Facebook Google+ Twitter

Polacy - chłopcy do bicia

Od dłuższego czasu w Wielkiej Brytanii trwa dyskusja o ograniczeniu benefitów dla emigrantów.

Parlament Zjednoczonego Królestwa / Fot. fot. Eryk KoziełOd dłuższego czasu w Wielkiej Brytanii trwa dyskusja o ograniczeniu benefitów dla emigrantów. Rozpoczął ją premier David Cameron a bezpośrednią przyczyną było otwarcie rynku pracy dla Rumunów i Bułgarów i strach, że przyjadą nie po to by pracować, ale żyć z benefitów, czyli zdobyczy socjalnych Zjednoczonego Królestwa. Kłopoty oczywiście mogą sprawić przede wszystkim Romowie z Rumunii, którzy raczej nie lubią pracować i wykorzystają każdą okazje, aby zdobyć pomoc z rąk brytyjskiego socjalu. Polacy też pewno poczują zapach konkurencji na szyi, szczególnie w najsłabiej opłacanych branżach.

W UK zbliżają się wybory parlamentarne, a wielu wyborców konserwatystów przenosi swe poparcie na UKIP ( Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa), która prowadzi głośno akcje antyimigracyjną, a jej liderem jest gwiazda youtube, Nigel Farage zasiadający w Parlamencie Europejskim. David Cameron postanowił powalczyć o głosy wyborców, którzy odeszli od PK ze względu na ich centrystyczny kurs.

Silny głos o walce z naciągaczami z Rumunii i Bułgarii to było za mało, trzeba było zaatakować kogoś, kto był pod ręka. Największa grupa imigrantów, która skorzystała z otwarcia rynku pracy to Polacy, którzy w 2004 roku przybyli tłumnie do UK w poszukiwaniu pracy, która tam na nich czekała. Polacy często podejmowali prace w sektorze, gdzie były ogromne wakaty, a żaden Brytyjczyk by się jej nie podjął bo za taką wypłatę lepiej siedzieć na zasiłku. Pracując legalnie płacą też podatki, a zatem mają prawo do przysługującej im opieki i benefitów ze strony Zjednoczonego Królestwa.

Otwarcie rynku pracy dla Polaków nie było błędem, bo i UK na tym skorzystało, Polacy są obecnie znaczną grupa zamieszkujące UK i pewno znikoma liczna naszych rodaków to element ciągnący benefity. Dlaczego więc mimo sporej liczby Polaków tam mieszkających, zaatakował ich tak bezpardonowo, bo wie że może. Polacy są z organizowani, mamy restauracje, kluby, sklepy z polska żywnością na każdym kroku, ale wcale nie chcą brać udziału w życiu społecznym i politycznym kraju w którym żyją. Wielu z nich woli żyć w polskim getcie. Nie biorą udziału w wyborach samorządowych, a zatem ich głos nie istnieje, a przecież, gdyby duża liczba Polaków zarejestrowała się jako wybory, wówczas kandydaci, musieli się z tą grupa liczyć. Ciekawe jak długo Polacy będą godzić się na rolę chłopca do bicia. Premier Tusk, ani Jarosław Kaczyńskie nie poprawią ich bytu i ich wizerunku tak długo jak sami „Londyńczycy się nie z organizują i nie zaistnieją w sferze życia publiczne i politycznego, jako silna grupa o głosy której warto walczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.