Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

45486 miejsce

Polactwo nad trumną

Musimy odróżnić śmierć tragiczną od bohaterskiej. Nie piszmy historii na kolanie, nie dokonujmy nadinterpretacji faktów.

Gdy 10 kwietnia 2010 rozgrywała się tragedia pod Smoleńskiem, ja jeszcze spałam. Było parę minut przed 9 rano, a poprzedniego dnia świętowałam urodziny koleżanki. Drzemałam więc, pieczołowicie wyłączywszy telefony komórkowe, aby nikt nie zakłócał mojego sobotniego wypoczynku. Niespodziewanie zadzwonił telefon stacjonarny. Niechętnie - bardzo, bardzo niechętnie - opuściłam cieplutkie łóżeczko. "Włącz wiadomości, rozbił się prezydencki samolot" - usłyszałam. Szczerze mówiąc, ta informacja mnie specjalnie nie pobudziła. Na wpół przytomna kliknęłam pilotem, włączając kanał informacyjny. I - zamarłam. Jeszcze nie było oficjalnej informacji o tym, ile osób zginęło. Był za to chaos, hałas, zestresowani dziennikarze, urywanym, pełnym niedowierzania głosem podający, że samolot spadł przy próbie lądowania, później zaś cytujący za gubernatorem okręgu smoleńskiego, iż nikt nie przeżył. Dopiero wszakże po dłuższym czasie na pasku informacyjnym pojawiła się ta mrożąca krew w żyłach wieść ubrana w słowa: prezydent nie żyje, a wraz z nim zginęło 95 osób, często piastujących bardzo wysokie stanowiska.

Wróć do materiału: 10 kwietnia 2010 roku. Reakcje i relacje dziennikarzy obywatelskich



Szok i niedowierzanie, rozdzwonione telefony, zablokowane, przeciążone sieci. Telefon dzwonił co chwilę, ale tak naprawdę padało mało słów. Najczęściej było to tylko powtarzanie: "Niesamowite", "Niewiarygodne", "Nieprawdopodobne", a nawet "Unbelieveble" - bo odzywali się znajomi z całego świata. Spontanicznie powiesiłam flagę na balkonie - chyba jako jedna z pierwszych w okolicy. Wieczorem nie poszłam na planowane poprawiny imprezy - szczerze, to nie z powodu żałoby, po prostu byłam bardzo zmęczona poprzednią zarwaną nocą. Gdy obudziłam się w niedzielę, nadal nie mogłam sobie wyobrazić, uzmysłowić, jakoś przetłumaczyć, że prawdą jest to wszystko, co śledziłam w sobotę w telewizji.

Żałoba trwa nadal, media codziennie podają nowe informacje. Przede wszystkim mówią o identyfikacji zwłok, która z racji na ich bardzo zły stan jest dramatycznie utrudniona. Spekuluje się także o przyczynach tragedii. Prezentowane są demonstracje i spory, chwilami wręcz groteskowe, odnośnie miejsca pochówku. Dość niefortunna bowiem okazała się podjęta w chwili emocji decyzja o złożeniu szczątków pary prezydenckiej na Wawelu. Wybuchły z tej przyczyny mniej lub bardziej burzliwe dyskusje, które zepsuły poważną atmosferę narodowej żałoby. Przyznaję, że mi także ten pomysł nie przypadł do gustu. Nie lubię bowiem pisania historii na kolanie, nie podoba mi się nadinterpretacja faktów i robienie z kogoś bohatera tylko dlatego, że zginął tragicznie - tym bardziej, że śmierć tych 96 osób jest tyleż tragiczna, co niepotrzebna i pozbawiona sensu. Nie była to śmierć w obronie ojczyzny ani wartości, w jakie zmarli wierzyli. Owszem, lecieli do Katynia, który to jest miejscem uświęconym męczeńską krwią Polaków. Ale nie da się ukryć, że samolot mógł lecieć na inne lotnisko, mógł lecieć kilka godzin wcześniej, a nawet poprzedniego dnia. Bez sensu było (kolejny raz! Vide: katastrofa CASY pod Mirosławcem z 2008 roku) umieszczanie na pokładzie jednego samolotu tylu wojskowych i cywilów wysokich rangą. Pracownicy lotniska zeznali, że z racji gęstej mgły powinni byli je zamknąć i nie wydać zgody na lądowanie - ale bali się odmówić Polakom, aby nie odczytano źle tej odmowy, aby nie prowokować kolejnych napięć na linii Polska - Rosja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Polactwo, słowo sztandarowe Polaków spod znaku Rodła, określające wspólnotę walczącej o jedną sprawę gromady. Jeśli się mówi "Polacy" - to może to być dwóch Polaków, może być tysiąc i milion. Mówiąc natomiast "Polactwo", ogarniamy słowem tym wszystkich Polaków, zespalamy ich w jedną bryłę słowną. Istnienie słowa "Polactwo" w języku polskim dowodzi nie tylko bogactwa mowy naszej, ale przede wszystkim głębokiej spójni narodowej. Mamy bowiem na określenie tej spójni szereg słów, z których każde treść odrębną oznacza, a więc: Naród Polski, Polska, Polskość, Polszczyzna, Polak, Polacy, Polactwo.

Tak dla uściślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taki już ten nasz naród jest czy to się nam podoba czy nie. Poróżnić się potrafi o byle co. Chociaż akurat Wawel to nie byle co.
Jak pisała jedna z dziennikarek w kolejce do grobu są przepychanki, kupczenie miejscami itp. I są miliony zadumanych i wielu którzy marzą o pojednaniu. Już w przyszłym tygodniu czeka nas powrót do rzeczywistości.
Walka o stołek prezydenta i mogę ze 100% pewnością powiedzieć ze PiS będzie agresorem na tej arenie. Chociaż dzisiaj w żałobie wielkiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rodowód słowa "Polactwo" jest równie, jak ono piękny i wspaniały. Słowo to wywodzi się ze staropolszczyzny (Wacław Potocki miał w jednym z wierszy pisać: "Polactwo wali naprzód!") i po dziś dzień przetrwało w mowie ludu polskiego Opolskiego Śląska, Krajny, Wielkopolski i Mazur.

Komentarz został ukrytyrozwiń

... filolog(?), doktorantka dziennikarstwa(?) i "polactwo". Wspólczuję przyszłym pokoleniom skazanym na takich "dziennikarzy". Mi tu bardziej pasuje "spekulantka medialna".
Swoją drogą nazwanie prawych obywateli i patriotów Polski "polactwem" jest obraźliwe i naruszające dobra osobiste i narodowe milionów uczciwych Polaków.
Ja osobiście czuję się mocno dotknięty tym określeniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.