Pozycja materiału w rankingach:
Można zaobserwować takie dziwne zjawisko, że im więcej nauki i techniki w życiu człowieka, tym większe zapotrzebowanie na metafizykę, mitomanię i magię, zwłaszcza w odniesieniu do własnego zdrowia.
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.23)
Wiek: 60 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Internet uważam za doskonałe narzędzie do wykorzystania w wielu dziedzinach życia człowieka, a rozwój cybernetyki za sposób uwolnienia ogromnej części tego czasu, który przeznaczamy na pracę zarobkową. Fascynuje mnie wdrażanie mechanizmów... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Michał Zarzycki 01.08.2011 15:13
Panie Marku, czy Pan jakiś imperatyw dyskusji, tudzież krytyki ad personam? Bo że doskwiera Panu brak dystansu do rzeczywistości i poczucia humoru, to pewne. Mój artykuł to raczej życiowa impresja, niż merytoryczna dywagacja niedoszłego polityka, społecznika czy lekarza. A przede wszystkim zabawa słowem... Nie znam Pana, dłuższy czas nie byłem obecny w serwisie i mam najlepsze doświadczenia w kontakcie z innymi autorami, którzy nie zawsze podzielają moje zdanie, czasem chwalą, czasem wyrażają rezerwę, co do poglądów lub tekstu. Dość oryginalna forma nawiązania kontaktu, ale pamiętam tu podobne przypadki. Otrzymał Pan ode mnie w przyjaznej formie prywatną korespondencję (na którą Pan nie odpowiedział), taką w jakiej skierowałbym komentarz. Nie wnikam w Pański stan zdrowia, ale po sztubacku pozdrawiam nowego mentora. Jako autor W24, proszę wybaczyć, ale starszy od Pana stażem, mierzę argumenty podług formy, co w przypadku trybunałowej polemiki, skierowałbym do kategorii Portfel/Zdrowie (gdzie z racji braku fachowego przygotowania nie aspiruję). Proszę się rozluźnić:) miczar
Danuta 31.07.2011 11:50
" co te dziewczyny mają wspólnego z wycofaniem książeczek, czy z jakimiś innymi mądrymi zarządzeniami przełożonych?
Nie przyszło panu do głowy, że one wykonują czyjeś zalecenia?..." jest to fragment Pańskiego komentarza do art. Pana Michała Zarzyckiego i ma Pan rację. Wykonują czyjeś polecenia. Ale proszę zwrócić uwagę w jakiej formie to czynią. I to jest właśnie to, co najbardziej zbulwersowało autora artykułu.
Marek Chorążewicz 31.07.2011 10:01
Dowodu na pokrętność myślenia na temat zdrowia, nie tylko własnego, doświadczyłem wczoraj po przeczytaniu artykułu pana Michała Zarzyckiego.
link
Zostałem nawet po sztubacku skarcony, że samozatrudniony w tytule komentarza napisałem rozłącznie, a także za to, że w dziale Hyde park, w którym autor sam zamieścił tekst nie powinienem takiego komentarza zamieścić, bo polemika dotyczy działu zdrowia.
Czyli, kto nie z nami, ten wróg! W tym przypadku dowalanie pracownikom ochrony zdrowia mam potraktować jak żart?
Z takich drobnych i "niewinnych" opinii składa się ocena końcowa pracy w ochronie zdrowia.
I jeszcze jedno. Jak pisze się samozatrudniony wiem i na dowód pokazuję, że pierwotna wersja wpisana do wysyłki w edytorze tekstu wyglądała tak:
" Komentarz został usunięty!
Powód usunięcia: zamiast cudzysłowu znaczniki HTML
2011-07-30 23:51:20 Komentarz został usunięty przez:Marek Chorążewicz
Panie samozatrudniony Michale. (...)"
Jak widać sam usunąłem komentarz, bo zauważyłem zamiast cudzysłowu znaczniki HTML. Natomiast, gdy zobaczyłem, że komentarz się "zdematerializował", przy pomocy bardzo dobrego narzędzia jakim jest moderacja..., gdy pan go usunął, odtwarzałem tekst już z pamięci i inne dobre narzędzie jakim jest Word podpowiedziało mi, że popełniłem błąd (łatwo o tym można się przekonać, gdy wpiszemy to słowo i zobaczymy, że podczas pisania podkreśla się na czerwono!). Nie jest to dla mnie żadnym usprawiedliwieniem, że automatycznie uległem presji podpowiadaczowi Worda i zrobiłem spację w wyrazie.
"Komentarz został usunięty!
Powód usunięcia: samozatrudniony pisze się łącznie, a polemika dot. działu zdrowie;)
2011-07-31 00:38:57 Komentarz został usunięty przez:Michał Zarzycki
Panie samo zatrudniony Michale. (...)"
Ma pan w tym przypadku rację, zrobiłem błąd. Ale czy jego kaliber był tak duży, że musiał pan w taki sposób potraktować ten komentarz?
Treść wyrzuconego komentarza w całości zamieszczam poniżej:
Panie samozatrudniony Michale.
Jeżeli to było dzisiaj, to wszystko rozumiem. Choroba zmienia postrzeganie świata i w związku z tym, chory ma fory! Tak mi powiedział kolega prawnik. Na pytanie: dlaczego u ciebie, na sali sądowej, gdy zdenerwowany sądzony, czy ktoś z jego bliskich emocjonalnie wykrzykuje kim była twoja matka nakładasz na niego grzywnę za obrazę sądu i niewłaściwe zachowanie?
Natomiast niejeden lekarz oraz inna osoba z personelu medycznego została bezkarnie zmieszana z błotem i agresorowi nikt złego słowa za to nie powiedział. Jakiej udzielił mi odpowiedzi kolega prawnik nie będę cytować, bo nie jest to właściwe miejsce, a i temat niespójny.
"Unieważniliście książeczki, ale nie możecie sprawdzić uprawnień w systemie? Kiedy to się zmieniło?! Nie chodzę do lekarza codziennie (...)"
Powaliło mnie z nóg! Panie Michale...co te dziewczyny mają wspólnego z wycofaniem książeczek, czy z jakimiś innymi mądrymi zarządzeniami przełożonych?
Nie przyszło panu do głowy, że one wykonują czyjeś zalecenia? Mogę napisać długą listę takich wspaniałych zarządzeń. Chociażby niedawno wprowadzone. Pisząc receptę na środek psychotropowy (np. nasenny) muszę wyliczyć ile w pudełeczku fabrycznym jest substancji czynnej i wpisać to słownie na receptę. Co się stało z dnia na dzień, że ktoś wpadł na taki genialny pomysł?
W gąszczu tego typu zarządzeń poruszają się pracownicy ochrony zdrowia. Takich kwiatuszków jest dużo więcej. Jedne irytują pacjentów, inne lekarzy, a są takie, których wszyscy nie mogą zrozumieć.
Zastanawiam się nad takim dziwnym zjawiskiem. Jak to jest? W banku, czy jakimś innym urzędzie przedkładamy stosowne dokumenty udowadniające nasze prawo do czegoś tam. Natomiast w przychodni, gdy żądają potwierdzenia ubezpieczenia, to traktuje się coś takiego niemalże jak zamach na wolność osobistą...
Z drugiej strony, gdy pomyślę, że przecież usługa jest darmowa...mam odpowiedź...
Pozdrawiam i życzę
Marek Chorążewicz 31.07.2011 00:38
Pani Danuto, a czy myślała pani o tych ludziach pijących, palących dożywających sędziwego wieku nieco inaczej? Na przykład o ile dłużej mogliby jeszcze pożyć, gdyby tak nie robili?
Wiem! Wiem! Powie pani, że o wiele smutniejsze byłoby to bez imprezowe ich życie... Na szczęście nie ma przymusu w wyborze sposobu życia. Sami o tym decydujemy.
Danuta 30.07.2011 22:33
Szanowny Autorze, tak z ręką na sercu proszę odpowiedzieć, czy nikt z tych, co to lubił sobie wypić a i papierosem nie pogardził, nie mówiąc już o uciechach stołu i innych, nie dożył, w niezłej kondycji, sędziwego wieku? Pozdrawiam.
Marek Chorążewicz 30.07.2011 22:12
Pani Danuto, z ręką na sercu odpowiadam: tysiące, a nawet miliony ludzi zachorowało w takich warunkach, o jakich pani pisze. Jednak to nie zmienia faktu, że jeżeli nie dołożymy obciążających czynników, to nasze szanse na niezachorowanie będą dużo większe. To czysta statystyka i ani odrobiny filozofii. Wybór należy do nas!
Gdy pali się ognisko, to nie trzeba mieć wykształcenia w zakresie gaszenia pożarów, aby dojść do wniosku, że łatwiej je zgasimy, jeżeli nie będziemy do niego dokładać paliwa.
Pozdrawiam serdecznie i życzę właściwego wyboru.
Danuta 30.07.2011 20:27
Szanowny Autorze, tak z ręką na sercu proszę odpowiedzieć: czy nikt z tych, którzy nie piją, nie palą, uprawiają zdrowy styl życia - nie zapadł na zawał serca, udar mózgu, wrzody żołądka?
Ewa Łazowska 30.07.2011 16:11
A skoro już Jadwiga wspomniała o anezstezjologu który zatyrał się na śmierć w pogoni za "godziwym" wynagrodzeniem, ja dorzucę "kwiatek" z innej łączki. Podobno higiena to jeden z kanonów zachowania zdrowia - własnego i cudzego. Co można zatem powiedzieć o lekarce ginekologu i neonatologu, która mycie własnego ciała uważała za swojego osobistego wroga? Ktoś z jej otoczenia kiedyś nie wytrzymał i zapytał ją - dlaczego się nie myje? Zupełnie nie speszona odpowiedziała, że z jej punktu widzenia praca, którą wykonuje - nie wymaga aż takiej dbałości o utrzymanie osobistej higieny. :) Jak mawiała moja babka - mądrzy ludzie żyją w brudzie. I chyba coś w tym powiedzeniu jest jednak na rzeczy. :)
Jadwiga Kowalczyk 29.07.2011 06:34
Panie Marku - w świetle tego znakomitego tekstu jaskrawo rzuca sie w oczy Śmierć anezstezjologa w piątej dobie permanentnego dyżuru: to już szczyt piramidy przyczyn marnowania zdrowia, o jakich Pan pisze.
Pytanie - za ILE ten człowiek umarł?
I drugi problem - życzeniowe myślenie ludzi o wręcz "mechanicznych" możliwościach nowoczesnej medycyny: z jednej strony Da Vinci i nieliczne zabiegi operacyjne, wykonywane przy pomocy robota; z drugiej - setki ludzi z prymitywnymi protezami nóg , którym Fundusz nie pozwala na nic lepszego. Dla jednych super komfort, dla innych - atrapa niewiele odległa od drewnianej nogi wystruganej samodzielnie z drewna.