Facebook Google+ Twitter

Pół wieku Madonny

Wiadomo, królowa jest tylko jedna. Choć niedługo skończy pięćdziesiąt lat, wcale nie ma zamiaru zwalniać tempa. Właśnie wydała nowy album „Hard Candy” i choć wielu wieszczy jej emeryturę, na zmianę monarchini wcale się nie zanosi.

Kim jest Madonna wie każdy. Mowa przecież o najważniejszej w historii popkultury gwieździe, osobie, która sprzedała miliony płyt, kreowała trendy i utrzymuje się na szczycie nieprzerwanie od ponad dwudziestu pięciu lat. Postaci, która zmieniła oblicze współczesnej muzyki i wcale nie o brzmieniowe sztuczki tu chodzi, bo w wypadku tej artystki, zwykle aspekty pozamuzyczne decydowały o sukcesie kolejnego krążka. W rewolucji autorstwa Madonny, zawsze ważniejsze było jaką fryzurę i pozę przyjmie tym razem, eksploatowany styl muzyczny schodził zwykle na drugi plan. Madonna sprzedawała nam siebie, tyle że w różnych opakowaniach.

Skandal według Madonny

Dzisiaj, kiedy niemal każdy medialny przekaz ociera się o erotykę, wyczyny Madonny na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, rzeczywiście mogą nie wydawać się niczym szokującym. Problem w tym, że gwiazda była pierwszą, która wprowadziła do show businessu ociekający seksem wizerunek jako bezdyskusyjny argument numer jeden. Kobieta zmienną jest, a co dopiero królowa. Co płyta to nowe wcielenie: Madonna pozująca na Monroe, Madonna wysublimowana dama, Madonna w kowbojkach, Madonna na parkiecie,
czy wreszcie ostatnio - Madonna w roli infantylnego dziewczęcia. Prawdziwy kalejdoskop wcieleń artystki za którym nadążały jedynie coraz to nowe skandale z jej udziałem, bo przecież klasyczna już zasada tej branży mówi: „dobry skandal nie jest zły”. Madonna szokowała. Nie były to drobne skandaliki w stylu ogolonej głowy Britney czy naćpanej Amy, które swój żywot w rubryce towarzyskiej kończą po jednym, góra dwóch sezonach. Madge zawsze kopała prosto w twarz, rozmyślnie i perwersyjnie jednoznacznie dawała się zapamiętać. Wszystkim i na długo.

To prawda, zaczynała spokojnie. Z do bólu przeciętnej tancerki, przez perkusistkę na – jak wszystkim się wtedy wydawało – kiczowatej gwieździe pop jednego sezonu skończywszy. Zaszalała dopiero kolejnymi krążkami. Zręcznie i odważnie jak jeszcze nikt, operowała swoim rozerotyzowanym wizerunkiem. W nocnej ramówce MTV i VH1 jej teledyski królowały niepodzielnie, brukowce rozpisywały się o kolejnych romansach gwiazdy, a sytuację dodatkowo podgrzało opublikowanie „cudem” odnalezionych zdjęć królowej, z jednej z rozbieranych sesji dla „Playboya”. Lata osiemdziesiąte zakończyła trasą koncertową „Blonde Ambition Tour” (do której bojkotu namawiał nawet Watykan), a w ostatnią dekadę XX wieku weszła foto albumem o wszystko mówiącym tytule „Sex”. W takich okolicznościach logicznym jest, że nagłówki wszystkich gazet tamtego okresu krzyczały o amoralności i wyuzdaniu artystki. Czy tego chce czy nie, już samymi seksualnymi skandalami przeszła do historii. Rewolucja seksualna Ameryki lat osiemdziesiątych, ma twarz Madonny. I trzeba przyznać, że całkiem nieźle z tym wygląda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

daje 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Usunąłem wulgarny komentarz NetMana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin, cieszę się że tak mówisz, zbyt wielu pojawia się tu ludzi którzy swoje zdanie sprzedają jako "prawdy objawione", dlatego podkreśliłem subiektywność opinii. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobra, na razie darujmy sobie apoteozę obecnej pozycji Jacksona. Jeśli nagra płytę na miarę króla popu, to obiecuje, że będę pierwszym, który zacznie się publicznie bić w pierś :-)

A co do stonesów, to rzeczywiście trochę popłynąłem. Problem w tym, że to są ikony nieporównywalne. Dodawanie, że moje wypowiedzi są subiektywne możemy sobie darować, bo jest to raczej oczywiste.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Madonna vs Stonesi: remis"

- dodajmy w Twojej subiektywnej opinii. Chyba że masz na to jakieś niezaprzeczalne dowody, bo w mojej (subiektywnej oczywiście) opinii to Madonna jest przy Stonesach malutka, nie tylko w muzyce, ale nawet w skandalach :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin, chyba wierzysz w niezawisłość sądów...?
Teraz możemy rozpatrywać wszystkie bardziej lub mniej głośne sprawy, podważając werdykty. Jaki to ma sens? Czy tego chcesz czy nie (a widzę, że raczej nie chcesz), dowiedziono niewinności Michaela, a cały proces - po latach - wydaje się wielkim "picem na wodę" oraz próbą zniszczenia wielkiej gwiazdy. Próbą zrobienia z Jacksona upadłego króla i podstarzałego pedofila.

Reedycja "Thrillera" to fantastyczna rzecz (moim zdaniem). Remiksy nie najgorsze (nie licząc Westa i Fergie), a król przypomniał o sobie światu na nowo. Według mnie, to niezła "przystawka" i swoisty przedtakt do (być może) nowej płyty. Zresztą siedem lat milczenia to na nie aż tak dużo, jeśli spojrzeć w jakich odstępach czasowych wydawał płyty Michael. Nigdy nie było rok po roku. On (moim skromnym zdaniem, oczywiście) nie idzie na ilość, jak Madonna, a raczej na jakość. I chyba tak być powinno...?

Fakt, sprzedać się w każdej odsłonie to też sztuka i tego nie podważam. Tyle, że chyba jednak nieporównywalnie mniejsza, niż stworzenie kompletnie nowego stylu w muzyce rozrywkowej, a nawet tańcu. Wiesz dobrze, że Madonna wypłynęła na seks-skandalach. A na czym wypłynął Jackson? Hm...na talencie, jak mi się wydaje. I ciężkiej pracy. Zapracował na status megagwiazdy już jako kilkulatek. I nie musiał się SPRZEDAWAĆ, tak jak robiła (i robi nadal) Madonna.

Tyle z mojej strony. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

--> Marika

Co do procesu, to z tego co pamiętam nie wszyscy członkowie ławy byli pewni jego niewinności, zwyczajnie nie było dostatecznie obciążających dowodów, a jak było na naprawdę nie dowiemy się chyba nigdy. I mów co chcesz, ale siedem lat milczenia to jest naprawdę długo. Oczywiście Michael ma grono wiernych fanów (po twojej focie podejrzewam, że do nich należysz) którzy rzeczywiście czekają na nowe wydawnictwo, ale po reedycji thrillera pozbyłem się złudzeń. Pozwolić "poprawiać" skończone dzieło jakimś hochsztaplerom to trzeba być szalonym.

A Madonna? Sprzedać się w tylu różnych odsłonach też trzeba umieć :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin, link mi się nie otwiera (zły adres?).

Mówienie [w komentarzu] o skandalach pedofilskich jest znacznym nadużyciem i po raz kolejny, "przemycaniem" nieprzychylnych, a przede wszystkim kłamliwych treści o Jacksonie. Bo wszyscy dobrze wiemy, iż Michael został oczyszczony ze wszystkich zarzutów, a cały "proces" był kompletną kompromitacją tzw. 'ofiar'.

Również zbyt szybko oceniłeś muzyczną śmierć Jacksona, bo przecież wydał siedem lat temu płytę (notabene, bardzo dobrą), a w wielkim świecie słychać, że przygotowuje coś nowego. Madonna zaś jest ciągle "na powierzchni", ponieważ brakuje jej własnego, niepowtarzalnego stylu. Zawsze płynie z prądem, potrafi doskonale znaleźć się w każdej 'epoce', zawsze być w zgodzie z najnowszymi trendami. No i jeśli to ma być dowód jej geniuszu, to cóż...

I jeszcze na sam koniec - dowodem na to, że Michael się nie rozsypał, żyje i ma się całkiem nieźle, niech będą zdjęcia z... przedwczoraj! Pozdrawiam.
http://danasdirt.com/wp-content/uploads/2008/05/michael-jackson- urprise-guest-christian-audigier-3-400x600.jpg
http://img186.imageshack.us/img186/4933/mjca1yu3.jpg
http://img148.imageshack.us/img148/3461/michaeljackson2mk1.jpg

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za świetny materiał. Bardzo cenię Madonnę, ale rzeczywiście krążek Hard Candy mógłby być lepszy... ;-) Czegoś brakuje w nim...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marika
1) to są określenia powszechnie w stosunku do tych gwiazd używane i z mojej strony nie miała to być żadna złośliwość, gdyż oboje ubóstwiam :]
2) rozpadająca się twarz do zobaczenia tutaj: http://jonathanjaxson.blogspot.com/2007/12/michael-jacksons-face-falling-off.ht l choć jeszcze jakoś się kupy trzyma, jak widać zresztą na dołączonym obrazku. Mógłbym się jeszcze upierać przy dwuznaczności tego określenia, bo przez wszelkie skandale (nie tylko pedofilskie) Jackson twarz dla wielu stracił.

Madonna vs Stonesi: remis choć mam szczerą nadzieje, że królowa szybciej zejdzie ze sceny lub do tego czasu zmieni image. Ot względy estetyczne, żadna złośliwość. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.