Pozycja materiału w rankingach:
Wiadomo, królowa jest tylko jedna. Choć niedługo skończy pięćdziesiąt lat, wcale nie ma zamiaru zwalniać tempa. Właśnie wydała nowy album „Hard Candy” i choć wielu wieszczy jej emeryturę, na zmianę monarchini wcale się nie zanosi.
Zobacz także:
Artykuły
(32)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.14)
Wiek: 26 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Can't be what you are to be, gotta be what you want to be
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Grzegorz Korzeniowski 31.05.2008 12:54
Usunąłem wulgarny komentarz NetMana.
Marek Bonarski 26.05.2008 07:16
Marcin, cieszę się że tak mówisz, zbyt wielu pojawia się tu ludzi którzy swoje zdanie sprzedają jako "prawdy objawione", dlatego podkreśliłem subiektywność opinii. Pozdrawiam
Marcin Świerczek 26.05.2008 01:13
Dobra, na razie darujmy sobie apoteozę obecnej pozycji Jacksona. Jeśli nagra płytę na miarę króla popu, to obiecuje, że będę pierwszym, który zacznie się publicznie bić w pierś :-)
A co do stonesów, to rzeczywiście trochę popłynąłem. Problem w tym, że to są ikony nieporównywalne. Dodawanie, że moje wypowiedzi są subiektywne możemy sobie darować, bo jest to raczej oczywiste.
Marek Bonarski 25.05.2008 20:43
"Madonna vs Stonesi: remis"
- dodajmy w Twojej subiektywnej opinii. Chyba że masz na to jakieś niezaprzeczalne dowody, bo w mojej (subiektywnej oczywiście) opinii to Madonna jest przy Stonesach malutka, nie tylko w muzyce, ale nawet w skandalach :P
Marika Przybył 25.05.2008 20:20
Marcin, chyba wierzysz w niezawisłość sądów...?
Teraz możemy rozpatrywać wszystkie bardziej lub mniej głośne sprawy, podważając werdykty. Jaki to ma sens? Czy tego chcesz czy nie (a widzę, że raczej nie chcesz), dowiedziono niewinności Michaela, a cały proces - po latach - wydaje się wielkim "picem na wodę" oraz próbą zniszczenia wielkiej gwiazdy. Próbą zrobienia z Jacksona upadłego króla i podstarzałego pedofila.
Reedycja "Thrillera" to fantastyczna rzecz (moim zdaniem). Remiksy nie najgorsze (nie licząc Westa i Fergie), a król przypomniał o sobie światu na nowo. Według mnie, to niezła "przystawka" i swoisty przedtakt do (być może) nowej płyty. Zresztą siedem lat milczenia to na nie aż tak dużo, jeśli spojrzeć w jakich odstępach czasowych wydawał płyty Michael. Nigdy nie było rok po roku. On (moim skromnym zdaniem, oczywiście) nie idzie na ilość, jak Madonna, a raczej na jakość. I chyba tak być powinno...?
Fakt, sprzedać się w każdej odsłonie to też sztuka i tego nie podważam. Tyle, że chyba jednak nieporównywalnie mniejsza, niż stworzenie kompletnie nowego stylu w muzyce rozrywkowej, a nawet tańcu. Wiesz dobrze, że Madonna wypłynęła na seks-skandalach. A na czym wypłynął Jackson? Hm...na talencie, jak mi się wydaje. I ciężkiej pracy. Zapracował na status megagwiazdy już jako kilkulatek. I nie musiał się SPRZEDAWAĆ, tak jak robiła (i robi nadal) Madonna.
Tyle z mojej strony. Pozdrawiam.
Marcin Świerczek 25.05.2008 18:14
--> Marika
Co do procesu, to z tego co pamiętam nie wszyscy członkowie ławy byli pewni jego niewinności, zwyczajnie nie było dostatecznie obciążających dowodów, a jak było na naprawdę nie dowiemy się chyba nigdy. I mów co chcesz, ale siedem lat milczenia to jest naprawdę długo. Oczywiście Michael ma grono wiernych fanów (po twojej focie podejrzewam, że do nich należysz) którzy rzeczywiście czekają na nowe wydawnictwo, ale po reedycji thrillera pozbyłem się złudzeń. Pozwolić "poprawiać" skończone dzieło jakimś hochsztaplerom to trzeba być szalonym.
A Madonna? Sprzedać się w tylu różnych odsłonach też trzeba umieć :-)
Marika Przybył 25.05.2008 16:55
Marcin, link mi się nie otwiera (zły adres?).
Mówienie [w komentarzu] o skandalach pedofilskich jest znacznym nadużyciem i po raz kolejny, "przemycaniem" nieprzychylnych, a przede wszystkim kłamliwych treści o Jacksonie. Bo wszyscy dobrze wiemy, iż Michael został oczyszczony ze wszystkich zarzutów, a cały "proces" był kompletną kompromitacją tzw. 'ofiar'.
Również zbyt szybko oceniłeś muzyczną śmierć Jacksona, bo przecież wydał siedem lat temu płytę (notabene, bardzo dobrą), a w wielkim świecie słychać, że przygotowuje coś nowego. Madonna zaś jest ciągle "na powierzchni", ponieważ brakuje jej własnego, niepowtarzalnego stylu. Zawsze płynie z prądem, potrafi doskonale znaleźć się w każdej 'epoce', zawsze być w zgodzie z najnowszymi trendami. No i jeśli to ma być dowód jej geniuszu, to cóż...
I jeszcze na sam koniec - dowodem na to, że Michael się nie rozsypał, żyje i ma się całkiem nieźle, niech będą zdjęcia z... przedwczoraj! Pozdrawiam.
http://danasdirt.com/wp-content/uploads/2008/05/michael-jackson- urprise-guest-christian-audigier-3-400x600.jpg
http://img186.imageshack.us/img186/4933/mjca1yu3.jpg
http://img148.imageshack.us/img148/3461/michaeljackson2mk1.jpg
Jacek Kurek 25.05.2008 15:34
+ za świetny materiał. Bardzo cenię Madonnę, ale rzeczywiście krążek Hard Candy mógłby być lepszy... ;-) Czegoś brakuje w nim...
Marcin Świerczek 25.05.2008 13:37
@ Marika
1) to są określenia powszechnie w stosunku do tych gwiazd używane i z mojej strony nie miała to być żadna złośliwość, gdyż oboje ubóstwiam :]
2) rozpadająca się twarz do zobaczenia tutaj: http://jonathanjaxson.blogspot.com/2007/12/michael-jacksons-face-falling-off.ht l choć jeszcze jakoś się kupy trzyma, jak widać zresztą na dołączonym obrazku. Mógłbym się jeszcze upierać przy dwuznaczności tego określenia, bo przez wszelkie skandale (nie tylko pedofilskie) Jackson twarz dla wielu stracił.
Madonna vs Stonesi: remis choć mam szczerą nadzieje, że królowa szybciej zejdzie ze sceny lub do tego czasu zmieni image. Ot względy estetyczne, żadna złośliwość. :-)