Pozycja materiału w rankingach:
Tymi słowami można określić najnowszy film Rona Howarda „Frost/Nixon”. Obraz jest ekranizacją słynnej sztuki teatralnej i uzyskał pięć nominacji zarówno do Złotych Globów jak i Oscarów. Premiera już jutro.
Kilka miesięcy po słynnej na całym świecie, a szczególnie ważnej dla Amerykanów, aferze Watergate prezydent Stanów Zjednoczonych ustępuje ze stanowiska i odchodzi w polityczny niebyt. Jego wielkie ambicje pozostają jednak niezaspokojone, a dodatkowo czuje się on samotny, oszukany i utrapiony ciągłymi oskarżeniami. Opinia publiczna, która i tak już nienawidzi wręcz Nixona, za działanie przeciw uwielbianej przez amerykańskich obywateli demokracji, wrze gdy jego następca prezydent Ford ułaskawia go i nie dopuszcza do jakichkolwiek oskarżeń. Amerykanie żądają, aby eksprezydent przyznał się do błędu i przeprosił za swoje niewątpliwie złe decyzje. Ten jednak jest nieustępliwy.
Wydarzenie to zgromadziło przed ekranami w całych Stanach rekordową w historii amerykańskiej telewizji liczbę widzów. Rozmowa, która toczyła się kilka dni, zmieniła zarówno wizerunek samych telewizyjnych wywiadów, ale też biorących w niej udział postaci. Obaj mężczyźni biorący udział w rozmowie postawili wszystko – majątek, reputację, szacunek – na szalę i tylko jeden z nich mógł cieszyć się zwycięstwem.Ta legendarna konfrontacja zmieniła oblicze zarówno dziennikarstwa publicystycznego, jak i samego wywiadu, który dziś uznawany jest sztukę.
O możliwość reżyserowania „Frost/Nixon” ubiegało się kilka znanych reżyserów m.in. Sam Mendes czy Martin Scorsese. Wybór padł jednak na Howarda, który postawił jeden warunek. Role główne muszą odegrać Frank Langella i Micheal Sheen, czyli odtwórcy kreacji ze sztuki Petera Morgana. I trzeba przyznać, że nikt nie mógł być lepszy od tego duetu. Gra obu mężczyzn jest absolutnie bezbłędna i choć w pojedynku między aktorami lepiej wypada Langella, czyli Nixon,to obaj zasługują na słowa uznania. Bo gesty i spojrzenia, a czasem sama barwa czy ton głosu nadają produkcji status rzeczywisty i realny na tyle, że mamy wrażenie oglądania jednego z prawdziwych wywiadów czy politycznych rozmów.
Ciekawym montażem, zresztą nominowanym do Oskara, popisali się dwaj panowie – Mike Hill i Daniel P. Hanley. Ich praca słusznie została doceniona, bo rozwiązanie, które zastosowali idealnie dopasowuje się do konwencji filmu i dodatkowo nadaje mu realizmu a także utrzymuje atmosferę napięcia. Mowa oczywiście o wstawkach paradokumentalnych, wypowiedziach osób, które były bezpośrednimi świadkami wydarzeń, mówiących z perspektywy czasu. Kwestie wypowiadane przez bohaterów obu opozycyjnych stronnictw dodatkowo pobudzają naszą ciekawość i z pewnością zaintrygują tych widzów, którzy nie znają tych wydarzeń z lekcji historii.Zobacz także:
Artykuły
(133)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 24 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora: