
Na początku był... pogrzeb. Właśnie tam, po śmierci swojej babci, Szymon po raz pierwszy dostał do ręki kamerę i zaczął kręcić. Spodobało mu się, zaczął się bawić obrazem, próbować ciekawych ujęć. Z czasem nabrał doświadczenia. Powstał pomysł nakręcenia filmu niezależnego i niedługo później na koncie Szymona było ich kilka. Poruszał w nich tematy trudne, przewijały się przez nie przemoc, alkoholizm, a nawet nekrofilia. Spotykał się z krytyką i z aprobatą. Nigdy zaś się nie poddawał i kręcił dalej.
-
Filmy niezależne to dobra szkoła - wspomina swoje pierwsze filmy Szymon Kołodziejczyk -
Przyznam się, że się ich trochę na początku wstydziłem, ale później zrozumiałem, że to najlepszy warsztat. Nauka, którą sami sobie nadajemy i sami też uczymy się siebie. A to jest bardzo ważne w tej materii. Jeśli jesteś tylko technicznym to nie, ale reżyseria wymaga czegoś więcej. -
Studia reżyserskie?
Niekoniecznie. Szymon ukończył Polonistykę na kierunku kulturoznawczym. Tam dowiedział się wiele o mediach, teatrze i kinie. Nie poznawał bezpośrednio warsztatu reżyserskiego, poznawał swoje otoczenie. Cały świat, którego nie jesteśmy w stanie sami ogarnąć, a zadaniem Szymona jest przedstawiać ten świat w postaci ruchomego obrazu z dźwiękiem.
- S
tudia otworzyły mnie na świat, pokazały jak myśleć humanistycznie i jak dostrzegać piękno, którego pierwotnie nie widać. To ważne w pracy reżysera - mówi Szymon -
Krew nie musi być zła. Nie w filmie. Jeśli dostatecznie umotywujesz jej pokazanie to jest wręcz konieczna – podaje przykład.

Rodzaj muzyki
Nie ma ograniczeń. Teledyski można tworzyć dla każdego rodzaju muzyki. Bardzo dobrze można to zaobserwować w twórczości Szymona Kołodziejczyka. Nakręcił już między innymi teledyski hiphop, rock, blues, disco polo, aktualnie zajmuje się realizacją teledysku muzyki house dla trójmiejskiej wytwórni muzycznej Sentence Of House. Nie chce zamykać się w którejś z szufladek i chętnie przyjmuje nowe wyzwania. Każdy rodzaj muzyki ma swój styl, każdy utwór muzyczny ma swoje przesłanie i Szymon stara się to wyrazić w klipie.
-
Staram się słuchać muzyków, którzy chcą teledysk. Ale muszą być świadomi, że zgłaszają się do konkretnej osoby, więc muszą również słuchać jej - opowiada Szymon -
Ja pracuję nie tylko sprzętem, ale i umysłem. Studia humanistyczne do czegoś zobowiązują. W mojej grupie produkcyjnej stawiam na reżyserię, na prowadzenie narracji, na konteksty, w jakich kręci się film, na wniesienie do klipu czegoś więcej niż tylko sprzęt realizacyjny. Dlatego muzyk zgłaszający się do mnie musi także słuchać mnie. -