Pozycja materiału w rankingach:
Liceum, pupilek naszych władz oświatowych, coraz częściej nastawia się na produkcję "szarej masy" przeciętniaków. A jak słusznie zauważył Stanisław Jerzy Lec, nie każda szara masa ma coś wspólnego z mózgiem...
Ministerstwo Edukacji Narodowej, wprowadzone najwyraźniej w błogostan lekturą statystyk, postanowiło kontynuować działania w kierunku upowszechniania średniego wykształcenia. 
Zobacz także:
Artykuły
(71)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 50 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Filolog. Znajomi wiedzą więcej, trolle - nie muszą;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Artur Wojnowski 11.06.2010 17:26
@ Rafał Gdak
" Weźmy choćby naszych informatyków - wygrywają prestiżowe konkursy raz za razem i szkoła się do tego przyczynia."
Panie Rafale. Litości. Weźmy stu losowo wybranych studentów I roku. Krótkie dyktando, kilka pytań z wiedzy ogólnej i zadanie matematyczne.
Trend wzrostowy jest w statystykach. Jeśli wziąć realną i obiektywnie mierzalną wiedzę, jest zdecydowanie zniżkowy.
Pal licho statystyki i testy. Ale nie dajmy się zwieść pozorom. Chyba chodzi o to, żeby zdobyty dyplom ( jakiegokolwiek poziomu ) znaczył wciąż to samo.
Jolanta Paczkowska 11.06.2010 17:14
"... jednak mamy trend wzrostowy, a nie zniżkowy w poziomie wykształcenia" - a czym to Rafale mierzysz? Bo ja np. kiedy mówię do moich uczniów: - Wasi rówieśnicy kilkanaście lat temu... A oni na to: - Wiemy, wiemy! Musieli jeszcze umieć...
Tadeusz Śledziewski 11.06.2010 17:04
Zapewne ma Pan większe rozeznanie ode mnie. Jeśli jest, jak Pan mówi, to cieszmy się z tego.
Rafał Gdak 11.06.2010 16:50
Statystyki pokazują jedynie, iż nie ma tragedii. Zgadzam się, że ilość nie idzie często w parze z jakością, ale też nie ma powodu do wstydu. Weźmy choćby naszych informatyków - wygrywają prestiżowe konkursy raz za razem i szkoła się do tego przyczynia. Sam mam wiele zastrzeżeń, co do poziomu kształcenia. Kiedyś pisałem o lekturze minimum programowego z języka polskiego dla gimnazjum, które załamało mnie swoim odrealnieniem. Tak czy siak jednak mamy trend wzrostowy, a nie zniżkowy w poziomie wykształcenia, co jednak cieszy.
Tadeusz Śledziewski 11.06.2010 16:41
No! Panie Rafale! Nuże, do dzieła! Wyciągaj Pan argumenty z cholewy udowodnij pospólstwu, że panuje rozkwit edukacyjny i twórczy w Polsce. Zatkaj Pan tym malkontentom buzie nimi, niech nie dziamgają.
Alicja Pionkowska 11.06.2010 15:16
Ależ to wspaniała dyskusja! Dla pani Marty 5+ za tekst, którym wywołała mnóstwo interesujących wypowiedzi. Dowiedziałam się tu naprawdę wiele. Pozdrawiam wszystkich DO - uczestników tej niezwykłej wymiany zdań :)
Marta Jenner 11.06.2010 14:49
"chodziło o zatrzymanie młodzieży w kraju i stworzenie iluzji, że po ukończeniu szkół to będzie łatwiej"
Doskonała diagnoza. Nie mogę się pogodzić z takim oszukiwaniem młodych ludzi - ta iluzja niejednemu odebrała szansę zdobycia popłatnego zawodu i prowadzenia godnego życia.
Jolanta Paczkowska 11.06.2010 14:07
Zgadzam się co do statystyk. No ale tajemnicą Poliszynela jest, że chodziło o zatrzymanie młodzieży w kraju i stworzenie iluzji, że po ukończeniu szkół to będzie łatwiej. O szkołach zawodowych pisałam tutaj:link
"Wątpię, by przeciętniacy dostali się na prestiżowe kierunki i uczelnie, po których jest się atrakcyjnym nabytkiem dla pracodawcy" - i tak Marto, dochodzimy do sedna sprawy. :)
Marta Jenner 11.06.2010 13:43
Racja. Dane statystyczne informują, ile osób ukończyło określony typ szkoły, ale nie mówią o jakości kształcenia. Kiedy dla poprawy statystyk zaczęto zachęcać młodzież do nauki w liceach, "ogólniaki" zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Przyjmowano do nich dosłownie z łapanki. (Część już dzisiaj nie istnieje, bo po pewnym czasie poziom tak bardzo się obniżył, że zabrakło chętnych.) Jednocześnie pogrzebano wiele świetnych szkół zawodowych, zwłaszcza zasadniczych - kształcących robotników wykwalifikowanych. W efekcie owa powszechność wykształcenia średniego oznacza tyle, że mamy nadprodukcję przeciętnych (łagodnie mówiąc) absolwentów liceum nieprzygotowanych do żadnej pracy i niedostatek fachowców. Wspomniani absolwenci zapewne skończą studia (co jeszcze bardziej poprawi statystyki), ale czy to poprawi ich sytuację na rynku pracy? Wątpię, by przeciętniacy dostali się na prestiżowe kierunki i uczelnie, po których jest się atrakcyjnym nabytkiem dla pracodawcy.
Robert Grzeszczyk 11.06.2010 11:22
Panie Rafale, możemy bardzo prosto skorygować treść rozporządzenia o którym pisze Marta i w przeciągu 4-5 lat zostaniemy mistrzami świata w ... statystyce. Wskazywałem powyżej, jak prosto poprzez obniżanie standardów poprawiać wyniki ... statystyczne. Tylko jak długo będzie trwać to fałszywe samozadowolenie. W konfrontacji z realną wiedzą i wynikami naukowymi to stajemy się coraz większymi "neptkami". Nadęta bańka pryska.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3121)