Facebook Google+ Twitter

Polacy giną, a MON nie może kupić nowych aut

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-08-22 08:15

Gdyby MON szybciej sfinalizował zakup dobrze opancerzonych samochodów patrolowych, prawdopodobnie trzej polscy żołnierze nie zginęliby w środę w Afganistanie.

Tury z Kutna są lepsze od amerykańskich humvee. / Fot. Rafał Klepczarek/POLSKASaperzy z Kazunia wjechali na minę mało odpornym na miny amerykańskim humvee. Żołnierze biorący udział w misjach i wojskowi eksperci od początku polskiej misji w Iraku, a potem w Afganistanie, powtarzają, że humvee nie nadają się do działania w tamtejszych warunkach, bo są za słabo opancerzone. Tymczasem przetarg na nowe wozy opancerzone dla armii ciągnie się od ponad roku. - Takie są procedury. Przez cały sierpień trwały rozmowy z dwoma dostawcami - mówi Robert Rochowicz, rzecznik MON. - Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu podamy, jakie pojazdy wojsko kupi dla polskich żołnierzy w Afganistanie. Zostaną dostarczone do końca roku.

Wojsko nie chce ujawniać szczegółów przed wybraniem oferty. Wiadomo jedynie, że do końca grudnia trafi do polskiej armii pierwsza partia 40 pojazdów z dobrym opancerzeniem. Docelowo potrzeba ich 180.

Ostatnie rozmowy prowadzone były z producentami sprawdzonych w warunkach bojowych samochodów patrolowych RG31 (brytyjsko-połud-niowoafrykańskiej firmy BAe Systems) oraz Dingo 2 (niemieckiego Krauss-Maffei Wegmann), które kupili m.in. Czesi.

Jak powiedział nam rzecznik MON, z ostatecznej rozgrywki wypadła kutnowska firma AMZ, która jest producentem wozu patrolowego Tur. MON oficjalnie tego nie mówi, ale wiadomo, że RG31 i Dingo 2 wygrały, bo były sprawdzone w warunkach bojowych.

Cały artykuł przeczytasz na stronach serwisu polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.04.2009 19:41

Błąd w tezie artykułu a mianowicie żołnierze doskonale wiedzieli gdzie i po co jadą oraz w jaki sprzęt będą wyposażeni więc ich decyzja była w pełni świadoma i skalkulowali sobie odpowiednio ewentualne ryzyko. Jeśli wysłano ich z innym sprzętem niż był wymieniany przy podejmowaniu decyzji powinni odmówić udziału w wyjazdach poza bazę a jeśli nie odmawiają znaczy że wszystko jest OK. A co do strat to owszem dla poszczególnych rodzin to bezdyskusyjnie są to tragedie lecz należało o tym myśleć przed wyjazdem a nie po powrocie w worku. Jakoś pomimo tego "kiepskiego" wyposażenia chętnych na następne "turnusy" nie brakuje. Widać zyski przekraczają straty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.