Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19315 miejsce

Pojedynki poetyckie w knajpach coraz modniejsze

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-01-23 08:35

Duchota, ścisk, krzyki rozwydrzonej publiczności, sceniczne zamieszanie zamiast nabożnej ciszy i zapalonych świec. Przy mikrofonie kolejny zawodnik pojedynku piszących, czyli uczestnik tak zwanego slamu poetyckiego.

fot. Michał Kobyliński, Dziennik Zachodni"Jeśli jest coś, co chciałbym światu przekazać, brzmi to mniej więcej tak, człowieku; jaś kapela to fajny koleś, jeśli jest jakiś powód, dla którego chce to zrobić, to dżentelmeni o tym nie rozmawiają, powiedzmy, że to dla dobra ludzkości, robię to, żeby nigdy już nie było wojen; jaś kapela to fajny koleś"*. Tak wygląda poezja XXI wieku na żywo.

Poetyckie slamy cieszą się coraz większą popularnością praktycznie w każdym większym mieście. Najczęściej odbywają się w klubach i pubach. Reguły tej walki na słowa są proste: każdy ma trzy minuty na poruszenie sali swoim tekstem.

Moda przywędrowała do nas z Chicago. Tam zdarzało się, że występy niektórych uczestników kończyły się ostrymi połajankami lub odesłaniem do domu - widownia zbierała się nawet na taksówkę dla największego nudziarza. Zadaniem slamera (poety, rapera, słowiarza) jest zdobycie uznania publiczności, która swoje oceny wyraża głośnym zachowaniem, od pełnego zachwytu do dezaprobaty.

W Polsce przyjęła się też mniej drastyczna praktyka, czyli punktowanie autora tekstu. Jury wybierane jest wówczas spośród zebranych w sali, szczególnie wtedy gdy reakcje są bardzo nieśmiałe. Być może jesteśmy zbyt przywiązani do tradycyjnych wieczorków poetyckich i ciężko nam poddać miażdżącej krytyce kogoś, kto prezentuje się na scenie.

- Nie powinno tak być. Na tym polega slam, że słabe występy są wygwizdywane. Nie należy się obrażać. To forma kultury na gorąco, błyskawicznie reagującej i odpowiadającej na zapotrzebowanie wolnego rynku - mówi Mateusz Szkop, kulturoznawca i organizator częstochowskich slamów.

Ze względu na charakter slamowych zawodów największe brawa otrzymują teksty rymowane, które dowcipnie komentują rzeczywistość. Niewiele zdarza się odstępstw od tego wzorca. Głównie z tego powodu spora część świata poetyckiego trzyma się z daleka od tej "popliteratury". Najbardziej znanymi polskimi slamerami-poetami są Jaś Kapela, Maciej Kaczka oraz Michał "Gil" Kobyliński. Wszyscy oni wydali tomik z wierszami, które wcześniej "przetestowali" podczas klubowych imprez.

- Slam jest zjawiskiem nie tyle ściśle literackim co raczej muzyczno-showmańskim. Tekst odgrywa niewielką rolę jako tworzywo. Kiedyś uważałem, że najważniejsze jest to, jak się go usłyszy, że dwie trzecie sukcesu zależą od barwy głosu, dykcji, obejścia, mówienia do publiczności. Teraz wiem, że dobra dykcja i aktorstwo wręcz przeszkadzają, czego mizerny i sepleniący słynny Jaś Kapela jest dowodem. Chodzi o kontakt z publicznością, uwiedzenie jej. A na to nie ma żadnej metody - tłumaczy Maciej Kaczka, samozwańczy śpiewak.

Sam Jaś Kapela często odżegnuje się od stylu kabaretowego, podkreślając związki z tradycją poetyckiego rzemiosła. Kapela (student filologii polskiej UJ) mimo młodego wieku najczęściej był nagradzany w konkursach slamowych. Nagrody pieniężne dla zwycięzców slamu nie przekraczają 250 zł. Podobne sumy otrzymują laureaci turniejów jednego wiersza, które nierzadko przypominają slamy. Może więc nie ma o co suszyć głowy? Może kojarzony z PRL poetycki turniej zyskał po prostu obco brzmiącą nazwę?

* Cytat został zaczerpnięty z wiersza pt. "przesłanie pana jana" pochodzącego z tomu "Reklama" Jasia Kapeli (Kraków 2005).

Pierwszy śląski slam poetycki odbył się w 2004 roku w katowickim klubie Scena GuGalander. Imprezy slamowe organizowano już także w Jazz Club Hipnoza (Katowice), Centrum Kultury Wiatrak (Zabrze), pubie Utopia oraz Teatr From Poland Cafe (Częstochowa).

Tomasz Jamroziński - Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.01.2007 20:38

Słowacki i Mickiewicz nie unikali bezpośredniej konfrontacji z publicznością. Nazywało się to za ich czasów improwizacją poetycką, chociaż prawdopodobnie bywalcy arystokratycznych salonów mieli wykute na pamięć kilkanaście wierszy "na zawołanie". Działo się to zarówno w Warszawie, Paryżu, jak też na tzw. polskiej prowincji, a nawet w Moskwie i Petersburgu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.01.2007 10:23

rzeczywiscie: slam poetycki to doskonala zabawa i dla slamera, i dla publicznosci. o ile najnudniejsze i najbardziej nieatrakcyjne wydaja sie nadete i powazne wierszyki, o tyle najbardziej atrakcyjne sa fragmenty zabawne, z zaskakujacym zakonczeniem. wiem, bo niedawno wygralem taki kryminalny slam poetycki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe co na to Słowacki i Mickiewicz?:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.