Facebook Google+ Twitter

(Po)gimnazjalny dylemat. Garść porad z autopsji

Sztuką jest mieć lat piętnaście i wiedzieć, co chce się robić przez całe życie. Jednak nie każdy potrafi i w tym cały problem. Co po gimnazjum - to jest pytanie!

„W XXI wieku trzeba szybciej dorosnąć” - tak chciałabym podsumować moment zakończenia gimnazjum. Od półtora roku jestem licealistką i niedawno przeżywałam wybór szkoły oraz (przede wszystkim) profilu klasy. Miałam z tym wielki problem, ponieważ moimi ulubionymi przedmiotami były biologia i historia, a w żadnym warszawskim liceum nie znalazłam klasy biologiczno-historycznej. A w ogóle dlaczego liceum? Jestem „typem”, który lubi posiedzieć przy książkach i odrabiać prace domowe czy powtarzać materiał z lekcji. A, że posiadam nikłe zdolności manualne, postanowiłam poświecić się zupełnie pracy umysłowej.

Wracając do mojego dylematu. Nauczycielka biologii z gimnazjum, która zainteresowała się mym nieszczęsnym losem, powiedziała, że nie mogę żyć w ciągłej rozterce i zaproponowała, bym zapisała na kartce dlaczego lubię każdy z tych przedmiotów. Oczywiście zrobiłam tak, ale nie rozwiało to żadnych wątpliwości. Postanowiłam więc oddać sprawę losowi. Podczas wybierania klas i liceów zaznaczyłam wpierw dwie klasy z rozszerzoną historią, następnie dwie z biologią. I dostałam się do klasy: matematyczno- geograficzno- historycznej w szkole, która przypadła mi do gustu podczas jej Dnia Otwartego, ale nie była szczytem marzeń.

Na początku miałam mnóstwo wątpliwości i nie byłam pewna czy się nie przenieść (miałam taką możliwość, dostając się z listy rezerwowych do szkoły "moich marzeń"), jednak teraz nie żałuję. Szkoła, do której chodzę jest wspaniałym miejscem dla każdego. Podoba mi się przede wszystkim to, że nikt nie ma oporu przed zawieraniem kontaktów. Nie wiem jak to się dzieje, ale wszyscy uczniowie są bardzo otwarci i rozmawianie z kimś, o kim wiesz tylko tyle, że chodzi z tobą do szkoły jest na porządku dziennym.

Jeżeli chodzi o kadrę nauczycielską, to jest niezwykle zróżnicowana; uczą mnie profesorowie starsi ode mnie o kilka lat, jak również i w wieku moich dziadków. I każdy z nich jest osobowością - ma swoje powiedzonka, styl mówienia, ubierania, prowadzenia lekcji, a nawet system pytania.

Co do profilu, to jednak dobrze, że historia, bo okazała mi się znacznie bliższa. Jeżeli chodzi o geografię, to jest w porządku, ale matematyka… Na początku miałam trochę obawy, co do „matmy”, bo nigdy nie była moim ukochanym przedmiotem, jednak jest już znacznie lepiej i zaczynam wychodzić na prostą. Rozważam nawet rozszerzanie jej na maturze. Powoli też zaczynam kształtować swoją przyszłość - mimo wielu pomysłów zaczynam mniej więcej się „określać”. Co dalej będzie? Zobaczymy.

Jednak wybierając szkołę po gimnazjum pamiętaj, że:


Zawsze możesz liczyć na rodziców (w moim wypadku spełnili bardzo ważną rolę)
Decyzję powinieneś podjąć sam! (to chyba najważniejszy punkt)
Musisz zastanowić się do czego rozszerzane przedmioty przydadzą się w przyszłości
Nie powinieneś wybierać szkoły ze względu na kolegów, bo to doprowadzić może do wielu rozczarowań
Warto jest chodzić do szkół podczas dni otwartych i wypytywać o wszystko
Ostatecznie jest druga rekrutacja i jeżeli za pierwszym razem nie wyjdzie, za drugim na pewno się uda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.