Facebook Google+ Twitter

Pokojowy nobel dla UE. To zakrawa na kiepski dowcip

Zaledwie trzy dni po gwałtownych wystąpieniach w Atenach eurokracja, która stopiła się w jedną całość z niereformowalnymi elitami politycznymi Francji, Niemiec i Luksemburga, wstąpiła do panteonu chwały. Nagrodzono ją za cudze osiągnięcia.

 / Fot. w24O tym zdumiewającym, a zarazem będącym moim skromnym zdaniem w najlepszym wypadku wielkim nieporozumieniem wydarzeniu dowiedziałem się, przeglądając na telefonie komórkowym zawartość ogólnoinformacyjnego portalu niemieckiej telewizji publicznej "Tagesschau". Natychmiast zwróciło moją uwagę to, że w dołączonym do zawiadamiającego o tym wydarzeniu dodatku multimedialnym (Multimedia-Dossier) uprawia się propagandę, jakiej nie powstydziłby się blok radziecki. Pod tytułem: Jak to się wszystko zaczęło - narodziny UE (Wie alles anfing - die Geburtsstunde der EU), pokazano zdjęcie z uroczystości podpisania Traktatu Rzymskiego, ustanawiającego EWG (Europejską Wspólnotę Gospodarczą).

Różnica między EWG a UE jest zaś mniej więcej taka, jak między sanatorium dla chorych na serce a szpitalem psychiatrycznym dla niebezpiecznych maniaków. W ciągu trzydziestu pięciu lat istnienia EWG zbudowano tam powoli i rozważnie najpierw wspólny rynek towarów i usług, a następnie podstawowe instytucje polityczne przyszłej federacji wolnych i równych państw narodowych. W ciągu dwudziestu lat działania UE rozregulowano, a zarazem przeregulowano wspólny rynek, narzucono wspólną walutę opartą o wariackie papiery, a równość i suwerenność państw członkowskich podeptano butami.

Komitet Pokojowej Nagrody Nobla ma ten cywilizowany zwyczaj, że podaje przyczyny, dla których ją przyznał. W uzasadnieniu dzisiejszej decyzji można przeczytać m. in.: „Ta Unia i jej poprzednicy przez sześćdziesiąt lat przyczyniali się do umacniania pokoju i pojednania. […] Obecnie wojna między Francją a Niemcami jest nie do pomyślenia. […] W latach osiemdziesiątych do UE przyłączyły się Grecja, Hiszpania i Portugalia. Warunkiem ich przyjęcia było wprowadzenie demokracji. […] W ciągu ubiegłego dziesięciolecia perspektywa przyjęcia do UE również Turcji przyczyniła się wzmocnienia tam demokracji i przestrzegania praw człowieka”. Uzasadnienie jest stosunkowo krótkie, ale nie widzę potrzeby przytaczania w tym miejscu dalszych zdań z tego dokumentu, opublikowanego m.in. przez niemiecką agencję prasową DPA.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Ze swej strony rzecz jasna serdecznie dziękuję za uznanie. Nie jestem jednak z siebie zadowolony. Jest mi niezmiernie daleko do tego. Chciałbym np. zamieszczać w końcu każdego tygodnia bardzo konkretną i bardzo wyrazistą analizę jakiegoś kluczowego zagadnienia z dziedziny wielkiej polityki międzynarodowej lub zagadnień przemian społecznych i gospodarczych. To mi w tym tygodniu, z przyczyn ode mnie niezależnych, nie wypaliło tak jak chciałem. Mam nadzieję, że uda się za parę dni.

Tak nawiasem, przy naprawdę małej (jak na razie?) liczbie odsłon na powyższym temacie nietrudno zauważyć, że doszło do potyczki na stawiani mi ocen między czytelnikami będącymi przeciwnikami i zwolennikami zwartch w nim twierdzeń. Bardzo dobrze! Do historii tak naprawdę przechodzą tylko twórcy wzbudzający ostre spory.

Być może jednak przeciwnicy moich tez zwyczajnie ich nie zrozumieli. Pragnę poddać im pod rozwagę następującą myśl. Co znazczy powtarzane w kręgach wyznawców niezbędności UE i strefy euro zdanie, że jeśli załamie się jedno lub drugie, to dojdzie do wielkiej wojny w Europie? Faktem jest, że napięcia społeczne i spory między narodami osiągnęły skalę nieznaną na naszym kontynnecie od czasu rozpadu bloku radzieckiego. Kto jednak zwiększa to napięcie i podsyca spory? W jaki sposób zniknięcie czynnika wywołującego poważne napięcie może doprowadzić do wojny?

Druga myśl. Czy zniknięcie UE musi oznaczać rozpad na grupy państw narodowych puszczonych samopas i pieszczących ponure zamiary? Wcale nie. Można przecież np. powrócić do koncepcji EFTA (European Free Trade Agreement), lansowanej swego czasu przez Londyn i grupę państw neutralnych, od Szwecji po Szwajcarię. W EFTA nie było "czapy" jakichkolwiek instytucji ponadnarodowych, a tylko porozumienia o wolnym handlu, swobodnym przepływie kapitałów itp. EFTA została starannie wykreślona ze wszelkich wspominek o historii integracji europejskiej. Komu na tym zależy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz i Łukasz są numerami jeden w dziale polityka. Macie niezależne spojrzenie na wydarzenia, które ogląda się głównie z pozycji interesów koncernów medialnych i korporacji (jedno i to samo). Szkoda, że tak cenne teksty szybko znikają w kolejce. Te artykuły pasują na półkę tygodnika. Może i na W24 powstanie taki dział cennej publicystki, którą nie będzie się traktować jak newsa i materiały, jak wasze będą mogły poleżeć na niej dłużej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Unii udałą się za to walka z homofobią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta równość i wola pokoju jest wyraźnie widoczna w zróżnicowaniu dopłat do rolnictwa oraz miłości do mieszkańców Srebrenicy - gdzie przed sądami staj "cyngle", ale umożliwiający zbrodnię pozostają bezkarni. Turcja ma inną drogę do Europy - na polach Syrii i Iranu.
Oczywiście zasłużyły się "pokojowe" misje w Iraku i Afganistanie państw EU.
Towarzystwo Agory bardzo ubolewa, że nagroda nie trafiła do A.Bielackiego. To by dopiero było wydarzenie. Co najmniej jak skok przez płot. Ale lobby pracuje ...
W przyszłym roku zapraszamy ponownie Obamę :)
Panie Ireneuszu, toć Chiny są dziś jedynym realnym ratunkiem dla USA i Europy, a Pan pisze o zagrożeniu? Zagrożeniem jest to na co wskazuje autor - kierunek przeobrażenia UE, który spowodował, że stała się zależna od Chin. Ten kierunek nie ma najmniejszego związku z demokracją. W demokracji rządzą wyborcy a nie lobbyści (którzy w wyborach nie mają żadnych szans ale w kuluarach to oni podejmują decyzje).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest taki kontynent, a jest nim Azja. Tam wojna od 1945 gości niemal nieprzerwanie. Tam Amerykanie trafili na twardszych, bardziej bezwzględnych i nieprzejednanych przeciwników niż hitlerowcy. Niemcy hitlerowskie, z miastami zamienionymi w morze ruin, dali za wygraną. Wietnam nie. Przebudzenie największego zawodnika Azji - Chin przepowiadano, proszą ja Szanownego Przedmówcy, już w latach trzydziestych. Szaleństwo rewolucji kulturalnej opóźniło ten proces, natomiast po tym, co w tym samym czasie pokazali Japończycy mało kto miał wątpliwości, czego dokażą Chińczycy gdy tylko hunwejbini znajdą się na śmietniku historii.

Nie rozumiem dlaczego my w Europie musimy przyjmować wszystkie chińskie towary, nawet te trujące i niebezpieczne. Bo co? ChRL wyda nam wojnę atomową, w której sama zginie? Może ktoś mnie oświeci w tym przedmiocie?

Osobiście jestem przekonany, że obok pewnych procesów zachodzących na skalę masową ogromną rolę odgrywają wybitne jednostki. Np. Fryderyk Wielki, wszechstronnie uzdolniony król Prus, poważył się na dwie ogromne wojny: zaczepną i obronną i obie wygrał, bo nie struchlał nawet po utracie stolicy. U nas w tej samej epoce "sprzedał Polskę król zbabiały" (jak głosiła ludowa piosenka), wymawiający się, że nie będzie przecież tłukł kości swego majestatu za wojskiem po polach i lasach w karecie. Mam nadzieję. że ktoś zrozumiał, na jaki temat jest ta analogia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyzwoitości i szacunku do autora odbieram tekst jako prowokację do dyskusji. Bo czyż jest drugi kontynent tak doświadczony wojennymi nawałnicami ja Europa, który od sześćdziesięciu lat daje przykład jak budować pokojowe współistnienie. Fakt, Francja=silne państwo, Niemcy=federacja, Brytyjczycy patrzą z boku, południowcy za wszelakie zło obarczają państwa północy a kraje byłego radzieckiego bloku szukają miejsca w europejskim porządku. Wszystko na kanwie politycznych ambicji i partykularnych interesów. Nikt dwadzieścia, trzydzieści lat temu nie przypuszczał, że euro stanie się drugą (niektórzy mówią, że pierwszą) walutą świata. Nikt nie śnił o chińskiej potędze i płynącemu stamtąd zagrożeniu. Zjednoczona Europa jakby nie patrzeć daje polityczny przykład. Przyszłość da odpowiedź na słuszność tej drogi. Sądzę, że Komitet Noblowski dał maleńki sygnał. Zresztą nie pierwszy raz ganiony za swoją decyzję, następnie pozytywnie weryfikowaną przez upływ czas.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trafne spostrzeżenia. Z resztą obecna UE a ta u jej początku, to właściwie dwie inne organizacje. Podejrzewam, że część tak zwanych ojców założycieli przewraca się w grobach, widząc to co się teraz dzieje.

Z resztą, popatrzmy co działo się na Bałkanach w latach '90.

Po namyśle: pokojowy nobel powinien za dwa lata (bo w kolejce są Niemcy, którzy od '39 roku nie wywołali żadnej wojny) powędrować do całego świata. Po czym można zrobić imprezę na rachunek państw trzeciego świata, bo przecież za ten nędzny milion, to nawet po faworku by nie było. To byłoby na tyle, idę zjeść Chiquitę (to co nazywa się w UE bananem, jeśli będzie zakrzywione pod odpowiednim kątem), żeby jutro wypełnić należycie moją umowę śmieciową.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.