Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181030 miejsce

Polacy po raz siódmy z rzędu zwyciężają 3:0

Mimo siedmiu rozegranych spotkań, Polacy nadal nie znaleźli pogromcy podczas mistrzostw świata. Biało-czerwonych czekają teraz dwie ciężkie potyczki z Rosją oraz Serbią i Czarnogórą o awans do najlepszej czwórki.

Polacy, którzy przez dotychczasowe rozgrywki mistrzostw świata przeszli jak burza, w spotkaniu z Kanadą trafili wreszcie na rywala o znacznie większym doświadczeniu na arenie międzynarodowej. Obydwa zespoły spotkały się w tym roku już cztery razy, trzykrotnie triumfowali biało-czerwoni, lecz podczas ostatniego memoriału Huberta Jerzego Wagnera udało im się wygrać dopiero po ciężkim pięciosetowym boju. Nikt zatem nie zamierzał lekceważyć rywali, mimo że zawodnicy z kraju Klonowego Liścia w swojej pierwszej potyczce w drugiej fazie mundialu, ulegli Japonii 1:3.


- Teoretycznie będzie to, jak do tej pory, najtrudniejszy przeciwnik z jakim się spotkamy. Na pewno będzie ciężej, ale koncentrujemy się na tym, by wygrać - przyznał na antenie Polsatu Sport Piotr Gruszka, kapitan polskiej drużyny. - To będzie drugi mecz, jaki zagramy w tej hali, więc nie powinniśmy popełnić tylu błędów. Zespół Kanady jest przeciwnikiem, z troszkę wyższej półki - dodał libero Piotr Gacek. - Ta drużyna jest dla nas bardzo trudna i nieprzyjemna. To nie jest zespół, do którego można podejść z zaangażowaniem na 80 procent, a i tak się wygra. - Musimy ten mecz przejść z dobrym wynikiem, aby móc myśleć o dalszej grze. Zagrywki szybujące mogą być na nich dobrym sposobem - podsumował trener Świderek.


Wyrównany początek i świetna końcówka


Podopieczni trenera Raula Lozano wyszli na parkiet „żelazną” szóstką, która do tej pory nie znalazła jeszcze pogromcy na japońskim turnieju. W drużynie kanadyjskiej pojawił się doświadczony 34-letni rozgrywający Scott Koskie. Już początek spotkania pokazał, że Kanadyjczycy doskonale znają styl gry Polaków. Kiedy tylko biało-czerwonym udało się uzyskać punkt prowadzenia, zawodnicy Glena Hoaga błyskawicznie doprowadzali do wyrównania.

Tuż po pierwszej przerwie technicznej Łukasz Kadziewicz zablokował silny atak Steve’a Brinkmanna, lecz szybko odpowiedział Pascal Cardinal, wbijając Polakom tzw. siatkarskiego gwoździa. W tej fazie seta atutem Kanadyjczyków było dobre przyjęcie zagrywki, lecz nasza drużyna z każdą chwilą coraz bardziej się rozkręcała i na kolejną przerwę techniczną schodziła z trzypunktową przewagą. Kiedy wydawało się, że polscy siatkarze spokojnie dokończą tę partię, zaczęli popełniać proste błędy i stracili trzy oczka w jednym ustawieniu. Udało im się jednak zmobilizować w decydującej fazie tej partii i po ataku Daniela Plińskiego wygrali 25:21.


Set bez historii


Na początku kolejnego seta pierwszego asa serwisowego w naszej ekipie zaliczył Mariusz Wlazły. Gra toczyła się jednak punkt za punkt, chociaż Polacy sprawiali zdecydowanie bardziej korzystne wrażenie. Po pierwszej przerwie technicznej Kanadyjczycy nie byli w stanie znaleźć recepty na bardzo mocne ataki Wlazłego z lewego skrzydła. Glen Hoag wprowadził na boisko doświadczonego Christiana Berniera, lecz nie zmieniło to obrazu gry w drugiej partii.

Podczas kolejnej przerwy nasi rywale tracili już sześć oczek. Paweł Zagumny sprawdzał czujność kanadyjskiego rozgrywającego, skutecznie kiwając z drugiej piłki. Polacy prezentowali gamę ataków, których przeciwnicy nie byli w stanie zatrzymać. Pod koniec tej partii doszło do małego nieporozumienia. Arbiter nie wyraził zgody na podwójną zmianę i na parkiecie jednocześnie znajdowali się nasi dwaj rozgrywający - Zagumny i Łukasz Żygadło. Nie przeszkodziło to jednak biało-czerwonym w spokojnym wygraniu drugiego seta do 17.


21. wygrany set


Zawodnicy z kraju Klonowego Liścia popełniali proste błędy i zaczęli grać coraz bardziej nerwowo. Na początku trzeciego seta główny arbiter spotkania podarował im jeden punkt, uznając asa serwisowego Łukasza Kadziewicza za zagrywkę autową. Zdecydowany protest Polaków nie przyniósł rezultatu. Błędna decyzja wyzwoliła jednak sportową złość w ekipie biało-czerwonych, którzy seryjnie zaczęli zdobywać punkty, bezlitośnie wykorzystując każde zawahanie przeciwników. Przy drugiej przerwie technicznej prowadzili już 16:8.

W ostatniej fazie trzeciej partii na parkiecie pojawili się Żygadło i Grzegorz Szymański, którzy zastąpili Zagumnego i Wlazłego. Polacy zakończyli trzeciego seta i siódmy mecz z rzędu rozstrzygnęli w stosunku 3:0.

Polska - Kanada 3:0 (25:21, 25:17, 25:17)

 

Polska:

Michał Winiarski, Daniel Pliński, Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły, Łukasz Kadziewicz, Sebastian Świderski, Piotr Gacek (l) oraz Łukasz Żygadło, Grzegorz Szymański

Kanada:

Pascal Cardinal, Scott Koskie, Paul Duerden, Steve Brinkmann, Murray Grapentine (c), Fred Winters, Daniel Lewis(l) oraz Mike Munday, Christian Bernier

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Niestety mamy obecnie najgorszy bilans małych punktów. Musimy więc wygrać z Rosją, aby mieć zapewniony awans.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.11.2006 11:04

Mecz z Rosją pokaże prawdę, oby dla nas korzystną. Bułgaria też gromi wszystkich dotychczasowych rywali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zwykle szybko i profesjonalnie. Spojrzałem na relację w onecie...mieli 4 minuty szybciej, ale jakość znacznie gorsza. "+"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.