Pozycja materiału w rankingach:
Kiedyś na ulicy zobaczyłam kłócącą się parę. Żona coś krzyczała do męża, mąż warczał w odpowiedzi. Między nimi stał pięcioletni może chłopczyk i kurczowo ściskając w jednej łapce rękę mamy, w drugiej – taty, starał się połączyć te ręce...
Jestem Polką z pochodzenia, ale urodziłam się i mieszkam w Moskwie. Ojciec był Polakiem, matka - Rosjanką. Jestem w duszy jednocześnie Polką i Rosjanką. Kiedy biedna chłopska rodzina z sybirskiej wsi przygarnęła mojego pradziadka, młodego porucznika, co poszedł na Syberię po Powstaniu Styczniowym, ludzie ci nie myśleli o tym, czy konający wygnaniec jest Polakiem czy Rosjaninem, czy może Żydem. Był człowiekiem gnębionym przez władzę carską, która gnębiła ich tak samo, jak jego. Łączyła ich wspólna bieda i tragedia. Kiedy starsza pani z Łodzi, w 1944 roku opatrywała i ukrywała kuzyna mojej mamy - Rosjanki, żołnierz ten był dla niej zbiegiem z oflagu, takim samym młodym chłopcem, jak jej syn, co przepadł w burzy wojny.
Jestem stanowczo przeciwna twierdzeniu, że pokutować i przepraszać ma naród rosyjski, bo on przecież przeszedł takie same katusze. Czy niemieccy antyfaszyści, zamordowani w Dachau, też mają przepraszać za Hitlera? Pozostają konkretni sprawcy, wodzireje bolszewizmu. Poczynając – o ironio losu! – od Felusia Dzierżyńskiego, rodowitego warszawiaka, pierwszego kagebisty, który wymyślił i wprowadził w życie (ale w Rosji) swój szatański system, z którego potem zrodził sie gułag. Ten Feluś, żeby z piekła nie wyjrzał, gorąco bronił prawa komunistów do niezwłocznego rozstrzelania „wrogów ludu”. Ciekawa jestem, czy mógł przewidzieć Katyń... Do tego Gleb Krzyżanowski i Włodzimierz Bacz-Brujewicz, którzy też wtrącili swoje trzy grosze do systemu gnębienia i zagłady ludów. Ach, kochani, uwierzcie, że bardzo mnie boli, gdy wytykają mi (ale trzeba powiedzieć, że bardzo rzadko!), kto zapoczątkował ten terror. Wtedy odpowiadam to samo, co piszę tu: mówię moim ukochanym rosyjskim rodakom, że moi nie mniej ukochani polscy rodacy nie są wyłącznie Żelaznymi Felusiami i tak dalej. Że więcej nas łączy, niż dzieli. I że kupka zwyrodnialców nie równa się narodowi. I że w II wojnie światowej byliśmy razem przeciw nieludzkim zbrodniom, a potem razem wznosiliśmy pomniki swym poległym żołnierzom.Zobacz także:
Artykuły
(4)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.82)
Wiek: 53 | Miejscowość: Moskwa | Kraj: Rosja
O mnie: Jestem wiecznie zapracowana i bardzo szczesliwa zona wspanialego meza i matka trojga dzieci, pracuje w takim zawodzie, gdzie codzennie spotykam duzo ludzi, co bardzo lubie.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Sławek X 28.04.2012 23:18
Pani Lubo, Gratuluję mądrego artykułu obalającego stereotypy. Widzę, że niektórzy Polacy nawet na tym forum chcą rehabilitacji Katynia, wytłumaczenie sensu rury baltyckiej , a pani napisała o łamaniu stereotypów między zwykłymi ludżmi, a nie wpływie polskim na dziłania Putina. Ktoś kto jest z góry negatywnie nastawiony - nie zrozumie tego. Zawsze może podać przykład Wielkiego Brata zza oceanu jako wzoru tej przyjażni, czego przykładem są wizy dla Polaków, oszukanie na offsecie na F-16, zakup przez Polskę 40-letnich Herculesów czy też bezsensowny udział w Iraku, gdzie polskie firmy miały dostać kontrakty....Tak na marginesie
witko zwykly czlek 28.11.2010 23:52
1.Ludzie sa ruzne:i dobre i zle,madre-i nie zbyt. I rosjanie tez. 2.Felusio urodziw sie w Polsce ale,nie uwazam go za Polaka,poniewaz sluzyw wrogiemu panstwu.3.Panstwo Moskwa-wrog Polaka! Dlatego Polaku zawsze zle.-Wnuk Jaska,polaka,"wroga ludu",zamordowanego w r.1937 wWinnickiej wieznice. Przepraszam za koslawa Polszczyzna.Pozdrawiam! Wit.
Mateusz 22.09.2010 00:03
Jestem przekonany że z Rosjanami mamy więcej wspólnego niż może nam się wydawać. Od stuleci chcąc nie chcąc żyliśmy razem i i dzisiaj gdyby każdy z Polaków wykonał badania DNA okazałoby się że bardzo duża część naszego społeczeństwa ma rosyjskich przodków. O tym się niestety nie wspomina ponieważ jest to politycznie niepoprawne. Wywołałoby to prawdziwą burzę społeczno-polityczną.
Michail Zavadskij 22.12.2009 19:52
Dołoże swoje "trzy grosze" na temat polsko-rosyjskich stosunków. Zawsze miałem bardzo i dobre zdanie o Polsce, które wynikało z książek Lema, polskiej muzyki i filmów. Natomiast kiedy przyjechałem do Polski na półroku stażu naukowego, poznałem prawdziwą Polskę.
Krotko mowiąc, był to szok i koszmar. Straszna śriedniowieczna ksenofobia większości Polaków (Warszawa) była czymś czego nigdy nie potrafię zrozumieć i przyjąć, nie widzę żadnego usprawiedlinia tym celnikom na lotnisku, którzy nazywali mnie kacapem (a propos nie jestem Rosjaninem w sensie etnicznym), albo ekspedientkę mowiącą że ruskich nie obsługujemy.
Przez sześć miesięcy nie spotkałem żadnego Polaka, który by miał szacunek do mnie jako człowieka i nie widział we mnie wroga. Powiem o sobie, że znam wiele języków, skończyłem Uniwersytet Moskiewski, moi rodzice są naukowcami, byłem w weilu krajach. Ale Polska na zawsze zostanie w mojej pamięci jako negatyw, o którym staram sie nie wspominać jak o koszmarnym śnie. Powiem także, iż inni Rosjanie, których spotkałem w Polsce, mieli podobne odczucia, w tym ci, którzy mieli polskie korzenia.
Po tej "wyprawie", uważam, że Rosja i Rosjanie nie powinni mieć żadnych stosunków z tym krajem, obciążonym strasznym nieuleczalnym kompleksem i będę robił wszystko co ode mnie zależy, żeby to było tak!
Przepraszam, jeśli kogoś to uraziło, na pewno są normalni porządni Polacy, których niestety nie miałem okazji poznać.
Pozdrawiam
Robert Grzeszczyk 12.12.2009 19:51
Racja stanu, od wieków bez zmian, która wciąż obowiązuje w Rosji i którą uznaje większość Rosjan (dając nie raz temu wyraz) niestety nie świadczy o ich zrozumieniu dla innych narodów. I nic tu po wyśmienitej rosyjskiej sztuce i literaturze. Myślę, że Polacy tak właśnie to odbierają, czując "nić" sympatii. Ale czują też "linę" bojaźni odbierając dzisiejszą rzeczywistość.
Piotr Wierzbicki 10.12.2009 17:29
Święte słowa Leokadio. Dobrze że ten temat jest poruszony. Jednak nie jestem jeszcze przygotowany na jego komentarz. Coś czuję że to co chciałem wyrazić jest niezgodne z tym co czuję. Dana władza w określonym momencie jest wypadkową poglądów społeczeństwa. Jak się od tej strony spojrzy, to jest więcej znaków zapytania. Ja tym bardziej nie jestem taki żeby władzy ufać bezgranicznie, bo wychodzą wtedy niespodzianki. Wieczorem skomentuję, lub jutro. Muszę się z tym najpierw przespać.
Pozdrawiam wszystkich.
Autor usunął profil 10.12.2009 16:28
Uważam że nie ma mądrych na rozliczenie historii. Najważniejsze chyba jest w życiu to, aby nie czuć w sercu nienawiści. Ojciec mój był 5 lat w Workucie, nie czujemy za to nienawiści do Rosjan, bo to naród przemiły, a że ustrój był paskudny, to co?Czy mamy iśc przez życie i kły wyszczerzać? W moim mieście było niemieckie cmentarze i rosyjskie, po stacjonowaniu wojsk. Teraz palimy znicze na wszystkich mogiłach, bo ludzie TAM już sa sobie równi, nie tak jak na ziemi... kto bardziej komu dołoży i kto bardziej nienawidzi. Pokój Światu nieśmy. Pozdrawiam serdecznie.
Ryszard PETRYCKI 09.12.2009 18:21
A wię wejde cienko w ten temat i dodam od siebie,ze zarowno F.Dzierżynski jak i J.Piłsudcki pochodzili z tych samych okolic ,czyli byli dalekimi ale sasiadami .Dzierzynski nie byl warszawiakiem i tu jest bład ,bo ze był katem dla polaków to na 100% a ze i ruskich tez trzymał za morde tez prawda.
To byl czasy kontrrewolucji a dalej to wojny domowej.
U bolszewików obowiazywala zasada kto nie z nami ten przeciwko i nie bylo zadnej tolerancji.
Pozdrawiam ale stwierdzam ze artykół jest stronniczy i nie wywazony historycznie.
Agnieszka Wasztyl 12.05.2007 17:01
fantastyczny material. obala stereotypy! ogromny plus:) a ja mam slabosc do Rosji:) interesuje sie kultura rosyjska i ucze rosyjskiego, piekny jezyk....pozdrowienia dla autorki:)
Luba Miedwiediewa 11.05.2007 22:10
Dziekuje z calego serca, ale przeciez zbyt dobrze wiem, ze nie ma zadnej "antyrosyjskosci", bo w Polsce bywam czesto, mam wiele prawdziwych przyjaciol w Polsce, nawet mam dwie "przyszywane siostrzeniczki", corki przyjaciolki :-)) Zawsze czuje sie w Polsce jak w domu najlepszych przyjaciol, KOCHAM POLSKE! I dlatego okropnie sie boje, ze znow ci "mezowie stanu" nas skloca. No i przede wszystkim chodzi o to, ze jednak mysle o tych pomnikach jak o pomnikach na czesc wszystkich zolnierzy II Wojny Swiatowej. To wlasnie o tym braterstwie wojennym mysle, pamietajac o swym ojcu, o jego polskich kombatantach, o ktorych tyle mi opowiadal. Bo faszyzm jednak pokonalismy razem, i to tym zolnierzom, polskim i rosyjskim razem, ten hold nalezy. Co do zarzutow, to w Moskwie wsrod ludzi ich nie ma. Jest gorzki smutek. Bo nikt by nawet slowka nie pisnal, gdyby chodzilo o pomniki, np., Lenina lub Marksa. Dobrze rozumiem, ze Polacy sa takiego samego zdania, ze po prostu zaczynac trzeba od innych szpetnych pomnikow epoki PRL. A tu nasz wspolny dorobek - zwyciestwo w wojnie... O to wlasnie chodzi, po prostu nikt wsrod wladzy nie umie tego jakos po ludzku powiedziec :-))