Groby na miejskich cmentarzach, mogiły na skraju wsi i wybudowane w polu; miejsca pochówku powstańców styczniowych, żołnierzy 1920 i 1939 roku, AK, ofiar pacyfikacji hitlerowskich - te miejsca odwiedzają Polacy na Białorusi z okazji Dnia Wszystkich Świętych.
Mogił żołnierskich jest na Białorusi może najwięcej wśród miejsc związanych z polską historią. Jak mówi PAP Andrzej Poczobut ze Związku Polaków na Białorusi (ZBP), zorganizowana opieka nad nimi stała się możliwa w końcu lat 80.
Mimo konfliktu wokół ZPB w 2005 r., po którym związek uznawany przez Polskę nie jest uznawany przez władze w Mińsku, jego działacze opiekują się polskimi grobami. W tym roku z okazji Wszystkich Świętych odwiedzają ponad 40 miejsc na Grodzieńszczyźnie.
W Lerypolu Jan Radziwonowski dba o mogiłę polskich osadników zabitych przez komunistyczną milicję w 1939 r. Opowiada, że najpierw stał na niej żelazny krzyż, w 1990 r. grób uporządkowano, potem postawiono nagrobek z nazwiskami ofiar. Przypomina, że podobna tragedia wydarzyła się w pobliskiej Żydomli. Tam ustalono nazwiska osadników, ale nieznane jest nazwisko białoruskiego policjanta, który próbował ich bronić.
Groby odwiedza w tych dniach Weronika Stankiewicz, łączniczka AK i więźniarka łagrów. Przy grobie żołnierzy 1920 r. w Szczuczynie opowiada zgromadzonym, że w tych dniach najtrudniejsze dla niej jest to, iż nie może zapalić znicza na grobie swojego brata. Również żołnierz AK, wpadł w zasadzkę i zastrzelił się; nie wiadomo, gdzie jest pochowany.
W Wawerce wychodzą powitać panią Weronikę inni kombatanci AK. Razem zapalają znicze na kwaterze żołnierzy por. Jana Piwnika (ps. "Ponury"), poległych w walce z Niemcami pod Jewłaszami w 1944 r. Na cmentarzu, który wita odwiedzających napisem na bramie: "Tu kres podróży, tu koniec biedy", spoczywał także sam "Ponury". W latach 80. jego prochy przeniesiono do Polski.