
Już we wtorek o 20:30 kolejną dawkę emocji zapewniła nam reprezentacja Polski w piłce nożnej. Ostatni sprawdzian biało-czerwonych był meczem z zawodnikami z Białorusi - drużyny, która nie zakwalifikowała się do mistrzostw Europy 2012.
W niemieckim Wiesbaden na stadionie SV Wehen spotkały się ekipy Franciszka Smudy oraz Bernda Stanga. Selekcjoner naszego dzisiejszego przeciwnika pracuje z kadrą Białorusi od 2007 roku. Wcześniej prowadził m.in. kadrę Iraku (2002-2004) oraz NRD (1984-1988).
Bramki:J. Błaszczykowski - 31 min.
R. Lewandowski - 69 min.
Po 15 minutach
Mateusz Brzeziński: Reprezentacja Polski na razie nie zachwyca. Bardzo słabo wychodzi nam konstruowanie kontrataków, które są kompletnie nieskuteczne. Rywali jak tyczki stara się mijać Kuba Błaszczykowski, lecz zawodnik Borussii sam meczu nie wygra. Z trybun dochodzą okrzyki "gramy u siebie" - Wiesbaden jest na zachodzie Niemiec. Trochę daleko.
Michał Kędzierski: Póki co, pierwsze piętnaście minut nie można nawet podczepić pod aklimatyzację obu zespołów do meczu. Bardzo słabe spotkanie i można mieć tylko nadzieję, że wszystko się rozkręci.
Po 30 minutach
Michał Kędzierski: Mecz powoli - bardzo powoli - się rozkręca. Na tyle się rozkręca, że byliśmy świadkami dwóch dobrych okazji graczy z orzełkiem na piersi. Okazji zmarnowanych. Mierzejewski i Peszko - jak mogliście to popsuć?!
Mateusz Brzeziński: Były nudy, niewyobrażalną sytuację zmarnował Mierzejewski, a chwilę później Peszko. Mieliśmy napisać, że nic się nie dzieje, ale nie możemy tego zrobić, gdyż w reprezentacji jest ktoś taki, jak Kuba Błaszczykowski. Nasz pomocnik pojawił się znikąd w polu bramkowym rywala i, mimo dość pokaźnej liczby obrońców na plecach, spokojnie huknął lewą nogą w bramkę. 1:0.
Michał Kędzierski: Zgłaszam wniosek o sklonowanie Kuby Błaszczykowskiego! Kto jest za?
Mateusz Brzeziński: No, za.