Pozycja materiału w rankingach:
Badania wskazują na to, że Polacy nie lubią matematyki. Przychodzi im z trudem, nie bardzo się w niej odnajdują i traktują jak dopust boży. Tymczasem prawda jest bezlitosna - bez inżynierów i umysłów ścisłych grozi nam cywilizacyjna zapaść.
Zobacz także:
Artykuły
(3)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.38)
Wiek: 62 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Małgorzata Najda 11.12.2010 11:26
Trochę doświadczenia. Podaję zadanie domowe z matematyki ucznia 5 klasy. Kto z państwa potrafi wytłumaczyć dziecku to zadanie?
Karol powiedział, że odległość od domu, w którym mieszka, do leśniczówki Gaj jest równa połowie tej odległości. Czy wiesz, gdzie mieszka Karol ?
Urszula Agata Marczewska 10.12.2010 17:18
Dagmaro, wydaje mi się, że problem umysłu "mało otwartego" dotyczy nie tylko "ścisłowców". Myślę jednak, że aby dojść tu do ostatecznych wniosków, należałoby mieć pod ręką statystyki, których nikt raczej nie prowadzi. W dużej mierze sprowadza się to jednak do kwestii charakteru i otwartości na świat.
Dagmara Trembicka 10.12.2010 17:10
Zgodzę się z przedmówcą: problemem matematyki są nauczyciele :) Bardzo złą sytuacją jest taka, gdzie tylko na korepetycjach - nietanich przecież - można nauczyć się i zrozumieć algebrę, geometrię... Wiem, bo sama tego doświadczyłam.
I chociaż jestem "humanistką" z krwi i kości, o czym świadczą moje kierunki studiów, hobby i bałagan w pokoju, logiczne myślenie - niekoniecznie matematyczne - doceniam. Zaznaczam też, że z wypełnianiem PIT-ów, obliczaniem wysokości pensji obłożonej kilkoma różnymi procentami, wyliczaniem wartości kalorycznej produktów i podobnymi rzeczami nie mam problemów ;)
Może więc, zamiast zrzucać wszystko na niechęć humanistów i ich pogardę dla "ściślaków", zastanowić się nad nauczycielami, zasadnością znajomości całek przez każdego z uczniów oraz wprowadzeniem do szkół... logiki jako przedmiotu? :)
PS. Co do tej "humanistycznej wyższości"... coś w tym jednak jest :) Bez problemu można zauważyć, że osoby po politechnice i innych studiach ścisłych - nie wszystkie, oczywiście! - mają, proszę o wybaczenie, węższe horyzonty i problemy z pojęciami abstrakcyjnymi lub przyswajaniem nowych idei światopoglądowych... Nazwijmy to "mniej otwartym umysłem specjalisty" ;)
maks 10.12.2010 11:10
Matematyka nie jest łatwym przedmiotem, to fakt. Nie mniej jednak moim zdaniem problem nie polega na tym, że wymaga ona myślenia. Niestety niewielu jest ludzi, którzy potrafią dobrze pokazać, jak to robić. Przez kilkanaście lat edukacji miałem (o ile się nie mylę) styczność z 9 nauczycielami matematyki. Od podstawówki, po studia. I tylko 1, słownie - jedna nauczycielka świetnie tłumaczyła matematykę. Miałem z tym przedmiotem od początku trudności, ale gdy zobaczyłem, że coś jednak mi wychodzi, to z pasją rozwiązywałem kolejne zadania, chodziłem nawet na zajęcia wyrównawcze. Niestety po roku dostała pracę w lepszej szkole, a do nas przyszła inna, która nauczanie traktowała jak przykry obowiązek. Tak jak większość belfrów z którymi miałem do czynienia. Zadania były coraz trudniejsze, nauczyciele nie przykładali się tłumaczenia, tylko "parli" do przodu, żeby zdążyć z programem i tak moja mozolna nauka zmieniła się w kilkuletnią walkę o przetrwanie, bo inaczej się tego opisać nie da. Przez to straciłem cały zapał do nauki i przestałem interesować się matematyką (co nie oznacza, że nie potrafię wykonać podstawowych zadań, które każdy człowiek znać powinien ;) ).
Marta Jenner 10.12.2010 10:56
"Rzeczywiście autor ma rację, ze matematyka obejmuje wszystko. Józef Heller, ksiądz, filozof, matematyk i astronom w jednej osobie, twierdzi, ze wszechświat jest semantycznym modelem danego języka matematycznego. Według niego struktury matematyczne w fizycznych modelach lub teoriach mniej więcej tak się mają do struktury świata, jak się ma partytura do muzycznego utworu."
I właśnie dlatego prawdziwym humanistą można nazwać tylko kogoś, kto swoją dziedzinę widzi w szerszym kontekście, dostrzega jej powiązania z innymi gałęziami wiedzy, w tym - naukami ścisłymi i wykorzystuje narzędzia, jakich te ostatnie dostarczają. Nie nazwę nim nauczyciela (szkolnego ani akademickiego), który od uczniów wymaga bezmyślnego reprodukowania regułek i definicji lub "jedynie słusznej" odpowiedzi w teście.
Tadeusz Starzyk 09.12.2010 22:34
Amerykańscy uczniowie, rówieśnicy naszych licealistów, mieli obliczyć koszt wykładziny podłogowej znając cenę 1 m bieżącego i i długość. Każdy z nich korzystał z kalkulatora i tylko piąta część kontrolowanej grupy wykonała zadanie poprawnie. To nieprawda, że poza Polską są same orły matematyczne.
Być może jesteśmy lepsi w załatwianiu spraw niż rozwiązywaniu problemów, zwłaszcza matematycznych, gdzie nie ma miejsca na żadne oszustwa, podejścia i „ kto za tym stoi”.
Współczesną pedagogikę ogarnęła moda testomanii. Czasami się zastanawiam, czy Stanisław Barańczak, który perełki literatury anglojęzycznej ma w jednym palcu, zdałby egzamin First Certification, jeśli nie nabył wprawy w rozwiązywaniu testów. Polonista nie ma czasu zachwycać się z uczniami nad urodą wiersza, bo priorytetem jest test końcowy, z tych samych względów matematyk nie ma czasu inspirować ucznia do rozwiązywania trudnych problemów, a tylko takie kształcą matematyczne myślenie.
Przyswojenie teorii liczb, istoty działań matematycznych i do nich działań odwrotnych, problematyki przyporządkowania funkcyjnego wymaga skupienia uwagi, a z tym dzisiaj coraz gorzej.
Rzeczywiście autor ma rację, ze matematyka obejmuje wszystko. Józef Heller, ksiądz, filozof, matematyk i astronom w jednej osobie, twierdzi, ze wszechświat jest semantycznym modelem danego języka matematycznego. Według niego struktury matematyczne w fizycznych modelach lub teoriach mniej więcej tak się mają do struktury świata, jak się ma partytura do muzycznego utworu.
Ale rozważania nad strukturami algebraicznymi, topologicznymi i strukturami miary zostawmy „wybrańcom bogów” wtajemniczonym w sfery matematyki wyższej. Artykuł i dyskusja dotyczą udziału w wykształceniu ogólnym. Osoby, którym matematyka kojarzy się ze szkolną zmorą, mogą wątpić czy aby zakres programowy matematyki nie jest zbyt wyśrubowany. Dla nich mam coś na pociechę. Czytałem kiedyś wywiad z wybitnym matematykiem francuskim, który uważał, że matematyka w liceum dla większości uczniów jest za trudna. Mówił, że na stu uczniów tylko jeden rzetelnie przyswaja zakres programowy. Postulował, aby w godzinach przeznaczonych na matematyczne zagadnienia, które dla większości uczniów są nie do pojęcia, uczyć literatury powszechnej.
Marta Jenner 09.12.2010 19:40
Pan Leszek napisał:
"Inne przedmioty to w większym czy mniejszym stopniu pamięciówka, która w gruncie rzeczy wymaga mniej inteligencji niż logiczne wnioskowanie."
Mogę się z Autorem zgodzić tylko przy założeniu, że podchodzimy do tych "innych przedmiotów" z punktu widzenia "tzw. humanisty", który z prawdziwym humanistą nie ma nic wspólnego. Nie umiem sobie wyobrazić filozofa, historyka, filologa czy archeologa pozbawionego umiejętności logicznego myślenia, a także zdobywania i sprawnego przetwarzania danych. Humanista jest twórcą, nie odtwórcą.
Przykład z mojego poletka - wklepanie reguł składni i interpunkcji nie jest gwarancją napisania poprawnego tekstu, a encyklopedyczna znajomość historii literatury nie wystarczy do interpretacji utworu, jeśli delikwent nie umie łączyć faktów odległych w czasie i przestrzeni ani wyciągać wniosków. A nieszczęsna gramatyka czy ortografia? Okazuje się, że bardzo dobre wyniki daje przekazywanie tej wiedzy w postaci algorytmów.
Nb. w zdaniu "Pogarda ludzi matematycznie ograniczonych do umysłów ścisłych jest jednak niesprawiedliwa." jedno małe "do" zamiast "dla" sprawia, że z dwóch kategorii ludzi zrobił Pan jedną;)
Magdalena Gawryś 09.12.2010 16:16
Ja mogłabym dopisać długi rozdział do książki Agaty. :)
Poza tym ten "techniczny" wcale nie musi być gorszy, ot choćby facet mojej siostry- wykształcenie techniczne, dużo czyta, gra na gitarze, różnica między nami jest taka, że jak rozmawiamy o pojemności wanny, to ja tę liczbę gdzieś tam wyczytałam i zapamiętałam, a on na podstawie przybliżonych wymiarów oblicza tę pojemność w trzy sekundy, co mnie pewnie by zajęło godzinę z kalkulatorem.
A co do czytania instrukcji obsługi- tu kłania się czytanie ze zrozumieniem i tego raczej nie da się załatwić testami wielokrotnego wyboru.
Urszula Agata Marczewska 09.12.2010 14:28
@Jola: o moich wspomnieniach ze szkoły mogłabym napisać książkę. Poza tym mam w rodzinie nauczycielkę, o której praktykach pedagogicznych mogłabym napisać książkę drugą...
Ja z pogardą dla "umysłów ścisłych" spotkałam się wielokrotnie. Np. moi rodzice mieli baaardzo duże wątpliwości czy dokonałam dobrego wyboru faceta - "bo przecież on jest techniczny! To o czym z nim rozmawiać? On czyta książki? Napraaaaawdę???" Mój brat, który jest studentem informatyki, podobno ciągle słyszy, że zajmuje się głupotami. ;) Taki klimat panował też wśród niektórych środowisk na uczelni w czasie gdy studiowałam. A jakie było oburzenie, gdy okazało się, że obowiązuje nas na studiach informatyka!
Leszek Malicki 09.12.2010 09:32
Małe uzupełnienie i odpowiedź na post Jolanty Paczkowskiej:
Absolutnie nie moim celem było okazywanie pogardy komukolwiek. Tekst miał prowokować, a zwłaszcza tych, którzy mogą go wziąć do siebie, czyli właśnie takich, dla których matematyka to strata czasu.
Gdzie się zetknąłem z takim podejściem do matematyków? Tak się składa, że ukończyłem nie tylko uczelnię techniczną, ale i artystyczną, stąd uczulony byłem na tego typu teksty. "Umysł politechniczny" - określenie o zabarwieniu celowo pejoratywnym to było najłagodniejsze z nich. Powszechnie w Akademii Muzycznej panował pogląd, że ścisłość myślenia zabija artyzm. Hołdowano tam zasadom: "Czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca, szkiełko i oko" czyli romantyzm. Ja wolę pozytywizm z domieszką romantyzmu a nie odwrotnie.