - w którego osobie Michalski atakuje porządek respektowany przez większą część ludzkości - ideologie indywidualistyczne identyfikują się w dyskursie moralnym i stają się częścią systemu bardziej stabilnego, niż ten który deklarują. Anarchia to jeden z dotkliwych braków państwa boskiego na ziemi bez Boga i planu człowieka dla człowieka. W braku rozróżnienia między plemnikiem a zarodkiem, komórką zapłodnioną, która żyje już własnym życiem w cudzym organizmie dawcy, tkwi nie tylko samodzielny upór i złośliwość cherlawego "zawsze odmieńca" owładniętego namiętną zazdrością o kompletną, spokojną siłę dzielącą życzliwość dla ludzkości z Panem Bogiem. Uparte nietrzymanie granic między plemnikiem, komórką a embrionem jest najprostszą konsekwencją totalności. Hermeneutyka Michalskiego (i Krytyki Politycznej) nie jest odporna na próżnię, reaguje na nią panicznie, a więc agresywnie. Ciągłość ludzkiego życia i trwania w oderwaniu od ustalonej formy rzuca wyzwanie totalitaryzmowi intelektualnemu, który chce wyznaczać początek i koniec na życzenie. Jest to brutalny początek i brutalny koniec, gdyż granice odarte z dyskrecji i tajemnicy zawsze są czymś krwawym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (60):

Sortuj komentarze:

Pani Jadwigo coś jest na rzeczy. Dobry gracz, a takim Tusk jest, rzuca nierozwiązywalny temat na przynętę, staje z boku i czeka. Wkroczy wtedy, gdy uzna za stosowne, stając po stronie tych, z którymi może więcej ugrać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Arkadiusz Gębka Wczoraj 23:28 -
ponieważ rozpoczęłam tę dyskusję z intencją zawarta w Pańskim pytaniu, zakończę ją ze swej strony niebywale karkołomnym wnioskiem pana Giertycha, który wczoraj w "faktach po faktach" oznajmił, że wrzucenie tematu pod obrady sejmu, to rozgrywka premiera Tuska na postawienie prezydenta Komorowskiego w trudnej sytuacji: cokolwiek uchwali sejm, a prezydent podpisze/nie podpisze - w każdym przypadku narazi się dużej części wyborców.
Karkołomne, ale... czyżby Tusk okazał się aż tak dalekosiężnym graczem politycznym? Byłaby to zagrywka taktyczno - szachowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Naprawdę zadowala Cię "brak argumentów za" ? - nie, gdyby tak było nie miałaby miejsca żadna dyskusja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Autora.

W słabym tekście o Gowinie Cezary Michalski użył argumentu "in vitro" bez intencji podnoszenia tej kwestii na poziom wyższy niż "lamperia"...:)
Dociekanie medycznych, etycznych, filozoficznych, religijnych i innych aspektów związanych z powstaniem życia jest moim zdaniem nadmiernie poważnym komentarzem do politycznych sympatii Michalskiego.
No chyba, że Marcin Stanowiec szukał pretekstu, żeby poruszyć nabrzmiały w nim temat...
Łączenie zygoty z masakrą w Denver jest abstrakcją "na wysokim diapazonie".
Tekst i dyskusja pod nim jest lepsza od Gowina, Michalskiego i ocen rządów Tuska razem wziętych...:)))
Pozdrawiam i maksymalnie oceniam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie była pogarda dla życia, człowiek był niezrównoważony psychicznie (?). Dla niego to był film, zabawa. W Denver obowiązuje kara śmierci i taką dostanie.

Szkoda tych wszystkich ludzi z kina, bo byli zupełnie niewinni. I jeszcze to zabite dziecko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Rafał

/Nie ma moim zdaniem stanu wyższej konieczności../

Tylko, że ja wrócę do idei.
Czyli próby określenia, choćby dla samego siebie, granicy "stanu wyższej konieczności".

Nie tylko po to, żeby gdybać, ale po to, żeby być bardziej świadomym własnych wyborów.
Naprawdę zadowala Cię "brak argumentów za" ?
Nie interesuje Cię próba zdefiniowania granicy, kiedy "przeciw" zamienia się w "za" ?

Jak będzie problem, to będziemy myśleć ? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, bo świadomość lub jej brak zmienia kwalifikację moralną, choć nie musi zmieniać kwalifikacji prawnej.

Artur zgadza się, tylko póki co nie widzę argumentów za przesunięciem tych granic. Nie ma moim zdaniem stanu wyższej konieczności, choć z punktu widzenia jednostki może to wyglądać inaczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak, ale oczami wyobraźni można zobaczyć sytuacje, gdzie to właśnie zakład Pascala będzie argumentem za. I to w dzisiejszym stanie wiedzy. Weźmy pod uwagę potencjalne katastrofy.

Ktoś powie, że to gdybanie. Jasne, ale, moim zdaniem, warto sobie te granice w umyśle poprzesuwać.
Przecież każde "dziś jeszcze nie", wymaga określenia: zatem kiedy ?
Czyż nie ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli następuje utrata zarodka czy nawet dużej ciąży bez świadomej ludzkiej ingerencji - nikt nie protestuje. Natomiast, gdy coś takiego dzieje się z udziałem człowieczej świadomości rodziców czy lekarza (nie mówię tutaj o aborcji!), to już wielu zaprotestuje. Dlaczego?
Napisałem celowo świadomej ingerencji, bo matka po zapłodnieniu przecież może nieświadomie przyczynić się do utraty ciąży. Co będzie gdy dowie się już po fakcie, że to jej jakieś tam działanie czy zachowanie tę utratę spowodowało?
Te przykłady, bynajmniej nie teoretyczne, pokazują zawiłości ludzkiego myślenia. A zatem problemy ontologiczne tworzą się w samym człowieku z udziałem jego samoświadomości. Poza nią ten problem nie istnieje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

sam problem nie jest dla mnie mimo wszystko zero-jedynkowy. Przychodzi mi na myśl zakład pascalowski. Na tym poziomie wiedzy bardziej "opłaca się" chronić życie w imię zasad, człowieczeństwa czy jak je zwał, niż pozwalać na doraźne zaspokojenie potrzeb emocjonalnych kosztem wielu żyć. Skoro bowiem trwa spór o początek, to znaczy, że nauka w 100 proc. nie odpowiadziała na to pytanie. W gruncie rzeczy w horyzoncie aksjologicznym musimy operować dramatem: jednostki "pragnącej", bądź rodzaju ludzkiego (jakkolwiek ten ostatni wydaje się abstrakcyjny, biorąc pod uwagę konsekwencje, taki nie jest).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.