Pozycja materiału w rankingach:
Liceum, pupilek naszych władz oświatowych, coraz częściej nastawia się na produkcję "szarej masy" przeciętniaków. A jak słusznie zauważył Stanisław Jerzy Lec, nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem...
Ministerstwo Edukacji Narodowej, wprowadzone najwyraźniej w błogostan lekturą statystyk, postanowiło kontynuować działania w kierunku upowszechniania średniego wykształcenia. 
Zobacz także:
Artykuły
(73)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 50 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Filolog. Znajomi wiedzą więcej, trolle - nie muszą;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ireneusz Mosiczuk 07.06.2010 22:06
Marto, poruszyłaś bardzo ważny porażający problem. 5************************. Stan oświaty to nie dzisiejsze i ostatnie lata permanentnej degrengolady naszego szkolnictwa. Moim zdaniem zaczęło się od sławetnego Kodeksu Ucznia. Zgoda na włosy, papierosy, ciąże, szminki i malunki. Oczywiste, upraszczam. Ale ten ruch wolności uczniowskiej pociągnął za sobą następne rewolucje. Następne manipulacje w dobrze zorganizowanym systemie edukacji. Po uwolnieniu tzw rynku, nastąpiła eksplozja szkół i szkółek o statusie uczelni. Mamy co mamy. Produkcja a nie kształcenie. Kasa a nie efekty dydaktyczno-wychowawczy. Pamiętam, że szkolnictwo ponadpodstawowe dzieliło się na takie formy jak; zasadnicze, średnie (lica, technika) i uzupełniające dla tych, którzy odstawali poziomem (przecież dzisiaj tez są takowi), szkoły przysposobienia zawodowego. Dla każdej grupy były określone minima. Nie było zmiłuj się i wsadzanie wiader na głowę nauczyciela. Pensum nauczycielskie było ściśle określone i konsekwentnie egzekwowane. Ale i ocena nauczyciela była bezlitosna. Rozpoczęcie zajęć przez nauczyciela bez tzw konspektu było tzw przestępstwem i podlegało surowej naganie. Porównajmy to do dzisiejszej produkcji absolwentów, abiturientów. Porównajmy do prac dyplomowych i magisterskich pisanych na zamówienie w internecie. A znajomość tabliczki mnożenia, zlicznai słupków:)? Po co komputer to załatwia:). Marto jeszcze raz 5* za poruszenie tematu i trafne wnioski w nim zawarte.
Autor usunął profil 07.06.2010 22:00
Jeżeli właściwie zrozumiałem bełkot z rozporządzenia MEN-u, można będzie przejść w liceum z klasy do klasy, z jedną oceną niedostateczną? Wybacz, Marto, ze używam słowa "niedostateczna", miast "mierna", lub "dopuszczająca", poniewaz, moim zdaniem, obydwa nowomodne, należą do kategorii eufemizmów. :)
Jeśli przyszłym polskim elitom ma wystarczyć 30 procent zaliczenia przedmiotów obowiązkowych, czarno widzę ko-ewolucje Polski pod rękę z resztą świata.
Chociaż...? Proszę o wpisanie mnie na listę "jednostek elitarnych" :))) Będę ponownie zdawał maturę... 30 procent osiągnę podczas sjesty. Przedmioty mogą wybrać egzaminatorzy. Również chemie, której nigdy nie cierpiałem :))) Układ okresowy pierwiastków, czyli tzw. tablicę Mendelejewa, pamiętam do dzisiaj. To powinno wystarczyć...
Oczywiście 5*, Marto...
Aneks: Jolu, kilka slow do Ciebie. Obawiam się, ze nie zrozumiałaś gorzkiej ironii slow Henryka "jaka płaca, taka praca"
Jolanta Paczkowska 07.06.2010 20:42
Jestem w ogóle przeciwko drugoroczności - link
Ale nie przeciwko obniżaniu poziomu nauczania. Nie za oszczędnościami w oświacie.
I zupełnie nie rozumiem stwierdzenia "jaka płaca, taka praca!" - to mnie oburza, bo to nie jest moją dewizą!
Mimo że płaca we wrześniu ub. roku (w kwocie wprawdzie niezauważalnej) wzrosła, to nauczyciel musiał to odpracować z nawiązką (patrz karciane darmowe godziny). I nie widzę, by ktoś z mojego grona się obijał, przeciwnie, starania o utrzymanie pracy nasilają się, bo niż...
Ryszard Jan Zagórski 07.06.2010 18:59
I tym sposobem dochodzimy do sedna zagadnienia. Jeśli nie wiemy to z pewnością się domyślamy, skąd się biorą tzw. ćwierćinteligenci.
Henryk Kokot 07.06.2010 18:37
Jest też inny aspekt tego zagadnienia; jaka płaca, taka praca!
Wszem i wobec wszak wiadomo, że pensja nauczyciela czasem jest mniejsza niż kieszonkowe ucznia. W imię czego zatem nauczyciele mają się wysilać. Bywa, że sprzątaczka po zawodówce ukończonej z "poślizgiem", zarabia lepiej niż pani mgr z mianowaniem.
Roman Woźniak 07.06.2010 18:36
To po co ja wnuczce każę się uczyć? Cały system oświatowy conajmniej do przeglądu.
Tomasz Braciszewski 07.06.2010 18:21
Skoro studia też można skończyć prawie każde jak się ma kasę to nie ma się co dziwić że nie koniecznie potrzebny jest jakościowo dobry poziom maturzystów.
A tak poważnie to poziom nauczania jest bardzo słaby już na poziomie szkoły podstawowej i gimnazjalnej.
Ostatnia gimnazjalna to również farsa.
Co ma robić nauczyciel z uczniami którzy muszą materiał opanował do kwietnia bo potem egzamin jest. Oni w maju i czerwcu chodzą jak im się chce a nauczyciele też uczą jak im się chce. I co mają niby uczyć skoro do kwietnia niby wszystko przerobili.
Żenada.