Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > "Pójdź, dziecię! Ja cię uczyć każę!"

Pozycja materiału w rankingach:

44766 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 70pkt

Oceń:

"Pójdź, dziecię! Ja cię uczyć każę!"


Liceum, pupilek naszych władz oświatowych, coraz częściej nastawia się na produkcję "szarej masy" przeciętniaków. A jak słusznie zauważył Stanisław Jerzy Lec, nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem...

Wzór świadectwa maturalnego http://upload.wikimedia.org/wikipedia/common/b/b7/SwiadectwoMaturalne1.jpg / Fot. Marcin OtorowskiMinisterstwo Edukacji Narodowej, wprowadzone najwyraźniej w błogostan lekturą statystyk, postanowiło kontynuować działania w kierunku upowszechniania średniego wykształcenia. Wzór świadectwa maturalnego http://upload.wikimedia.org/wikipedia/common/b/b7/SwiadectwoMaturalne1.jpg / Fot. Marcin Otorowski

W kwietniu 2010 r. zrodził się w bólach kolejny projekt rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej, który zakłada między innymi "rozszerzenie na szkołę ponadgimnazjalną możliwości promowania jeden raz w ciągu tego etapu edukacyjnego ucznia do klasy programowo wyższej, który nie zdał egzaminu poprawkowego z jednych zajęć edukacyjnych" (wrażliwych językowo Czytelników przepraszam w imieniu twórców projektu za fatalną składnię).

W uzasadnieniu projektu czytamy: "Przepis ust. 10 umożliwia jeden raz w ciągu etapu edukacyjnego promowanie do klasy programowo wyższej również ucznia szkoły ponadgimnazjalnej, który nie zdał egzaminu poprawkowego. W obowiązującym stanie prawnym przepis ten dotyczy ucznia szkoły podstawowej i gimnazjum. Zmiana ta pozwoli na równe traktowanie w tym zakresie ucznia każdego typu szkoły."

Tłumacząc z ministerialnego na nasze, oznacza to, że nawet licealista może za łaskawym przyzwoleniem rady pedagogicznej przejść do następnej klasy z zasłużenie otrzymaną jedynką, a co za tym idzie, z brakami uniemożliwiającymi dalsze zdobywanie wiedzy z danego przedmiotu. Licealista, czyli przyszły przedstawiciel elity intelektualnej, który w moim przekonaniu nie powinien być traktowany na równi z uczniami pozostałych typów szkół. Przypomnę, że "ogólniak" w założeniu oznacza liceum "ogólnokształcące", a nie "ogólnodostępne". W założeniu, bo w praktyce coraz częściej jest inaczej.

Pierwszym krokiem ku przepaści było utworzenie gimnazjów. Nie oszukujmy się, dla potencjalnych maturzystów trzecia licealna jest czasem straconym, a procedury nowej matury okroiły okres nauki w liceum do 2,5 roku. Egzamin gimnazjalny okazał się sitem o wyjątkowo dużych otworach, przez które prześlizgują się uczniowie marni, natomiast szczególnie uzdolnieni nie mają możliwości zaprezentowania się w pełnym blasku. Można go porównać do poprzeczki, pod którą można przejść, ale nie wolno jej przeskoczyć.

Niż demograficzny skłania dyrektorów mniej obleganych liceów do obniżania wymagań wobec kandydatów w obawie przed redukcją etatów. Efekty tych działań znakomicie ilustruje fragment dialogu na forum dla nastolatków (pisownia oryginalna):

- Jeśli mam taką średnią ocen to czy jest szansa, ze przyjmą mnie do liceum? 3.5 ;-I
- zależy od liceum. Każde inaczej przyjmuje ale u nas by sie dostałas nwet jak bys miała 2,0


Do absurdów zaliczam fakt, że licealista może przejść (przeleźć?) do następnej klasy, a nawet ukończyć szkołę z dwójkami na świadectwie. Wprawdzie wstydliwą nazwę "ocena mierna" zastąpił z czasem eufemizm "dopuszczająca", ale wymagania pozostały te same. Mierny inteligent? Dla mnie to wyrażenie brzmi niedorzecznie, dla reformatorów naszej oświaty najwyraźniej nie, skoro konsekwentnie brną w tym kierunku, ustanawiając 30-proc. próg zaliczenia przedmiotów obowiązkowych na egzaminie maturalnym.

Opisane wyżej poczynania są jeszcze do przyjęcia w szkole podstawowej i gimnazjum, które każde dziecko skończyć musi, jednak nie widzę dla nich uzasadnienia w szkole elitarnej, jaką jest i powinien pozostać "ogólniak". Odejście od tego założenia może się okazać dla liceów destrukcyjne - niedouczeni absolwenci, nieprzygotowani do podjęcia studiów i nieposiadający kwalifikacji zawodowych, przegrają wyścig o pracę z rówieśnikami, którzy ukończą technika lub "zawodówki".

Zobacz także:

Marta Jenner OFFline profil autora

Autor: Marta Jenner

Napisz do autora

Artykuły (73) Galerie (5) Średnia ocen (4.72)

Wiek: 50 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: Filolog. Znajomi wiedzą więcej, trolle - nie muszą;)

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 77

Sortuj komentarze:

Ireneusz Mosiczuk 07.06.2010 22:06

Ocena: Ocena pozytywna 22 Ocena negatywna 6

Marto, poruszyłaś bardzo ważny porażający problem. 5************************. Stan oświaty to nie dzisiejsze i ostatnie lata permanentnej degrengolady naszego szkolnictwa. Moim zdaniem zaczęło się od sławetnego Kodeksu Ucznia. Zgoda na włosy, papierosy, ciąże, szminki i malunki. Oczywiste, upraszczam. Ale ten ruch wolności uczniowskiej pociągnął za sobą następne rewolucje. Następne manipulacje w dobrze zorganizowanym systemie edukacji. Po uwolnieniu tzw rynku, nastąpiła eksplozja szkół i szkółek o statusie uczelni. Mamy co mamy. Produkcja a nie kształcenie. Kasa a nie efekty dydaktyczno-wychowawczy. Pamiętam, że szkolnictwo ponadpodstawowe dzieliło się na takie formy jak; zasadnicze, średnie (lica, technika) i uzupełniające dla tych, którzy odstawali poziomem (przecież dzisiaj tez są takowi), szkoły przysposobienia zawodowego. Dla każdej grupy były określone minima. Nie było zmiłuj się i wsadzanie wiader na głowę nauczyciela. Pensum nauczycielskie było ściśle określone i konsekwentnie egzekwowane. Ale i ocena nauczyciela była bezlitosna. Rozpoczęcie zajęć przez nauczyciela bez tzw konspektu było tzw przestępstwem i podlegało surowej naganie. Porównajmy to do dzisiejszej produkcji absolwentów, abiturientów. Porównajmy do prac dyplomowych i magisterskich pisanych na zamówienie w internecie. A znajomość tabliczki mnożenia, zlicznai słupków:)? Po co komputer to załatwia:). Marto jeszcze raz 5* za poruszenie tematu i trafne wnioski w nim zawarte.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 07.06.2010 22:00

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 12

Jeżeli właściwie zrozumiałem bełkot z rozporządzenia MEN-u, można będzie przejść w liceum z klasy do klasy, z jedną oceną niedostateczną? Wybacz, Marto, ze używam słowa "niedostateczna", miast "mierna", lub "dopuszczająca", poniewaz, moim zdaniem, obydwa nowomodne, należą do kategorii eufemizmów. :)

Jeśli przyszłym polskim elitom ma wystarczyć 30 procent zaliczenia przedmiotów obowiązkowych, czarno widzę ko-ewolucje Polski pod rękę z resztą świata.

Chociaż...? Proszę o wpisanie mnie na listę "jednostek elitarnych" :))) Będę ponownie zdawał maturę... 30 procent osiągnę podczas sjesty. Przedmioty mogą wybrać egzaminatorzy. Również chemie, której nigdy nie cierpiałem :))) Układ okresowy pierwiastków, czyli tzw. tablicę Mendelejewa, pamiętam do dzisiaj. To powinno wystarczyć...

Oczywiście 5*, Marto...

Aneks: Jolu, kilka slow do Ciebie. Obawiam się, ze nie zrozumiałaś gorzkiej ironii slow Henryka "jaka płaca, taka praca"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 07.06.2010 20:42

Ocena: Ocena pozytywna 23 Ocena negatywna 14

Jestem w ogóle przeciwko drugoroczności - link
Ale nie przeciwko obniżaniu poziomu nauczania. Nie za oszczędnościami w oświacie.
I zupełnie nie rozumiem stwierdzenia "jaka płaca, taka praca!" - to mnie oburza, bo to nie jest moją dewizą!
Mimo że płaca we wrześniu ub. roku (w kwocie wprawdzie niezauważalnej) wzrosła, to nauczyciel musiał to odpracować z nawiązką (patrz karciane darmowe godziny). I nie widzę, by ktoś z mojego grona się obijał, przeciwnie, starania o utrzymanie pracy nasilają się, bo niż...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ryszard Jan Zagórski 07.06.2010 18:59

Ocena: Ocena pozytywna 24 Ocena negatywna 13

I tym sposobem dochodzimy do sedna zagadnienia. Jeśli nie wiemy to z pewnością się domyślamy, skąd się biorą tzw. ćwierćinteligenci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Henryk Kokot 07.06.2010 18:37

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 12

Jest też inny aspekt tego zagadnienia; jaka płaca, taka praca!
Wszem i wobec wszak wiadomo, że pensja nauczyciela czasem jest mniejsza niż kieszonkowe ucznia. W imię czego zatem nauczyciele mają się wysilać. Bywa, że sprzątaczka po zawodówce ukończonej z "poślizgiem", zarabia lepiej niż pani mgr z mianowaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Roman Woźniak 07.06.2010 18:36

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 21

To po co ja wnuczce każę się uczyć? Cały system oświatowy conajmniej do przeglądu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Braciszewski 07.06.2010 18:21

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 27

Skoro studia też można skończyć prawie każde jak się ma kasę to nie ma się co dziwić że nie koniecznie potrzebny jest jakościowo dobry poziom maturzystów.
A tak poważnie to poziom nauczania jest bardzo słaby już na poziomie szkoły podstawowej i gimnazjalnej.
Ostatnia gimnazjalna to również farsa.
Co ma robić nauczyciel z uczniami którzy muszą materiał opanował do kwietnia bo potem egzamin jest. Oni w maju i czerwcu chodzą jak im się chce a nauczyciele też uczą jak im się chce. I co mają niby uczyć skoro do kwietnia niby wszystko przerobili.
Żenada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.