Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6120 miejsce

Polacy kochają leki i pochłaniają je "tonami". Czy to już choroba?

Polacy bez opamiętania nadużywają leków. Skąd to się bierze? Czyżby edukacja zdrowotna społeczeństwa polskiego względem leków, była niedostateczna?

Czy faktycznie nie możemy żyć bez naszych małych, chemicznych "przyjaciół"? / Fot. Tom Varco/Creative Commons 3.0Sytuacja w polskiej służbie zdrowia jest obecnie przerażająca, to fakt, ale jest też i druga strona medalu, i też przerażająca - polscy pacjenci, którzy do przesady wykupują leki (nawet na zapas) i pochłaniają je wręcz tonami. A przecież leki, to nie cukierki. Przesadna "miłość" Polaków do leków jest obecnie aż nazbyt widoczna.

W przypadku wielu dolegliwości trapiących nas na co dzień, można przecież wykorzystać domowe sposoby. Jest wiele ziół, wiele substancji leczniczych pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, które w wielu przypadkach mogą zastąpić leki pochodzące z firm farmaceutycznych. Po co napychać przepastne kieszenie farmaceutom, skoro w wielu przypadkach sami sobie możemy pomóc? Oczywiście chodzi tu o osoby relatywnie zdrowe. Poważnie chorzy, niestety, muszą leczyć się farmakologicznie, a tym samym, dawać zarobić coraz bardziej zachłannym firmom farmaceutycznym.

Z roku na rok rośnie ilość sprzedawanych w Polsce medykamentów. Polacy prześcignęli już przodujących dotąd w Europie Francuzów. Bardzo to niepokojące, zważywszy na fakt, że każde lekarstwo, to także trucizna, tyle że spożywana w małej ilości. Chemia, to chemia i "pompowanie" jej do organizmu tylko dlatego, że kupuje się ją w aptece kojarzonej ze zdrowiem - jest zwyczajnie szkodliwa. A wiele osób niestety zażywa leki z przyzwyczajenia, choć nie jest to konieczne albo z byle powodu, często nie czytając nawet załączonej ulotki. Nie mogą więc, albo i nie chcą, zdać sobie sprawy z tego jak szybko można się uzależnić od danego specyfiku, i że jest to czasem uzależnienie psychiczne. Najwidoczniej edukacja zdrowotna społeczeństwa polskiego, w tym względzie jest niedostateczna.

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Gerard Stenc
  • Gerard Stenc
  • 22.01.2012 08:54

Hipochondria,to stały element życia dużej części społeczeństw pozornego dobrobytu.Kiedyś tabletki z krzyżykiem,a dzisiaj Gożdzikowa.Czosnek zjadam,ale idę do lasu,aby nie spotykać znajomych.A o zieloną pietruszkę/całą garść/ zimą trudniej. Więc tabletki.....?

Komentarz został ukrytyrozwiń
placebo
  • placebo
  • 21.01.2012 12:19

tylko placebo hahaha polecam

Komentarz został ukrytyrozwiń

O dobrodziejstwie czosnku i tranu pisałam na swoim blogu. Oto linki:

http://wp771.bloog.pl/id,328530125,title,CZOSNEK-NA-USMIECH,index.html

http://wp771.bloog.pl/id,328577658,title,TRAN-DOBRY-NA-WSZYSTKO,index.html

Sok malinowy, Pani Ewo? I owszem, także wspaniale wspomaga organizm w stanach przeziębieniowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lekomania w zasadzie zaczęła się rażąco uwidaczniać po wyprowadzeniu tak zwanych higienistek ze szkół.
Następną przyczyną nadużywania wszelkich farmaceutycznych specyfików jest wszechobecna reklama. Jawna i podświadoma.
Mieszanie leków na serce z tymi na wątrobę lub na inną część ludzkiego organizmu, powoduje zazwyczaj pogłębienie przypadłości którejś z nich.
Za moich młodzieńczych czasów najczęściej zalecano mi tran po którym miałem odruch wymiotny, piołun z miodem na który była podobna reakcja. Cebula z cukrem, czosnek w różnych konfiguracjach dało się znieść w miarę łagodnie nie koniecznie dla otoczenie. Lekarz wojskowy zalecał mi najczęściej trampki a jak to nie poskutkowało to lewatywę. Dziś mam taką alergię na służbę zdrowia, że jak tylko o niej pomyślę, natychmiast zasuwam kieszeń żeby Pan dziadek ZUS nie wyczyścił jej do zera.
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie ma to jak cudowne naturalne środki których nie brak. Lecz dla wielu łatwiej połknąć tabletkę niż zaparzyć zioła, lub obrać czosnek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale faktycznie, ziółka nie są złe . Np. taki sok malinowy link sama robię. Smaczny i skuteczny. Tranu nie cierpię -wspomnienia z dzieciństwa- ale teraz jest zupełnie inny, a czosnek jem od czasu do czasu (tak na kanapeczkę), a potem zagryzam natką pietruszki lub kawą. Zresztą czosnek to naturalny antybiotyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, to prawda. Też to obserwuję. Ja akurat do tego grona sie nie zaliczam, wręcz przeciwnie,mam odruch wymiotny na samą myśl o tym, że miałabym połknąć pigułę. Jeśli już muszę to zrobić to zawsze dzielę ją sobie na małe kawałki za pomocą tłuczka albo czegoś podobnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taki stan rzeczy, to skutki niemożności dostania się do lekarza pierwszego kontaktu, gdy jest się chorym (kto jest w stanie stać od 5 czy 6 rano pod drzwiami przychodni, kiedy pada z nóg? Dodzwonić też się często nie można, bo w rejestracji nie są odbierane telefony (lub ciągle zajęte, albo można sobie posłuchać nagrania typu " w tej chwili nie możemy odebrać telefonu, proszę czekać....czekać...czekać lub zadzwonić póżniej"). A jak się już człowiek dodzwoni, to już numerków brak, bo się wyczerpały w międzyczasie. Idzie się więc do apteki i prosi o leki, które pomogą na takie i owakie doległiwości. Pani magister coś poleci, albo sami zobaczymy reklamowane - b. często w godzinach największej oglądalności w tv- za szybką czy na półkach leki, które natychmiast przyniosą ulgę i postawią nas na nogi. Na receptę czy bez i tak 100% płatne. Łykamy i lecimy do pracy, bo kto ma czas "leżakować" w łóżeczku i łykać ziółka dłuższy czas? Przecież pracodawca krzywym okiem patrzy gdy nas nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.