Facebook Google+ Twitter

Polacy na Euro: Siadła psychika

Jadąc na Euro 2008 piłkarze zapewniali, że trener natchnął ich wiarą we własne możliwości. Przygotował ich mentalnie do odnoszenia zwycięstw. Czy na pewno?

 / Fot. PAP EPA GEORGI LICOVSKOd pewnego czasu wszyscy zastanawiamy się nad tym, jakie były przyczyny tak słabej formy naszego zespołu na Euro 2008. Poza tym co mówią eksperci, czyli złym przygotowaniem taktycznym i fizycznym oraz tym, co mówi trener biało-czerwonych, czyli różnicą w poziomie umiejętności czysto piłkarskich naszych piłkarzy w porównaniu z innymi reprezentacjami, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt tej sprawy a mianowicie na kwestię mentalną. Dużo się mówiło, o tym, że oczekiwania i ambicje kibiców, mediów i działaczy były rozpalone w nadmiarze. Może to i prawda, ale taka jest właśnie specyfika sportu. Pytanie tylko czy tę wiarę i optymizm podzielali piłkarze. Oglądając relacje z przygotowań, czy też już z samych meczy, widać było na twarzach polskich piłkarzy koncentrację. Nawet po odgwizdaniu końca spotkania, Polacy się nie rozluźniali, wyglądali tak jakby mecz jeszcze trwał. Brakowało jednak swego rodzaju luzu, chęci pogrania sobie w piłkę. Jedynie Artur Boruc, mimo nawału pracy, sprawiał wrażenie, że „dobrze się bawi”. A reszta… Może, jeśli polscy piłkarze znaliby przed meczem wynik spotkania graliby lepiej? Śmieszne? Nic bardziej mylnego. Idę o zakład, że w ich piłkarskiej karierze takie sytuacje się zdarzały, jeśli tylko, choć raz mieli do czynienia z polską piłką ligową.

Nie ulega wątpliwości, że nasi piłkarze nie sprostali presji. Jak się jednak wydaje, presji całkiem realnej do udźwignięcia. W tym sporcie, bowiem było bardzo wiele przykładów gdzie zespoły słabsze podejmowały równorzędną grę z zespołami silnymi. Osławiony występ Greków z Euro 2004 jest najlepszym tego przykładem. Mieli odpaść już z Francją a pokonali jeszcze Czechów i w finale Portugalię.

Na pewno w porównaniu z polskimi piłkarzami mają oni większe umiejętności piłkarskie, ale to, co ich wyróżniało w tamtym turnieju to wola walki i wola zwycięstwa oraz wiara, że dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe. Polska reprezentacja powinna mieć właśnie te cechy na turnieju, w którym startowała z pozycji kopciuszka. Wystarczy 10 proc. umiejętności, 10 proc. taktyki, 20 proc. przygotowania fizycznego, a pozostałe 60 proc. to powinna być walka i determinacja. Wydaje się, że to prosty przepis na sukces, niestety tylko na papierze.

Aby coś osiągnąć na takiej imprezie jak mistrzostwa Europy, potrzebna jest umiejętność radzenia sobie z presją, zarówno przeciwnika na boisku jak i mediów poza nim. Nasi piłkarze tego nie potrafią no, bo i niby gdzie mieliby się tego nauczyć, skoro od lat w polskiej piłce presja wyniku nie występuje. Większość meczów jest kupionych, lub ustawionych, ważnych spotkań w sezonie gra się kilka i to niezależnie od klasy rozgrywkowej. Mistrza Polski poznajemy na początku rundy wiosennej, więc presja meczowa występuje rzadko a jak się już pojawia to piłkarze nie potrafią jej sprostać. Nasi najlepsi zawodnicy grający w zagranicznych klubach, mecze o stawkę oglądają zazwyczaj z perspektywy ławki lub trybun.

Nie talentu piłkarskiego brakuje, ale umiejętności mentalnych radzenia sobie ze stresem. Jest na to recepta prosta i stosowana z sukcesem przez innych. Trzeba naszą pierwszą reprezentacje testować na silnych piłkarskiego świata. Nie grać meczy towarzyskich z Albanią, Kazachstanem i Wyspami Owczymi, ale z Niemcami, Holandią i Włochami. Warto również czasem zapłacić milion dolarów, aby zagrać z Brazylią czy Argentyną, może takie mecze pozwolą wzmocnić u naszych piłkarzy tę sferę gry w piłkę nożną, której zabrakło na Euro 2008.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.