Facebook Google+ Twitter

Pokolenie ery techno

Kolorowe, kiczowate ubrania, świecące w ultrafiolecie rysunki, elektroniczne brzmienia i syntetyczne „pobudzacze” – to atrybuty, kojarzone przez większość ludzi z kulturą techno. Czy to wszystko co możemy powiedzieć o tym zjawisku?

 / Fot. http://flickr.com/photos/rogal/249625147/Gatunek muzyczny, określany mianem „techno” powstał w Detroit w połowie lat 80., jednakże w USA nigdy nie zdobył popularności. Zwrot nastąpił na początku lat 90., gdy elektroniczne brzmienia trafiły do Europy i nurt ten zaczął przeżywać czasy swej świetności. Szczególnie na parkietach angielskich i niemieckich klubów, zaczęło rozbrzmiewać, wypierające inne style muzyczne, techno. W Polsce przez długi czas popularna była tylko skomercjalizowana, popowa odmiana, rozbrzmiewająca na kanałach typu MTV. Dopiero niedawno do naszych rodzimych klubów zaczęli wchodzić za „deki” didżeje, grający muzykę techniczną.

Kluczowym dla kultury techno jest udział w całonocnych imprezach muzycznych, na których didżej tworzy kompozycje złożone z fragmentów innych utworów. Podstawowym wyznacznikiem, klasyfikującym graną przez didżeja muzykę jako techno jest regularny, jednostajny rytm, w którym odgrywane są elektroniczne, „miksowane” z płyt dźwięki.

Jednakże kultura techno to nie tylko muzyka – bywalcy imprez klubowych często przebierają się w kolorowe, kiczowate stroje, modelują sobie wymyślne fryzury, kolczykują się, tatuują czy też malują na swoich ciałach skomplikowane, świecące w ultrafiolecie wzory. W Polsce ten aspekt wizualny jest jak dotąd jakby zaniedbywany, ale być może jeszcze i na nas przyjdzie pora. – Na Zachodzie właściwa dla techno oprawa wizualna jest już od dawna, u nas to wszystko dopiero kiełkuje. A może wcale nie będzie tej otoczki na taką skalę jak na przykład na imprezach w Anglii. Może to i lepiej, gdyby nurt polski skupiony był na samej muzyce – komentuje Wojtek, bywalec sopockiego Sfinxa.

Awantura o techno



Oczywiście, jak prawie każdy nowy prąd, kultura techno wzbudza wiele kontrowersji. Przeciwnicy nie przebierają w słowach, określając clubbing „odmóżdżającym zajęciem”, a samą muzykę prymitywnymi „szumami i trzaskami”. Bywalcy imprez technicznych przedstawiają całkiem odmienne poglądy: - Ludzie obecnie pozbawieni są przeżyć mistycznych, duchowych, a ta muzyka wprowadza w trans, hipnotyzuje, didżej jest tym, czym jest dla kultur plemiennych szaman – wypowiada się jedna z dziewczyn, tańczących na imprezie techno.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Maro Baltycki
  • Maro Baltycki
  • 06.10.2010 21:13

Nie wydaje mi się, by techno było związane silnie z "naszą cywilizacją". Nie ma tak na prawdę jednej cywilizacji. Oczywiście, możemy wychodzić z założenia że techno, ma wiele wspólnego z cechami starogreckich Dionizji. W Polsce według mnie, bardziej jednak z "ludową ludycznością". To wyjaśnia różnice jakie są między masową kulturą techno na zachodzie a u Nas w Polsce. Techno-pokolenie w Polsce, było i chyba będzie kształtowane przez zjawisko wiksy. Czy wyjdzie z tych ram? Wydaje mi się, że nie. Możliwe, że sie mylę (nie jestem fanem,bywalcem imprez Techno), ale takie mam odczucia co do "skomercjonalizowanego techno"(może jest też tak, że statystyczny Polak nie zrozumie nigdy czym jest prawdziwe Techno, dlatego trzeba pozostać przy tym stwierdzeniu, aby słowo "techno" w Polsce w masowej świdomości nie znikło).
Artykuł dobry, "plusik" jak najbardziej. +
Pozdro Kulturoznawcy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do tej "skomercjalizowanej odmiany", to faktycznie tak jak piszesz "potupanki z MTV" nie powinny zasługiwać na miano techno, ale cóż zrobić skoro ludzie i tak je tak nazwali. Są jeszcze tzw. manieczki, bardzo popularne np. na Pomorzu. Będąc na takiej imprezie i nie mając porównania z czymś ambitniejszym, można o całym ruchu clubbingowym i samej muzyce techno nie wyciągnąć zbyt pochlebnej opinii... Niestety, ale znam takich ludzi, którzy nie dadzą sobie wytłumaczyć, że nie wszędzie ludzie biegają w białych rękawiczkach, z gwizdkami i krzyczą "jazdaaaa"... :)
Hmm mi osobiście wydaje się, że coraz większa popularność muzyki technicznej wiąże się m. in. z coraz większą "technologizacją" naszego życia, ale oczywiście na pewno można tu wymienić inne przyczyny.
A co do USA, to może się to wydawać dziwne, ale np. w wielkim mieście amerykańskim jakim jest Chicago nie ma sceny technicznej (mieszkałam tam pewien czas). NY - na pewno wiedzą co to za muzyka i jest tam z tym dużo lepiej, ale patrząc ogólniej, a nie na pojedyncze miasta to tu się chyba zgadzamy, że Europa bardziej lubi techno :)
Dzięki za plusik i ciekawy komentarz! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam, bardzo lubię ten temat więc chętnie dorzucę moje 3 halerze :)

Czy techno nigdy zdobyło popularności w Stanach? To wielki kraj, więc proporcjonalnie nie zdobyło, ale w stanie Michigan na pewno wiedzą co to jest techno. Nie wyobrażam sobie też dużych popularnych miast jak Nowy Jork czy Miami bez swojej sceny. Faktem jest jednak to, że my Europejczycy przeskoczyliśmy Amerykanów na tym polu :)

Piszesz dalej o "skomercjalizowanej, popowej odmianie" techno. Nie czepiam się, pogodziłem się z tego typu kontekstami, choć osobiście uważam "skomercjalizowane techno" za oksymoron. To z MTV co prawdopodobnie miałaś na myśli wrzucam między disco dance summer mega hit bandżo potupanki... a techno to techno :)

Malowanki i przebieranki w Polsce. Teraz być może i są "zaniedbywane" (na szczęście!) ale kiedyś zdecydowanie nie były. Bywałem gdzie trzeba w Warszawie, zjawisko widziałem, potwierdzam. Wojtek, stały bywalec Sfinxa ma zdrowe podejście, przebieranki to zdecydowanie nie jest powód do dumy.

DJ szamanem? Być może jestem dziwny ale zawsze większym szacunkiem darzyłem osoby które siedzą w studiu i dłubią w sprzętach i programach zlepiając ze sobą te dźwięki, które potem ten szaman-odtwórca prezentuje publiczności. Nie twierdzę, że dj nie może być dobrym producentem, tu chodzi o role pełnioną w danej chwili i nieproporcjonalność zasług i zbieranych za to laurów. Wywyższanie dj nad producenta jest dla mnie swoistą wewnętrzną komercjalizacją sceny. Człowiek po przebiciu się przez barierę MTV i VIVY natrafia na instytucję DJ i myśli, że jest już u celu... nie kochani, do prawdziwej muzyki, potrzeba wykonać jeszcze jeden krok. Ciekaw jestem czy dziewczyna, która mówi o tym szamanizmie i mistycyzmie potrafi wymienić przynajmniej 10 techno labeli... do licha, przynajmniej 3? Ciekawe czy powie jakie techno jest popularne na Słowacji a jakie w Czechach? skąd pochodzi acid techno itd. Polecam przy tej okazji kultowy minikomiks Ishkura: The Trancecracker
http://www.ishkur.com/articles/trancecracker.php

Narkotyki. Ja również uważam problem za demonizowany. Nie zgadzam się również z zero-jedynkowym podejściem do problemu. Bierze i jest ćpunem albo nie bierze i "świetnie się bez tego bawi". A gdzie cała armia odpowiedzialnych i świadomych użytkowników narkotyków? Nie uzależniają się, są inteligentni, mają doskonały kontakt z rzeczywistością, są wzorowym posłusznym trybikiem w cywilizacyjnej machinie. Nie da się ich nie docenić za tą "normalność" i każdy inteligentny człowiek lub poważna instytucja, z wymiarem sprawiedliwości na czele, wybaczy im spożywanie narkotyków. Niestety najgłośniejsze jest to co najgorsze czyli margines. Łatwo zaatakować margines bo nie ma on nic na swoją obronę, trudniej spojrzeć szerzej na problem. Narkotyki to wieczny temat, można się rozpisać a przecież to tylko komentarz :)

Porównanie techno rave do Dionizji i przeciwstawienie apollińskiego porządku - bardzo ciekawe i nawet oczywiste, ale jakoś wcześniej na to nie wpadłem :)
Stechnologizowane pokolenie X lubi siedzieć w sieci i macać iphone'y, ale czy lubi techno? no to pytanie otwarte, ja mam poważne wątpliwości.

Oczywiście plus stawiam, widzę że jestem pierwszy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.