Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41612 miejsce

Pokrętne myślenie o własnym zdrowiu

Można zaobserwować takie dziwne zjawisko, że im więcej nauki i techniki w życiu człowieka, tym większe zapotrzebowanie na metafizykę, mitomanię i magię, zwłaszcza w odniesieniu do własnego zdrowia.

Wprowadzenie do tematu

W naukach biologicznych mocno zakorzenione jest mechanistyczne postrzeganie organizmu, według którego ustrój żywy jest takim bytem, podlegającym wszystkim prawom mechaniki, zjawiskom fizycznym i procesom chemicznym, a więc jest jak najbardziej poznawalny przy pomocy metod naukowych. Można rozłożyć go anatomicznie i fizjologicznie na pojedyncze składniki i jak każdą mechaniczną rzecz dogłębnie poznać.

Filozofia taka rozbudziła ogromne nadzieje na pokonanie najtrudniejszych spraw w medycynie. Naukowcy zresztą podtrzymują te nadzieje, pokazując ile trudnych problemów już rozwiązano nawet przed założonym czasem np. dokładne rozpoznanie ludzkiego genotypu, sztuczne wytwarzanie insuliny ludzkiej, niesamowite sukcesy transplantologii i wiele innych.

Poza tym, życie w epoce nadmiaru dóbr oraz wrażenie nieograniczonych niemalże możliwości techniki, wywarło potężny wpływ na medycynę, co spowodowało zmianę myślenia u przeciętnego człowieka, który coraz częściej uważa, że jak coś się zepsuje w jego ciele, to mądry doktor jest w stanie taką awarię usunąć. Zależy to tylko od pieniędzy i dostępu do tych fantastycznych usług medycznych. Ludzie uważający się za zamożnych, bardzo często dają temu wyraz wymawiając sakramentalne: „płacę, to wymagam!” albo „w zdrowiu też wszystko da się załatwić, to tylko kwestia ceny!”

Rabunkowa eksploatacja organizmu

Tak myślący ludzie są po prostu użytkownikami sprawnie działającego jeszcze organizmu, traktując go bardzo instrumentalnie. Ktoś w pełni sił nie rozmyśla o chorobach, bo one są wtedy dla niego tak enigmatyczne, odległe, że aż nierzeczywiste. Podobnie jest z młodym człowiekiem, który nie myśli jeszcze o odległej emeryturze. Problem zaczyna się w momencie zachorowania.
- Zdrowie jest najważniejsze! – Kto z nas nie słyszał takiego pustosłowia? A czego życzymy sobie z okazji różnych uroczystości? I co robimy najczęściej zaraz po złożeniu życzeń?

W całości pochłaniają nas sprawy bieżące. W gonitwie za stale oddalającym się sukcesem nie myślimy, że coś złego może nam się przytrafić. Innym to i owszem, ale nam? To, niby, dlaczego?

Często w tym buńczucznym przekonaniu wspiera nas moc modnego obecnie tzw. prawa przyciągania, które mówi, że złe myśli przyciągają złe rzeczy.
- Nie myślę przecież o chorobach, to ich nie przyciągnę! - Czyż to nie cudowne? A jak złudnie wzmacnia poczucie władzy nad swoim życiem!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Podaję link do usuniętego filmu:

https://youtu.be/TzmV5MXZdeM

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, czy Pan jakiś imperatyw dyskusji, tudzież krytyki ad personam? Bo że doskwiera Panu brak dystansu do rzeczywistości i poczucia humoru, to pewne. Mój artykuł to raczej życiowa impresja, niż merytoryczna dywagacja niedoszłego polityka, społecznika czy lekarza. A przede wszystkim zabawa słowem... Nie znam Pana, dłuższy czas nie byłem obecny w serwisie i mam najlepsze doświadczenia w kontakcie z innymi autorami, którzy nie zawsze podzielają moje zdanie, czasem chwalą, czasem wyrażają rezerwę, co do poglądów lub tekstu. Dość oryginalna forma nawiązania kontaktu, ale pamiętam tu podobne przypadki. Otrzymał Pan ode mnie w przyjaznej formie prywatną korespondencję (na którą Pan nie odpowiedział), taką w jakiej skierowałbym komentarz. Nie wnikam w Pański stan zdrowia, ale po sztubacku pozdrawiam nowego mentora. Jako autor W24, proszę wybaczyć, ale starszy od Pana stażem, mierzę argumenty podług formy, co w przypadku trybunałowej polemiki, skierowałbym do kategorii Portfel/Zdrowie (gdzie z racji braku fachowego przygotowania nie aspiruję). Proszę się rozluźnić:) miczar

Komentarz został ukrytyrozwiń
Danuta
  • Danuta
  • 31.07.2011 11:50

" co te dziewczyny mają wspólnego z wycofaniem książeczek, czy z jakimiś innymi mądrymi zarządzeniami przełożonych?
Nie przyszło panu do głowy, że one wykonują czyjeś zalecenia?..." jest to fragment Pańskiego komentarza do art. Pana Michała Zarzyckiego i ma Pan rację. Wykonują czyjeś polecenia. Ale proszę zwrócić uwagę w jakiej formie to czynią. I to jest właśnie to, co najbardziej zbulwersowało autora artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dowodu na pokrętność myślenia na temat zdrowia, nie tylko własnego, doświadczyłem wczoraj po przeczytaniu artykułu pana Michała Zarzyckiego.

link

Zostałem nawet po sztubacku skarcony, że samozatrudniony w tytule komentarza napisałem rozłącznie, a także za to, że w dziale Hyde park, w którym autor sam zamieścił tekst nie powinienem takiego komentarza zamieścić, bo polemika dotyczy działu zdrowia.

Czyli, kto nie z nami, ten wróg! W tym przypadku dowalanie pracownikom ochrony zdrowia mam potraktować jak żart?
Z takich drobnych i "niewinnych" opinii składa się ocena końcowa pracy w ochronie zdrowia.
I jeszcze jedno. Jak pisze się samozatrudniony wiem i na dowód pokazuję, że pierwotna wersja wpisana do wysyłki w edytorze tekstu wyglądała tak:
" Komentarz został usunięty!
Powód usunięcia: zamiast cudzysłowu znaczniki HTML
2011-07-30 23:51:20 Komentarz został usunięty przez:Marek Chorążewicz
Panie samozatrudniony Michale. (...)"

Jak widać sam usunąłem komentarz, bo zauważyłem zamiast cudzysłowu znaczniki HTML. Natomiast, gdy zobaczyłem, że komentarz się "zdematerializował", przy pomocy bardzo dobrego narzędzia jakim jest moderacja..., gdy pan go usunął, odtwarzałem tekst już z pamięci i inne dobre narzędzie jakim jest Word podpowiedziało mi, że popełniłem błąd (łatwo o tym można się przekonać, gdy wpiszemy to słowo i zobaczymy, że podczas pisania podkreśla się na czerwono!). Nie jest to dla mnie żadnym usprawiedliwieniem, że automatycznie uległem presji podpowiadaczowi Worda i zrobiłem spację w wyrazie.

"Komentarz został usunięty!
Powód usunięcia: samozatrudniony pisze się łącznie, a polemika dot. działu zdrowie;)
2011-07-31 00:38:57 Komentarz został usunięty przez:Michał Zarzycki
Panie samo zatrudniony Michale. (...)"

Ma pan w tym przypadku rację, zrobiłem błąd. Ale czy jego kaliber był tak duży, że musiał pan w taki sposób potraktować ten komentarz?

Treść wyrzuconego komentarza w całości zamieszczam poniżej:
Panie samozatrudniony Michale.
Jeżeli to było dzisiaj, to wszystko rozumiem. Choroba zmienia postrzeganie świata i w związku z tym, chory ma fory! Tak mi powiedział kolega prawnik. Na pytanie: dlaczego u ciebie, na sali sądowej, gdy zdenerwowany sądzony, czy ktoś z jego bliskich emocjonalnie wykrzykuje kim była twoja matka nakładasz na niego grzywnę za obrazę sądu i niewłaściwe zachowanie?
Natomiast niejeden lekarz oraz inna osoba z personelu medycznego została bezkarnie zmieszana z błotem i agresorowi nikt złego słowa za to nie powiedział. Jakiej udzielił mi odpowiedzi kolega prawnik nie będę cytować, bo nie jest to właściwe miejsce, a i temat niespójny.
"Unieważniliście książeczki, ale nie możecie sprawdzić uprawnień w systemie? Kiedy to się zmieniło?! Nie chodzę do lekarza codziennie (...)"
Powaliło mnie z nóg! Panie Michale...co te dziewczyny mają wspólnego z wycofaniem książeczek, czy z jakimiś innymi mądrymi zarządzeniami przełożonych?
Nie przyszło panu do głowy, że one wykonują czyjeś zalecenia? Mogę napisać długą listę takich wspaniałych zarządzeń. Chociażby niedawno wprowadzone. Pisząc receptę na środek psychotropowy (np. nasenny) muszę wyliczyć ile w pudełeczku fabrycznym jest substancji czynnej i wpisać to słownie na receptę. Co się stało z dnia na dzień, że ktoś wpadł na taki genialny pomysł?
W gąszczu tego typu zarządzeń poruszają się pracownicy ochrony zdrowia. Takich kwiatuszków jest dużo więcej. Jedne irytują pacjentów, inne lekarzy, a są takie, których wszyscy nie mogą zrozumieć.
Zastanawiam się nad takim dziwnym zjawiskiem. Jak to jest? W banku, czy jakimś innym urzędzie przedkładamy stosowne dokumenty udowadniające nasze prawo do czegoś tam. Natomiast w przychodni, gdy żądają potwierdzenia ubezpieczenia, to traktuje się coś takiego niemalże jak zamach na wolność osobistą...
Z drugiej strony, gdy pomyślę, że przecież usługa jest darmowa...mam odpowiedź...
Pozdrawiam i życzę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Danuto, a czy myślała pani o tych ludziach pijących, palących dożywających sędziwego wieku nieco inaczej? Na przykład o ile dłużej mogliby jeszcze pożyć, gdyby tak nie robili?

Wiem! Wiem! Powie pani, że o wiele smutniejsze byłoby to bez imprezowe ich życie... Na szczęście nie ma przymusu w wyborze sposobu życia. Sami o tym decydujemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Danuta
  • Danuta
  • 30.07.2011 22:33

Szanowny Autorze, tak z ręką na sercu proszę odpowiedzieć, czy nikt z tych, co to lubił sobie wypić a i papierosem nie pogardził, nie mówiąc już o uciechach stołu i innych, nie dożył, w niezłej kondycji, sędziwego wieku? Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Danuto, z ręką na sercu odpowiadam: tysiące, a nawet miliony ludzi zachorowało w takich warunkach, o jakich pani pisze. Jednak to nie zmienia faktu, że jeżeli nie dołożymy obciążających czynników, to nasze szanse na niezachorowanie będą dużo większe. To czysta statystyka i ani odrobiny filozofii. Wybór należy do nas!

Gdy pali się ognisko, to nie trzeba mieć wykształcenia w zakresie gaszenia pożarów, aby dojść do wniosku, że łatwiej je zgasimy, jeżeli nie będziemy do niego dokładać paliwa.

Pozdrawiam serdecznie i życzę właściwego wyboru.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Danuta
  • Danuta
  • 30.07.2011 20:27

Szanowny Autorze, tak z ręką na sercu proszę odpowiedzieć: czy nikt z tych, którzy nie piją, nie palą, uprawiają zdrowy styl życia - nie zapadł na zawał serca, udar mózgu, wrzody żołądka?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A skoro już Jadwiga wspomniała o anezstezjologu który zatyrał się na śmierć w pogoni za "godziwym" wynagrodzeniem, ja dorzucę "kwiatek" z innej łączki. Podobno higiena to jeden z kanonów zachowania zdrowia - własnego i cudzego. Co można zatem powiedzieć o lekarce ginekologu i neonatologu, która mycie własnego ciała uważała za swojego osobistego wroga? Ktoś z jej otoczenia kiedyś nie wytrzymał i zapytał ją - dlaczego się nie myje? Zupełnie nie speszona odpowiedziała, że z jej punktu widzenia praca, którą wykonuje - nie wymaga aż takiej dbałości o utrzymanie osobistej higieny. :) Jak mawiała moja babka - mądrzy ludzie żyją w brudzie. I chyba coś w tym powiedzeniu jest jednak na rzeczy. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku - w świetle tego znakomitego tekstu jaskrawo rzuca sie w oczy Śmierć anezstezjologa w piątej dobie permanentnego dyżuru: to już szczyt piramidy przyczyn marnowania zdrowia, o jakich Pan pisze.
Pytanie - za ILE ten człowiek umarł?

I drugi problem - życzeniowe myślenie ludzi o wręcz "mechanicznych" możliwościach nowoczesnej medycyny: z jednej strony Da Vinci i nieliczne zabiegi operacyjne, wykonywane przy pomocy robota; z drugiej - setki ludzi z prymitywnymi protezami nóg , którym Fundusz nie pozwala na nic lepszego. Dla jednych super komfort, dla innych - atrapa niewiele odległa od drewnianej nogi wystruganej samodzielnie z drewna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.