Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

166203 miejsce

Polacy przegrywają w najciekawszym spotkaniu Ligi Światowej

Polscy siatkarze przegrali w pierwszym swoim meczu, w turnieju finałowym Ligi Światowej, z reprezentacją Stanów Zjednoczonych, 2:3. Nie zamyka nam to jednak drogi do półfinału.

Obaj trenerzy przeznaczyli do gry najmocniejsze składy. Dla Amerykanów był to mecz o wszystko. W przypadku naszego zwycięstwa bylibyśmy pewni awansu do półfinału tej imprezy.

1. set

Kadr z meczu Polska-USA. / Fot. PAPPierwszy punkt atomowym atakiem zdobył Sebastian Świderski. Mieliśmy problemy z przyjęciem zagrywki i po bloku na "Świdrze" Amerykanie prowadzili 4:1 i o czas poprosił Raul Lozano. Kompletnie nie układała się nam gra. Po asie Williama Priddy'ego USA prowadziło 7:2. W mecz nie wszedł dobrze Mariusz Wlazły. Po jego zerwanym ataku przegrywaliśmy już 4:10.

Mieliśmy ogromne problemy z przyjęciem zagrywki, szczególnie zaś Sebastian Świderski. Nasz sztab szkoleniowy zdecydował, że zmieni go Marcin Wika. Gdy zablokowany został Michał Winiarski było już 5:14. Jeszcze przed drugą przerwą techniczną zdołaliśmy dwukrotnie zablokować Amerykanów, ale i tak mieliśmy 8 punktów straty.

Dobrze do gry wszedł Marcin Wika. Po jego ataku z drugiej linii przegrywaliśmy 12:18. W ekipie USA dużo lepiej niż wczoraj grał Riley Salmon. Już do końca partii utrzymywała się spora przewaga naszych dzisiejszych rywali. Seta skutecznym atakiem z prawego skrzydła zakończył, grający na co dzień w rosyjskiej lidze, William Priddy.

2. partia

Ta odsłona rozpoczęła się równie źle jak poprzednia. Po bloku Claytona Stanleya na Sebastianie Świderskim, który wrócił na parkiet, było 0:2. Zdołaliśmy jednak szybko odpowiedzieć i wyrównać (3:3). Amerykanie zaczęli popełniać błędy. Po bloku na Stanleyu, siatkarze zeszli na pierwszą przerwę techniczną przy naszym jednopunktowym prowadzeniu.

Po czasie gra układała nam się coraz lepiej. Po ataku "Świdra" prowadziliśmy 12:10. Nasi zawodnicy wzmocnili zdecydowanie zagrywkę. W jednej z akcji kontuzji doznał Łukasz Kadziewicz (prawdopodobnie związana jest ona z kręgosłupem) i zmienił go Marcin Możdżonek. Niestety wybiło nas to lekko z rytmu.

Dwukrotnie zablokowany został Sebastian Świderski, a asa serwisowego dołożył William Priddy i mieliśmy remis (14:14). Brakowało nam trochę gry środkiem. Uciekło nam, aż 6 punktów w jedynym ustawieniu i na drugiej przerwie technicznej było 14:16. Po czasie gdy zablokowany został Priddy ponownie mieliśmy remis, a po autowym ataku Stanleya prowadziliśmy 20:19.

Od tego momentu obserwowaliśmy wyrównaną grę. Po ataku z prawego skrzydła Mariusza Wlazłego mieliśmy dwa punkty przewagi (23:21). Ostatecznie udało nam się wygrać tę partię gdy Priddy zepsuł zagrywkę i podarował nam ostatni punkt.

3. odsłona

Tom Hoff zmienił Davida Lee. Pierwszy punkt zdobył Michał Winiarski. W odpowiedzi świetną kiwką popisał się Lloy Ball. Od początku gra była bardzo wyrównana. Po asie serwisowym Claytona Stanleya w sam narożnik boiska przegrywaliśmy 4:6. Amerykanie utrzymywali dwupunktową przewagę przez dłuższy okres gry.

Dobrze do gry wszedł Marcin Możdżonek, który kończył wszystkie ataki ze środka. Po błędzie w komunikacji naszych rywali był remis, a po świetnym ataku z sytuacyjnej piłki Mariusza Wlazłego prowadziliśmy 13:12.

O sile ataku Claytona Stanleya mogła przekonać się... antenka, która od siły uderzenia wypadła z przeznaczonego miejsca i mieliśmy krótką przerwę w grze. Marcin Wika znów zmienił Sebastiana Świderskiego. Na drugiej przerwie technicznej USA prowadziło 16:15.

Po czasie fenomenalna kiwką popisał się Paweł Zagumny. Nie do zatrzymania był Mariusz Wlazły. Jedną z najdłuższych akcji w tym meczu wygrali niestety Amerykanie i wyszli na prowadzenie (18:17). O czas poprosił Raul Lozano. Po przerwie świetnie broniliśmy i kontratakowaliśmy czego rezultatem był wynik 20:19 dla nas.

Nasz trener w celu poprawienia ustawienia zastosował klasyczną podwójną zmianę. Niestety w tym momencie nie było to dobre posunięcie. Po błędach Piotra Gruszki i Pawła Woickiego przegrywaliśmy 21:23. W końcu zablokowany został Mariusz Wlazły i Amerykanie mieli pierwszą piłkę setową.

Nie zdołali jednak jej wykorzystać, podobnie jak drugiej i trzeciej, mieliśmy remis. Główna w tym zasługa Marcina Wiki, który popisał się fenomenalną obroną. Niestety, po raz kolejny zablokowany został "Szampon" i przegraliśmy tę partię 25:27.

4. set

Marcin Wika pozostał na parkiecie. Dobrze rozpoczęliśmy tego seta. Po dwóch asach serwisowych Mariusza Wlazłego i autowym ataku Claytona Stanleya prowadziliśmy 4:1. W końcu na środku Marcin Możdżonek zablokował Ryana Millara i na pierwszej przerwie technicznej mieliśmy czteropunktową przewagę.

Bardzo dobrze naszą grą kierował Paweł Zagumny, a wysoką skutecznością w ataku popisywał się Marcin Wika. Trochę mniej widoczny był Michał Winiarski. Niesamowitą "czapę" od Rileya Salmona dostał Wlazły i wygrywaliśmy już tylko 13:12.

Po przerwie technicznej z drugiej linii atakował William Priddy, ale świetnie zablokował go Marcin Możdżonek. Chwilę później na dłonie środkowego AZS-u Olsztyn nadział się Salmon i o czas poprosił trener Stanów Zjednoczonych. Po przerwie Możdżonek razem z Wlazłym dołożyli dwa bloki i było już 20:15. Do końca kontrolowaliśmy przebieg gry. Partię zakończył Marcin Wika.

Tie-break

Ostatnią odsłonę od skutecznego ataku ze środka rozpoczął Ryana Millar, a po chwili w aut uderzył Michał Winiarski i było 0:2. O czas poprosił Raul Lozano. Po nim wygraliśmy już praktycznie przegraną akcję, a w aut uderzył Millar i mieliśmy remis.

Amerykanie jednak znów doskoczyli nam na dwa punkty, gdy Tom Hoff zatrzymał Mariusza Wlazłego na pojedynczym bloku. Nie daliśmy za wygraną i ponownie doprowadziliśmy do wyrównania. Po świetnym ataku Claytona Stanleya było 8:7 dla USA i siatkarze zmienili strony boiska.

Po tej zmianie obserwowaliśmy grę punkt za punkt, ale to ciągle Amerykanie byli w lepszej sytuacji. Na boisko wszedł Scott Touzinsky i zaserwował asa, i przy stanie 10:12 o czas poprosił Raul Lozano. Po przerwie długą akcję zakończył Marcin Wika i ponownie był remis.

Końcówka w wykonaniu obu zespołów była kapitalna. Gdy asem serwisowym popisał się Wika mieliśmy pierwszą piłkę meczową. Mogliśmy zakończyć to spotkanie, ale Michał Winiarski nie wykończył kontry. Następnie w aut uderzył Wlazły, a asa posłał Priddy i niestety musieliśmy zejść z boiska jako pokonani.

Porażka w pierwszym spotkaniu nieco komplikuje naszą sytuację. Musimy wygrać jutrzejszy mecz z Serbią, by zagrać w półfinale. Po dzisiejszym spotkaniu można wyróżnić przede wszystkim Mariusza Wlazłego i Marcina Wikę, który dał kapitalną zmianę. Dobrze poradził sobie również Marcin Możdżonek, który w ciężkiej sytuacji wszedł na boisku, ale wywiązał się ze swoich zadań znakomicie. Nasz zespół nie grał źle, ale była wielka szansa na zwycięstwo. Na pocieszenie dodam, że jak na razie było to najlepsze spotkanie w tegorocznym Final Six Ligi Światowej.

Polska - USA 2:3
(18:25, 25:23, 25:27, 25:18, 14:16)

Składy: (w nawiasie ilość zdobytych punktów)

Polska: Winiarski (12), Pliński (7), Zagumny (2), Wlazły (31), Kadziewicz (1), Świderski (7), Ignaczak (libero) oraz Gruszka, Wika (13), Woicki i Możdżonek (9).

USA: Ball (2), Lee (4), Priddy (21), Millar (14), Salmon (12), Stanley 21), Lambourne (libero) oraz Hoff (5), Hansen, Gardner i Touzinsky.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Podczas meczu dostawałem zawału:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.