Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29918 miejsce

Pogrzeb Jacksona i gadżety - zysk z pseudofanów

Handlarze wyruszyli na podbój portfeli wielkiej reszty sympatyków Michaela Jacksona. Prawdziwi fani nie muszą kupować płyt idola po jego śmierci, bo zrobili to wcześniej. Co najwyżej, mogą uzupełnić zbiory.

Moje zbiory. / Fot. Agata ŚwierczyńskaWe wtorek, 23 czerwca przed północą naszego czasu, na skrzynkę mailową otrzymałam wiadomość, by oczekiwać na kolejną pulę biletów przyznaną zarejestrowanym użytkownikom MichaelJacksonLive.com. Nie przypuszczałam, że oczekiwać będę bardzo krótko i z tak smutnym rezultatem. Dokładnie 2 dni później przyjaciółka, wiedząc, że nie ma mnie przy komputerze, przysłała mi SMS: "Michael Jackson nie żyje". Krótkie zdanie. Treściwe, prawda? Teraz, kiedy to piszę, znów mam gęsią skórkę. Bałam się zajrzeć do sieci. Zadzwoniłam do bliskich. Zajrzeli za mnie. Potwierdzili. Już nigdy nie będę na koncercie swojego idola. Może to jednak pomyłka? Laptop chodził całą noc...

Tabloidyzacja mediów postępuje, wobec czego kolejne "sensacyjne", pośmiertne newsy nie dziwiły. Staram się je sobie dozować, mimo iż atakują z każdej strony, bo kogo jak kogo, ale mnie czas przeszły używany w odniesieniu do króla popu zwyczajnie przygnębia. Adrenalina jest dobra, gdy współwystępuje z radością a nie smutkiem, zatem za takie sensacje dziękuję.

Zaskoczyły mnie jednak doniesienia (albo raczej nazewnictwo), iż rzekomo "fani Jacksona masowo wykupują płyty". Czy to naprawdę fani Jacksona czy raczej fani snobizmu, bo obecnie zmarły Jacko to topowy temat? Przecież prawdziwi fani Jacksona jego płyty już mają. A teraz wykupuje je po prostu cała reszta, czyli właśnie owe masy.

Moje zainteresowanie osobą i twórczością Michaela Jacksona, które od dawna dumnie prezentuję w Curriculum Vitae, rozpoczęło się w sierpniu 1992 roku, kiedy jako sześciolatka pojechałam z mamą do Wiednia. Obserwowałam wtedy stolicę Austrii przygotowującą się do koncertu MJ na Praterstadion w ramach trasy związanej z albumem "Dangerous". I choć opuściłam Wiedeń tuż przed tym wydarzeniem, Jacksomanię zaszczepiono we mnie skutecznie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Miło to czytać, bo to dość osobisty tekst... choć pewnie lepiej bym się czuła, gdyby nie zaistniały okoliczności jego napisania... MJ [*]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2009 12:27

Piątka z plusem.... :-))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

"23. czerwca" - a ta kropka to po co? ;-)
poza tym tekst świetny, zgadzam się z absolutnie każdym jego zdaniem.
daję 5 i czekam na kolejne ;)
a fragment "Przez lata zbierałam to, co dotyczy Jacko - wycinki prasowe, kasety, książki, gadżety... oraz mniej lub bardziej wybredne kpiny. Żebym przypadkiem nie zapomniała, że mam idola zboczeńca, małpę, wariata, pedofila, babę, białego Murzyna, dewianta z odpadającym nosem itp." to po prostu mistrzostwo ;-)
pozdrawiam serdecznie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.