Facebook Google+ Twitter

Pokaż mi jak świętujesz, a powiem ci kim jesteś

  • Anna K.
  • Data dodania: 2008-12-18 12:02

Każdy z nas jest inny. Jednak stosunek do świąt Bożego Narodzenia pozwala zaklasyfikować nas do bardzo wyrazistych grup. Czy Nowoczesny ma szansę spotkać się przy wigilijnym stole z Duchem Tradycji?

Duchy Tradycji

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. APPDo tej grupy należą zazwyczaj osoby płci żeńskiej. Pragną one wcielić w życie wszystkie znane świąteczne tradycje. Zazwyczaj już tydzień przed Wigilią zamykają się w kuchni, gdzie poświęcają się przyrządzaniu świątecznych potraw. Duchom Tradycji trzeba oddać honor, bo możliwe, że gdyby nie one, to członkowie pozostałych grup przekształciliby Święta w kolejny dzień urlopowy lub krótkie spotkanie opłatkowe. Rodzina Duchów Tradycji nie ma lekkiego życia. Musi brać czynny udział we wszystkich mniej lub bardziej potrzebnych przygotowaniach. To członkowie tej grupy tworzą sztuczny tłum i wielki zamęt przedświąteczny we wszystkich super i hipermarketach. Podążająca za nimi rodzina jest najczęściej niezadowolona i zdezorientowana. Gdy już się przetrzyma stresujący czas przed Świętami, można odetchnąć z ulgą. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Pozostaje tylko siedzieć i świętować. Ale zazwyczaj nikt już nie ma na to siły.

Buntownicy z wyboru

Narzekają na wszechobecne choinki i ozdoby świąteczne. Na piosenki świąteczne w radiu i kolędy na spotkaniach opłatkowych. I na spotkania opłatkowe też narzekają. Nie lubią ścisku w sklepach i korków na parkingach przed sklepem. Klną pod nosem na wszystkich tych, którzy w radosnym podekscytowaniu biegają za kolejnym prezentem lub żywym karpiem. W domu zamykają się w pokoju i w słuchawkach na uszach udają, że nie słyszą prośby o wytrzepanie dywanu. Na myśl o Wigilii, Buntowników oblewa zimny pot. Nie lubią składać i przyjmować życzeń, twierdząc, że to obłuda. Z prezentów nigdy nie są zadowoleni, sami też nie kupują, wyznając zasadę, że nie należy uszczęśliwiać nikogo na siłę. Wspólne święta z całuśną i gadatliwą ciocią odchorowują przez następne pół roku. Przypadłość ta dotyczy zazwyczaj mężczyzn, najczęściej w okresie dojrzewania. Starszych też, lecz ci pozostają w ostrej mobilizacji przedświątecznej, a to za sprawą obecnego w ich domu Ducha Tradycji (czytaj: żony).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

Łatwo być Zblazowanym Buntownikiem...- ma być.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łatwo być Zblazowanym Buntowników, gdy ma się w domu Ducha Tradycji.

Powinni się co roku zamieniać rolami. (+).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.12.2008 19:23

Fajny tekst. Ja im jestem starsza tym bardziej nieznosze świąt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus!!
No, gratuluje pomysłu na tak rewelacyjny artykuł. Super, myślałam, ze jest on napisany na podstawie jakichs źródeł, ale jeśli nie...no bardzo ciekawy!!
Ja nie nie wiem, do której grupy należę, hm chyba mimo wszystko do świątecznych tygrysków! :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie napisane (+) Ja jestem pomiędzy Buntownikiem a Nowoczesną. Buntować się już za bardzo nie muszę, bo od kiedy nie mieszkam z rodzicami, nikt mnie do niczego nie zmusi, a Święta traktuję bardziej jak kilka dni wolnego na naukę przed sesją...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm, ja chyba mam w sobie wszystkiego po trochu :)

Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko plus! :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

tekst jest bardzo grzeczny, i ciepły, gdyż czytałam gdzieś bardzo "twardo" opisane rodzinne świętowanie malkontenta. A jak świętuję, ? a no różnie, Zależy co i z kim. ;) święta z ciotunią, czy bez...;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

sympatyczne plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakoś tak nie umiem zakwalifikować się do konkretnej grupy. Niby buntownik, bo coś mnie trafia kiedy 3 listopada we wszystkich większych sklepach zaczynają się święta. Uważam również, że w niektórych przypadkach, składanie życzeń to obłuda, zwłaszcza kiedy składają sobie je: wujek Staszek cioci Jadzi, mimo tego, że się szczerze nienawidzą. Z drugiej strony lubię gotować, więc święta to dla mnie karnawał z łyżką i garnkami. Wracając do pierwszej strony nienawidzę dostawać prezentów, tym bardziej,że większość z nich jest kompletnie nieprzydatna. Tak wiem, dar serca. To ja już wolę dobre słowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.