Facebook Google+ Twitter

Pokonamy fale. Misja polska na Madagaskarze

Manantenina jest wyizolowanym obszarem południowo-wschodniego Madagaskaru, stale nawiedzanym przez gwałtowne opady i cyklony. 40 tysiącami chronicznie głodujących mieszkańców, Malgaszy, opiekuje się 5 osób.

 

Ks.   Marek Maszkowski CM, misjonarz ze zgromadzenia św. Wincentego a Paulo, oraz 4 siostry szarytki (autochtonki) prowadzą Misję św. Józefa. Misja została założona 50 lat temu   i obecnie należy do niej 40 kaplic filialnych i 25 szkół dla 2550 uczniów. Wszystko ukryte w buszu. Nie ma dróg, mostów, kanalizacji, elektryczności ani linii telefonicznej. Nie dociera służba zdrowia ani policja.


Tu leży Manantenina. foto: SosnaKsiądz Marek musi być jednocześnie misjonarzem, pedagogiem, lekarzem, urzędnikiem i rozjemcą. Żyjącym tu katolikom, protestantom i animistom rozdaje lekarstwa, uczy podstawowych zasad higieny, uprawy roli. O konflikty lokalne nietrudno, w ruch idą wtedy maczety i czary. Już raz zdarzyło się, że cała wioska schroniła się w murach kościoła. Jedno, przed czym jak dotąd nie ma schronienia, to powolna i okrutna - śmierć głodowa.


 

Żywią się korą


Wiosną 2006 roku zieleniące się właśnie plantacje manioku i kiełkujący ryż dawały nadzieję, że widmo głodu odejdzie z parafii. Mieszkańcy czekali na Wielkanoc. Dokładnie w Wielki Piątek zaczęła się dla nich droga krzyżowa, która trwała pół roku - pół roku nieustannych deszczy, które całkowicie zrujnowały uprawy. Wracając codziennie do domu przez mokry busz, ks. Marek mijał połamane drzewa, obsunięte brzegi rzek, ryżowiska zamulone piaskiem. Za nim ciągnęły dziesiątki, setki ludzi. Na swoich przypominających patyki, osłabionych z niedożywienia nogach przemierzali nawet 40 km z prośbą o jedzenie i lekarstwa. z ulotki misyjnej; foto: Sosna
- Rozdawaliśmy resztki zapasów, kupionych za pieniądze zebrane w Polsce. Patrzyłem na nich i myślałem: ludzie z Auschwitz - ks. Marek, który od tego czasu posiwiał, przeprasza za porównanie. - Gdy maniok i ryż się skończyły, jedliśmy to, co zostało... głównie korę z drzew oraz vin , której korzenie nadają się do jedzenia - dodaje ciszej misjonarz i pochyla głowę. - Miała smak ziemi albo raczej gąbki, nasiąkniętej wodą.

Vin
żywi, ale na dłuższą metę działa jak trucizna. Po kilku miesiącach dzieci dostają bolesnych obrzęków. Tego roku w parafii Manantenina zmarło 1400 osób. Kto próbował ratować się na własną rękę, ten po prostu kradł. Kara za kradzież jedzenia jest wymierzana przez samych mieszkańców. Złapany na gorącym uczynku jest nabijany na "tsipanga" (twardy bambus) i umiera po kilku dniach. Nikt się temu nie dziwi.

10 złotych stypendium


To nie Europa, gdzie na dany sygnał z pomocą biegnie przedstawiciel Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Ks. Marek robi, co może: interweniuje u władz lokalnych, robi kwestę wśród znajomych w Polsce.   A potem wraca na plebanię, gdzie na jego rękach umiera jedno z 10 dzieci, przyniesionych tu dzień wcześniej przez zrozpaczonych rodziców.

- Chciałoby się od tego, uciec, nie patrzeć - pisze w jednym z listów do swojego brata, misjonarza we Francji - ...ale wiem, że to by była dezercja.
To dziecko jeszcze żyje. foto: ks. M. Maszkowski (ksero z listu)
Eksperci potwierdzają: - Badania przeprowadzone przez nas i UNICEF wykazały w Mananteninie ekstremalnie wysoki wskaźnik ciężkiego niedożywienia wśród dzieci poniżej 5 roku życia.   Jedynym wyjściem jest rozdysponowywanie nasion ryżu i warzyw oraz wspomaganie przez WWF rozwoju agrokultury oraz infrastruktury drogowej. Pozwoli to uratować 10.000 rodzin" (www.care.org ). Drugą szansą na wyrwanie Malgaszy z nędzy jest zdobycie przez nich elementarnego wykształcenia (90 proc. to ciągle analfabeci).

Koszt kształcenia jednego dziecka wynosi w przeliczeniu 10 zł, a pensja nauczycielska - 100 zł rocznie.
Mimo upokorzeń, jakie niesie ze sobą nędza, mimo klęsk, śmierci krążącej po chatach, Malgasze mają w sobie dużo godności. Są też radośni, tańczą i śpiewają... a w żołądkach im burczy. Dzieciaki uczą się pilnie, choć nagminnie zasypiają z głodu w czasie lekcji. Mieszkańcy buszu nie mają pieniędzy, nie mają prawie nic, a mimo to, gdy ks. Marek wrócił z (obowiązkowego) urlopu w Polsce, obdarowali go parasolem, czapką i torbą do chodzenia po dżungli - tak cieszyli się, że znów są razem. Bo, jak mówi przysłowie, Mamangy - vangy tia havana - odwiedzanie umacnia przyjaźń.


foto: ks. M. Maszkowski (ksero listu) Jeśli możesz, pomóż:
ks. Marek Maszkowski
BOŚ S.A. O/Bydgoszcz
44 1540 1027 2001 7508 7115 0001

Więcej informacji udziela Sekretariat Misyjny Księży Misjonarzy ,
ul. Długa 42, 31-146 Kraków

Zdjęcia, wykorzystane w tekście pochodzą z listów ks. Marka Maszkowskiego CM oraz z ulotek Patronatu Misyjnego "Mam Serce".

Kliknij: www.pajacyk.pl i nakarm głodne dziecko.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Katarzyna32
  • Katarzyna32
  • 08.04.2011 22:04

Znam księdza Maszkowskiego, to na prawdę niesamowity człowiek o ogromnym sercu a to co robi jest ogromnym dziełem! Modlę się za niego i jego misje na Madagaskarze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst, temat, podejście do sprawy: +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za dramatyczny artykuł.
*Koszt kształcenia jednego dziecka wynosi w przeliczeniu 10 zł, a pensja nauczycielska - 100 zł rocznie.* - jeśli poseł by zrezygnował z pensji 10000 zł narzecz 9000 zł, to rocznie 12 000 zł mogłby wykształcić 1200 biednychdzieci? To może my, Polacy, dobrowolnie podniesiemy podatki w PIT o jeden procent i zwalczymy głod w Afryce? Co nam po procencie, a dla tych ludzi to życie! Już były plany wysłania nadwyzek żywnościowych doAfryki, ale coś z transportem nie wyszło, bo przewóz byłby dodatkowo platny, a kto za to ma zaplacić? Pzrecież chcemy starego poloneza zsatąpić nową oktavią i nie pomożemy Afryce. I zawsze mozemy się wytłumaczyć - Niemcysa bogatsi to niech pomagają, Arabi/Arabowie są o rzut beretem i wolą budować sztuczne wyspy dla turystów ze szmalcem, a nie pomagać sąsiadom, ktrozy urodzili się na beznaftowych obszarach. Czy jeszsze ktoś wierzy w sprawiedliwego Boga?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.02.2007 00:25

Argumenty typu "zanim się zajmiesz Afryką, nakarm sąsiada" uważam za całkowicie chybione.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.02.2007 21:23

Aj, nie bierz uwag personalnie - po prostu cały czas ktoś łapie się za głodujące dzieci w Afryce czy gdziekolwiek indziej, zapominając o wasnym podwórku - taka impresja. Niestety wpisu nie pamiętam, ale przecież nie chodzi o usprawiedliwianie się. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, czy pamiętasz... Na Forum zapytałam Redakcję, czy wolno mi pod moimi własnymi tekstami umieszczać link do Polskiej Strony Głodu. To dla mnie najważniejsza strona w sieci. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.02.2007 21:07

Materiał bez zarzutu.
Jednak co do tematyki: wyjdę na okrutną i pozbawioną serca, ale mam wrażenie, że za dużo chcemy robić na zewnątrz kraju. U nas też dzieci zasypiają na lekcjach z głodu, ale jakoś nikt (lub prawie nikt) o tym nie pisze. Czyżby Afrykanie byli bardziej chwytliwi, łapali za ludzkie serca?
Albo gdyby spojrzeć na pensje nauczyielskie w Polsce i Australii, porówanie będzie niemal równie drastyczne, co przytoczone zestawienie afrykańskich i polskich.
Wiem, że myślę dość prosto, ale jeśli mnie się gdzieś nie podoba - wychodzę. Dlaczego wspomniany w artykule ksiądz nie postąpi niczym Mojżesz i nie wywiedzie ludzi, którzy nie mają żadnych perspektyw (nawet na uprawę manioku) gdzie indziej? Uważam, że przy takich warunkach robienie im nadziei, że będzie lepiej jest, lekko mówiąc, nieodpowiedzialne. Pieniądze zebrane przez księdza są utopione - nie niosą pomocy systemowej, a doraźną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podpisuję się pod komentarzem Krzyśka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.