
Po dobrym pojedynku z Hiszpanią i nieznacznej porażce, nasi rodacy zdecydowanie polegli w starciu z gospodarzami imprezy. W piątek mierzyli się z Portugalią.
Fatalny początek i wahania formySpotkanie lepiej rozpoczęli Portugalczycy, którzy po celnym rzucie z dystansu
Joao Santosa prowadzili. Chwilę później przewagę powiększył, dwiema udanymi próbami z wolnych,
Antonio Tavares. Biało-czerwoni kiepsko prezentowali się w pierwszej kwarcie, notując wiele strat i często faulując.
Z łatwych pozycji nie trafiali m.in.
Adam Hrycaniuk i Piotr Szczotka. Trener reprezentacji Polski,
Ales Pipan, rotował składem i wprowadzał na parkiet wielu zawodników. Co prawda w końcówce tej części ładnym pick and rollem popisali się
Dardan Berisha i Adam Łapeta (9:10), lecz po
chwili pierwszy z nich nieprzepisowo starał się zatrzymać rywala przy próbie rzutu „za trzy” i Polacy przegrali 10:13.
Twardsza defensywa tylko przez chwilęNa drugą odsłonę nasi rodacy wyszli z zamiarem twardszej i nieustępliwej obrony. Przez dłuższy fragment ten zamysł się sprawdzał, ponieważ po kilku chwilach i dobrych zagraniach
Pawła Leończyka – trafiony rzut osobisty oraz pójście na atakowaną tablicę po niecelnej drugiej próbie i dwa punkty plus kolejny wolny – Polska traciła tylko jedno „oczko” do rywali. „Trójka”
Szymona Szewczyka dała remis 17:17.
Niemniej jednak, później biało-czerwoni znów pokazali gorszą dyspozycję. Nie potrafili utrzymać prowadzenia, co więcej, dali sobie rzucić kilka punktów z rzędu, nie zdobywając żadnego, co od razu znalazło odzwierciedlenie na tablicy wyników. Pierwsza połowa zakończyła się więc porażką 29:36.
Kapitalne przebudzeniePo przerwie na boisku dominowali Polacy. Świetna seria dziesięciu kolejnych punktów, m.in. rzuty z dystansu Szewczyka, Berishy i
Thomasa Kelatiego, wyraźnie zdeprymowała Portugalię. Zespół z Półwyspu Iberyjskiego często tracił piłkę, do tego prezentował fatalną skuteczność.