Facebook Google+ Twitter

Pogrom faworytów na US Open

Panujące w kobiecym tenisie bezkrólewie potwierdziły wyniki spotkań pierwszych rund. Główne faworytki albo pożegnały się już z turniejem, albo pozostawiły po sobie bardzo kiepskie wrażenie.

Ana Ivanović. / Fot. EPA/ANDREW GOMBERTPrzed rozpoczęciem US Open dużo mówiło się o braku głównej faworytki do wygrania nowojorskiego turnieju. Ponadto aż pięć zawodniczek po zakończeniu ostatniego w tym roku turnieju wielkoszlemowego miało szanse na fotel liderki rankingu. Po zaledwie kilku dniach tę liczbę należy zweryfikować.

Ana Ivanović

Młoda Serbka przyjechała do Nowego Jorku jako liderka rankingu WTA. Zwyciężyła w tym roku na kortach Rolanda Garrosa, ponadto była także w finale Australian Open. Nieudany start w Wimbledonie można było tłumaczyć chwilowym spadkiem motywacji po pierwszym zwycięstwie wielkoszlemowym, lub też chwilowym brakiem formy. W Nowym Jorku forma serbskiej tenisistki była wielką niewiadomą, dużo także mówiło się o kontuzji ręki. Już pierwszy mecz Ivanović pokazał, że z obroną fotela liderki może być ciężko.

Popełniała wiele niewymuszonych błędów, serwis nie czynił wielkich spustoszeń po drugiej stronie siatki. Ivanović sama nie wiedziała co się dzieje, co chwila patrząc bezradnie w stronę swojego boksu. Wiera Duszewina, która była rywalką serbskiej tenisistki w pierwszej rundzie nie potrafiła tej niemocy przeciwniczki wykorzystać. Doprowadziła do trzeciego seta, ale to było wszystko, na co było ją stać. Przeciwniczka w rundzie drugiej także nie miała być dla Ivanović wielką przeszkodą.

Zawodniczka, która przedzierała się przez eliminacje, plasująca się pod koniec drugiej setki rankingu teoretycznie nie powinna była mieć w meczu z Serbką nic do powiedzenia. Julie Coin szybko jednak uspokoiła nerwy, zapomniała o stresie związanym z występem na dużym korcie i z pomocą rywalki osiągnęła życiowy sukces dochodząc do trzeciej rundy. Tym samym Ana Ivanović marzenia o utrzymaniu fotela liderki rankingu musi odłożyć na później.

Jelena Janković

Druga z Serbek, wiceliderka rankingu, już przed startem US Open narzekała na zmęczenie sezonem, dużą senność i spadki koncentracji. Trudno sie temu dziwić - Serbka jest jedną z najbardziej zapracowanych tenisistek, startując niemal w każdej większej imprezie. Ponadto różnica czasu między Pekinem, a Nowym Jorkiem wynosząca 12 godzin także dała się mocno we znaki . Na efekty długo nie trzeba było czekać. Pierwsza runda była jeszcze spacerkiem, ale drugi pojedynek ze Szwedką Arvidsson kosztował kibiców Janković mnóstwo zdrowia.

Serbka wygrała dosyć szczęśliwie, korzystając z niedoświadczenia rywalki i jej błędów w najważniejszych momentach spotkania. Trzecia runda także nie należała do najłatwiejszych. Chinka Zheng stawiła zacięty opór i choć Janković wygrała w dwóch setach to całe spotkanie trwało ponad dwie godziny. Teraz o awans do ćwierćfinału może być ciężko, bowiem na drodze serbskiej tenisistki stanie znakomita Dunka Caroline Wozniacki. Dunka nie straciła jeszcze w Nowym Jorku seta, a w trzeciej rundzie pokonała w znakomitym stylu wyżej notowaną przeciwniczkę - Victorię Azarenkę z Białorusi, rozstawioną z numerem 14.

Serena Williams

Amerykanka idzie przez nowojorską imprezę jak burza, nie tracąc jeszcze ani jednego seta. Styl w jakim wygrywa każe w niej właśnie upatrywać głównej kandydatki do końcowego zwycięstwa. Amerykanka w takiej dyspozycji jest nieosiągalna w zasadzie dla nikogo. Gra płasko, mocno i z dużą dynamiką. Nie dopuszcza do siebie myśli o porażce, jest skoncentrowana, a to wszystko sprawia, że wyrasta na główna faworytkę imprezy. Problemów w awansie do 1/8 nie powinna sprawić Amerykance jej kolejna rywalka, czyli doświadczona reprezentantka Japonii Ai Sugiyama.

Swietłana Kuzniecowa

Rosjanka triumfowała na US Open w 2004 roku. Jak na razie jest to jej jedyny sukces wielkoszlemowy. Po zakończeniu kariery przez Belgijkę Justine Henin wydawało się, że to właśnie Rosjanka może stać się liderką światowych rozgrywek. Jednak tegoroczne wyniki wielkoszlemowe była dla Kuznetsowej z pewnością niezadowalające. Z Australian Open pożegnała się w trzeciej rundzie po porażce z Agnieszką Radwańską, w Paryżu dotarła do półfinału, gdzie nie sprostała Dinarze Safinie. Wimbledon to znów porażka z Radwańską, tym razem w 1/8 finału. US Open skończyła na trzeciej rundzie, a jej pogromczynią okazała się doświadczona Słowenka Katerina Srebotnik.

Jelena Dementiewa / Fot. EPA/JASON SZENESJelena Dementiewa

Rosjanka była już w finale US Open, w 2004 roku. Wydaje się, że w tym sezonie jest w życiowej formie, co potwierdziło zdobycie przez nią złotego medalu Igrzysk Olimpijskich, a także półfinał w Wimbledonie. W Nowym Jorku spisuje się jak na razie znakomicie, nie tracąc jeszcze ani jednego seta. Obok sióstr Williams, to właśnie Rosjanka wyrasta na jedną z kandydatek do końcowego triumfu.

"Czarne konie" imprezy

Oprócz wymienionych tenisistek, kandydujących do zostania nową liderką rankingu, na US Open nie brakuje mniej utytułowanych, ale równie groźnych zawodniczek. Do tego grona z pewnością należy Caroline Wozniacki. Dunka wygrała ostatnio dwa turnieje - w Sztokholmie i w New Heaven. Nabrała doświadczenia, gra mocno i mądrze. W trzeciej rundzie pokonała Azarenkę, o której mówi się, że ma szanse zostać w przyszłości nowym numerem 1. Dunka ma szanse grać w nowojorskiej imprezie nadal, bowiem w 1/8 zagra z Janković, która jest daleka od swojej najwyższej formy. Wydaje się, że Wozniacki ma szanse zajść naprawdę daleko. Inną tenisistką, która nie jest wymieniana w gronie faworytek, ale ma szanse zajść daleko jest Agnieszka Radwańska. Polka nie pokazała jednak jak dotychczas najwyższej formy. Pokonała reprezentantkę Kazachstanu w pierwszej, a Kolumbijkę w drugiej rundzie, ale trudno stwierdzić czy prezentowany prze nia poziom wystarczy na pokonanie lepszych rywalek.

Szans Polki nie należy jednak nigdy przekreślać - jest waleczna, gra do ostatniej piłki, a poza tym uderza piłki siłą przeciwniczek, często wręcz bawiąc się z nimi. Jeśli Agnieszce wystarczy sił, może sprawić w Nowym Jorku kilka niespodzianek. W trzeciej rundzie Polka spotka się z Dominiką CIbulkową., którą także należy umieścić w gronie "czarnego konia" imprezy. Słowaczka jest dwa miesiące młodsza od Radwańskiej, wciąż pnie się w górę rankingu, a w nowojorskiej imprezie rozstawiona jest z numerem 18. Cibulkowa mimo niskiego wzrostu jest bardzo szybka i zwinna, nie boi się wyżej notowanych rywalek, o czym miały szanse przekonać się najlepsze tenisistki, z Janković na czele.

Drugi dzień rozgrywanej wśród pań trzeciej rundy z pewnością wiele wyjaśni. Przed kibicami kilka wartych uwagi pojedynków, a wśród nich zaplanowany na 11 czasu nowojorskiego ( godzina 17 w Polsce), na Grandstandzie, pojedynek Agnieszki Radwańskiej rozstawionej z numerem 9, a Dominiką Cibulkową, czyli numerem 18 imprezy. To spotkanie zapowiada się niezwykle emocjonująco, a dla Polki, która z racji rankingu wydaje się delikatną faworytką, z pewnością nie będzie to spacerek.

ZOBACZ: Galerię Seweryna Dombrowskiego

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

siostry zawsze są faworytkami, ale czasami przegrywają zupełnie niespodziewanie, jak chociażby na Roland Garros. poza tym skoro aż 5 zawodniczek miało na starcie imprezy szanse, by zostać numerem 1, to czysto teoretycznie też należały do grona faworytek turnieju. miejmy nadzieje ze Agnieszka wygra z Cibulkową, bo jej pojedynek z Venus mogłby być bardzo ciekawy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.