Facebook Google+ Twitter

Pół żartem czy pół serio, czyli "pół" kadencji prezydenta

Dokładnie dwa i pół roku temu Prezydent Lech Kaczyński zajął miejsce w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu 1. Czy w tym czasie Prezydent tak jak obiecywał w kampanii wyborczej stworzył silną i uczciwą Polskę?

8,2 mln Polaków zdecydowało się oddać swój głos w drugiej turze wyborów prezydenckich na Lecha Kaczyńskiego. Po burzliwej kampanii pełnej spotów, ideologicznie podejrzanych członków rodziny politycznych przeciwników czy bilbordów PZU, Lech Kaczyński zdeklasował przeciwnika 9 procentową przewagą w skali kraju. Zdziwienie niektórych było tym większe, że po raz pierwszy w historii bezpośrednich wyborów prezydenckich w Polsce, zwycięskiemu kandydatowi I tury wyborów nie udało się osiągnąć ostatecznego sukcesu w II turze. Zdecydowane zwycięstwo miało stać się siłą napędową nowej władzy...

Mamy prezydenta ponad podziałami?
Początki kadencji nowego prezydenta nie przynosiły żadnych niespodzianek. PiS, będące u władzy i realizujące własną wizję państwa rękami Kazimierza Marcinkiewicza, zdawało się być w pełni usatysfakcjonowane poczynaniami Kaczyńskiego
- Pan prezydent jest gwarantem realizacji programu, który został poparty przez większość Polaków - mówił w lutym 2006 roku podczas zwołanej Rady Gabinetowej Kazimierz Marcinkiewicz.

Kaczyńscy Boom!
Ważnym momentem prezydentury było oczywiście powołanie kilka miesięcy później rządu brata, Jarosława, który zastąpił Marcinkiewicza w lipcu 2006 roku. Sytuacja w Polsce była komentowana we wszystkich zachodnich dziennikach. Pieszczotliwie nazwany "Kaczyński Double Act" był także wiadomością numer jeden w serwisach informacyjnych największych stacji w Europie. Niepochlebne głosy zza Oceanu pojawiające się chociażby w The New York Times i Washington Post, ostrzegały przed zmonopolizowaniem polskiej polityki przez dwóch "konserwatywnych braci", którzy rządzić chcą razem z populistami z "ideologicznie niebezpiecznej Samoobrony".

Niepochlebne opinie o rządach dwóch braci miały zdecydowany wpływ na postrzeganie polskiej racji stanu, o której prezydent tak głośno mówił. - Kiedy Jarosław Kaczyński został premierem, prezydent automatycznie znalazł się w jego cieniu. To, czego oczekiwano od prezydenta, robi premier" - komentował w lipcu 2007 roku w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Opublikowane wtedy wyniki sondażu przeprowadzonego przez GFK Polonia wskazały, że tylko 31 proc. Polaków uważa, iż prezydent godnie reprezentuje Polskę za granicą. Jeszcze mniej, bo 28 proc., oceniło, że Lech Kaczyński wpływa pozytywnie na wizerunek naszego kraju za granicą. Ankietowani uważali też, że głowa państwa częściej prowokuje konflikty na scenie politycznej, niż je łagodzi mediując między zwaśnionymi stronami.

Chaos czy stabilizacja ?
Po wygraniu wyborów parlamentarnych przez Platformę Obywatelską w październiku 2007 roku, wszyscy zastanawiali się nad spójnością polityki w kraju i za granicą. Wcześniejsze opinie ze strony nowo wybranej władzy nie wróżyły także nic dobrego. Pierwsze zgrzyty pojawiły się już w grudniu 2007 roku, kiedy zastanawiano się kto ma pojechać na uroczyste podpisanie świeżego jeszcze tekstu Traktatu Lizbońskiego. Nowy obóz mówił o kompetencjach Prezesa Rady Ministrów z zakresie kształtowania polityki zagranicznej, prezydent, ustami Michała Kamińskiego zapewniał o sukcesie w zakresie negocjacji nad Traktatem Lizbońskim. Szorstkie kontakty między najważniejszymi osobami w państwie nie wróżyły budowania spójnego wizerunku państwa na arenie międzynarodowej.

Co innego polityka zagraniczna...
Pomimo wielu krytycznych uwag związanych z przebiegiem kadencji Lecha Kaczyńskiego, na uwagę zasługuje kształtowanie polityki wschodniej przez głowę państwa. Idea partnerstwa wschodniego popierana przez prezydenta, zyskała bowiem uznanie wśród polityków europejskich. Widoczne zaangażowanie związane też z budowaniem bezpieczeństwa energetycznego Polski, zapisanie tych postulatów w Traktacie Lizbońskim stały się niewątpliwie bardzo mocnym punktem tej kadencji. W ramach szczytu energetycznego w Krakowie, w lecie 2007 roku, Polska podpisała razem z Litwą porozumienie w sprawie tzw. mostu energetycznego i projektu budowy elektrowni atomowej, która zaspakajałaby potrzeby energetyczne Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

Dwa nowe kierunki polityki zagranicznej prezydenta w zakresie współpracy i partnerstwa z Ukrainą i Gruzją, akcentowanie ich problemów i przyszłej obecności w strukturach organizacji międzynarodowych, są dostrzegane w wielu środowiskach, nawet niedawnych przeciwników. Paweł Piskorski, były lider PO w Warszawie, pisze na swoim blogu o konstruktywnej polityce wschodniej szkoły państwa:
- Jestem jednak pod dużym wrażeniem polityki Prezydenta w sprawie Gruzji. Prezydent od dłuższego czasu podnosi sprawę suwerenności i integralności terytorialnej Gruzji zarówno na forum Unii Europejskiej, jak i NATO. Ostatnio prezydent Kaczyński wygłosił w Tibilisi znakomite przemówienie podczas obchodów święta narodowego Gruzji.Taka jest właśnie rola głowy państwa, którą Lech Kaczyński w tej sprawie wypełnia znakomicie - dodaje.

Kaczyński stanowczo opowiada się za poparciem starań Gruzji i Ukrainy w kwestii ich akcesji do Paktu Północnoatlantyckiego. Stanowisko to prezentował w trakcie spotkania szefów państw i rządów krajów członkowskich sojuszu, które odbyło się w Bukareszcie w kwietniu 2008 roku.

[b]Co dzisiaj myślą Polacy ?/b]
Prawdziwy sprawdzian przed Polakami zdał prezydent dość słabo. Według opublikowanego wczoraj sondażu GFK Polonia publikowanego przez Rzeczpospolitą, Lech Kaczyński nie powinien ubiegać się o reelekcję w 2010 roku - tak uważa niema trzy czwarte ankietowanych. Na pytanie czy powinien ubiegać się po raz drugi o urząd, 48 procent udzieliło odpowiedzi "zdecydowanie nie", 25 procent "raczej nie". Według tych samych badań prezydent nie sprawdza się jako głowa państwa w polityce międzynarodowej i krajowej według ponad 50 procent badanych. Najbardziej miarodajne wyniki poparcia otrzymamy dokładnie za dwa i pół roku podczas ogłoszenia wyników wyborów, w których Lech Kaczyński niewątpliwie wystartuje. Właśnie tą informację potwierdził wczoraj prezydencki minister Mariusz Kamiński w porannym programie Radia Zet.

Czy Polacy "na serio" uwierzą znów w silną i uczciwą Polskę?

http://piskorski.blog.onet.pl/1,DA2008-05-30,index.html
http://www.rp.pl/artykul/152244.html
http://http://www.nytimes.com/2005/10/02/international/europe/02poland.html

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Czasem jest śmiesznie : Leo Benhałer, Roger Perejro, Artur Borubar...:D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.06.2008 17:36

nie ma i długo jeszcze nie będzie uczciwej Polski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.