Facebook Google+ Twitter

Polacy i Szwedzi ratowali na Bałtyku

Ratownicy morscy z Polski i Szwecji kończą trzydniowe ćwiczenia na Bałtyku. Uwieńczeniem ćwiczeń będzie ewakuacja załogi okrętu podwodnego.

 / Fot. Tomasz Grotnik (MW RP)Od 11 lat umowy polsko-szwedzkiej na Bałtyku organizowane są ćwiczenia w ratownictwie morskim. W ramach tej umowy organizowane są cykliczne manewry „Crown Eagle/Northern Crown”. Tegoroczne ćwiczenia mające na celu podnoszenia bezpieczeństwa okrętów podwodnych właśnie dobiegają końca.

Do udziału w tegorocznych ćwiczeniach Marynarka Wojenna RP oddelegowała okręt ratowniczy ORP „Lech” oraz okręt podwodny ORP „Sokół”. Polscy i Szwedzcy marynarze wykorzystują NATO-wski pojazd podwodny – tzw. NSRS (NATO Submarine Rescue System). Manewry koordynuje zastępca szefa Ratownictwa Morskiego MW kmdr por. Witold Kotliński.

 / Fot. Tomasz Grotnik (MW RP)Scenariusz ćwiczeń ratowniczych zakładał poszukiwanie okrętu podwodnego, który uległ awarii i osiadł na dnie. Do akcji ratunkowej przystępują nurkowie oraz zdalnie sterowany pojazd podwodny. ORP „Lech” ma zapewnić uwięzionym na dnie marynarzom wodę i środki regeneracji powietrza, zaś szwedzki „Belos” zajmie się wentylacją i dostarczy sprężone powietrze do zbiorników balastowych.

 / Fot. Tomasz Grotnik (MW RP)Najważniejszą częścią manewrów będzie treningowa ewakuacji „suchą stopą”. Ćwiczony będzie manewrów zacumowania do naszego podwodniaka ORP „Sokół” specjalistycznego pojazdu podwodnego a następnie przećwiczone zostaną procedury przejścia załogi na jego pokład i przetransportowania na okręt ratowniczy.

Jak podkreślają specjaliści ratowanie załóg okrętów podwodnych to jedna z najbardziej skomplikowanych operacji ratowniczych na morzu. Dlatego Marynarka Wojenna RP bierze udział w tego typu ćwiczeniach zarówno w ramach NATO, jak i układów międzynarodowych.

Ratownicy z Marynarki Wojennej RP często biorą udział w rzeczywistych akcjach ratunkowych na Bałtyku. Wystarczy wspomnieć, że przed trzema dniami załoga „Anakondy” po raz dwunasty udzieliła pomocy poszkodowanym na morzu. Tym razem pomocy potrzebował mężczyzna na platformie wiertniczej znajdującej się 100 km na północ od Gdyni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tak poważne operacje wymagają ćwiczeń. Ludzie biorący w nich udział należą do wyjątkowo odważnych. Dobrze, że się o nich wspomina. Ciekawy materiał, a poza tym wyjątkowe zdjęcia, których nie możemy oglądać na co dzień. Podziękowania dla Panów Dariusza i Tomasza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.