Pozycja materiału w rankingach:
Rząd odniósł sukces. Projekt profesjonalnych boisk sportowych dostępnych dla każdego "Orlik 2012" okazał się strzałem w dziesiątkę. Szkoda tylko, że nikt nie myśli o edukacji młodych Polaków, bo po co chodzić do biblioteki skoro można pograć na "Orliku"?
Niecały rok temu w mojej okolicy otwarto jedno z boisk w ramach projektu "Orlik 2012". Budowa trwała bardzo długo, ale efekty są imponujące - mamy profesjonalne boisko do piłki nożnej ze sztuczną murawą, zadbane i nowoczesne szatnie czy wielofunkcyjne miejsce do gry w koszykówkę. Do dziś nikt nawet nie próbował zniszczyć czegokolwiek na nowiutkim obiekcie, co kłóci się z powszechną opinią o młodych ludziach. Nie ma chwili, aby choć przez chwilę "Orlik" był pusty, zawsze ktoś na nim gra - jak nie dzieci, to przyjeżdżający nie raz wiele kilometrów zawodnicy z klubów sportowych. W zimie bowiem nie ma lepszego miejsca na trening niż w pełni odśnieżony "Orlik". Wszystko piękne i kolorowe. Czyżby?
Mniej niż połowa dorosłych Polaków w tamtym roku sięgnęła po książkę. Trudno zarzucać dzieciom, że nie czytają książek skoro ich rodzice wolą siedzieć przed telewizorem. Co powinniśmy zrobić? Rząd - na pewno zainwestować w rozwój nauki czy bibliotek. Samorządom dać polecenie zwiększenia środków dla szkół przeznaczonych na kółka zainteresowań oraz zakup nowych sprzętów dydaktycznych. Nauczyciele powinni patrzeć na każdego ucznia jak na nieodkryty talent, który zagubił się w labiryncie natłoku szkolnych obowiązków. Rodzice pokazać dziecku cały świat, a nie wysyłać go na "Orlik" i mieć spokój. Zobacz także:
Artykuły
(492)
Galerie
(74)
Średnia ocen
(3.92)
Wiek: 21 | Miejscowość: Trzebinia | Kraj: Polska
O mnie: http://drabikpany.blogspot.com/ >> Po prostu opisuję świat jaki jest - Bez cenzury i uprzedzeń. Po co marzyć o idealnym świecie skoro ten jest taki piękny ?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ryszard Bujak 09.10.2010 16:04
To są fakty - zadają sobie pytanie. Czy to NORMA - Czy PATOLOGIA ,że nie dostrzega się problematyki schorzeń przykręgosłupowych. ORLIKI nie załatwią nam tych spraw - NIE bądźmy naiwni.
Na dolegliwości mięśniowe - szkieletowe cierpi aż 9 milionów Polaków, spośród których za kilka lat około 40 proc. nie będzie zdolnych do pracy. Tylko w 2006--2007 roku 40 proc. orzeczeń o rencie inwalidzkiej wydano właśnie z powodu chorób mięśniowe – szkieletowych. ból kręgosłupa, w szczególności odcinka lędźwiowego, uznano za schorzenie cywilizacyjne.
Jolanta Paczkowska 29.08.2010 09:22
Zapomniałam. Gdyby księgozbiory pamiętały Gomółkę, Mikołaja, byłoby ciekawie. ;))
Jolanta Paczkowska 29.08.2010 09:04
Temat rzeka. W artykule wiele uproszczeń. Że Orliki zachęcają do ruchu - bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę niechęć uczniów do ćwiczenia na lekcjach wf-u, skrzywienia kręgosłupa, etc...
Zajęcia pozalekcyjne - prawda jest taka, że jest ich nadmiar (od września będzie dwukrotnie więcej). Nie ma na nie chętnych - bo ile godzin można przebywać w szkole? Zwłaszcza w warunkach, jakie oferują polskie szkoły. Pozostaje jeszcze problem dojazdów do szkoły - a dni coraz krótsze.
Jeśli chodzi o biblioteki, myślę, że dziś nawet gdyby były one wyposażone w same nowiusieńki książki, nie przyciągną, nie społeczeństwo obrazkowe. Dziś biblioteka musi być ośrodkiem kultury, a żeby tak się działo, musi mieścić się w atrakcyjnym miejscu (budynku), musi zatrudniać kreatywnych pracowników...
Michał Wojda 28.08.2010 14:06
Ja podałem przykład mojego miasta. Myślę, że dobry przykład bo jest to miasto średniej wielkości jak na polskie warunki (130tys. mieszkańców). I otóż nie sądzę, że w innych miastach jest gorzej, zwłaszcza tych większych.
Zgadzam się z Tobą Asiu, że młodzi ludzie powinni wiedzieć co im ma do zaoferowania książka czy inna forma kultury. Mówienie natomiast, że biblioteka odstrasza wyglądem to dla mnie żaden argument. Wiele szkół i urzędów w Polsce też odstrasza wyglądem i co? Ludzie mają tam nie chodzić? Wiadomo, że może wygląd nie przyciąga, ale żeby zaraz odstraszał?
Chodzi raczej o promocję czytelnictwa i innych form kultury, żeby dobrze to dzieciakom i młodym ludziom sprzedac. Bo "Orlik" marketingowo sprzeda się sam, a biblioteka, no cóż, niekoniecznie. Myślę, więc że w gruncie rzeczy możemy się jakoś zgodzic ;-).
Joanna Pachla 28.08.2010 13:43
"To wielkie uproszczenie mówić, że młodzi ludzie zamiast do biblioteki pójdą na Orlik" - problem raczej w tym, że na orliki są pieniądze, a na biblioteki już nie. A bardziej tendencyjne od tekstu jest raczej pisanie "w moim mieście..." Trzeba spojrzeć, jak jest w innych miastach, Michale. Tłumaczenie, że każdy pójdzie, gdzie będzie chciał, też nie załatwia sprawy - dzieci nie są przyzwyczajone do czytania, znają boisko i komputer jako formy zabaw, ale książki już nie. Co innego wiedzieć, co oferuje sport, a co literatura i dopiero świadomie dokonać wyboru. Ale jak dziecko ma poznać zalety czytania, skoro biblioteki odstraszają wyglądem, książki w nich są stare i zniszczone, a dorośli wcale nie starają się ich nastawienia zmienić?
Osobiście popieram orliki i szalenie cieszę się, że jest ich coraz więcej. Ale nie powinno to odbywać się kosztem innych dziedzin.
Michał Wojda 28.08.2010 12:40
Artykuł bardzo tendencyjny. To wielkie uproszczenie mówić, że młodzi ludzie zamiast do biblioteki pójdą na "Orlik". Prawda jest taka, że każdy pójdzie gdzie będzie chciał - jeden tu, drugi tam, a trzeci i tu i tu.
Nadmiar sportowców nam raczej nie grozi. Podam przykład: W Polsce piłkę ręczną uprawia 18 tysięcy zawodników. W Niemczech 800 tys., a we Francji 500. Myślę, że w wielu dyscyplinach również jesteśmy daleko za innymi krajami jeżeli chodzi o profesjonalne uprawianie sportu.
Jeżeli chodzi o biblioteki to dla przykładu w moim mieście zbiory są bardzo liczne i różnorodne. Można znaleźć nawet najnowsze książki (te wydane w ostatnich latach), a w tym zbiory często interesujące młodzież tzn. fantasy, sci-fi.
Natomiast innym problemem jest mała poczytność książek w naszym społeczeństwie. Książka wymaga poświęcenia jej czasu, książki nie czyta się w parę minut. Mało czytamy, bo jedną z głównych chorób naszej cywilizacji stał się pośpiech. Poza tym sądzę, że młody człowiek chętniej wejdzie na Facebooka lub poserfuje po Internecie zamiast wziąć książkę czy też iść na "Orlik". Do niedawna mówiło się o problemie, że dzieciaki wolą spędzać czas przed "kompem" zamiast ruszyć się na podwórko i pograć w piłkę.
Ważnym problemem , na który powinno się spojrzeć jest podatek VAT (7%), który ma zostać wprowadzony w styczniu 2011 na książki. Jak pokazują badania w Szwecji wzrost podatku jest wprost proporcjonalny to procentu spadku czytelnictwa. Gdy natomiast obniżono podatek to równie proporcjonalnie czytelnictwo skoczyło do góry. W tym kierunku powinny isc działania rządu, aby ludzie sięgali po książki. Natomiast argument "Orlików" moim zdaniem nie trafiony. Droga zwiększania zainteresowania ludzi kulturą jest zupełnie inna - problem leży gdzie indziej. Między innymi szukałbym jej tym tropem: "Szkoły nie stawiają na indywidualny rozwój każdego ucznia, ale wpojenie mu w głowę narzuconego programu nauczania.".
Pozdrawiam serdecznie,
Michał
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)