Facebook Google+ Twitter

Polacy to nie Irlandczycy, czyli o polskim cudzie słów kilka

Myśląc lub słysząc o Irlandii czynimy z niej wyspę, na której chcielibyśmy pracować. Polityka objawia nam jednak cud tej krainy, który chcemy zaszczepić u siebie. Czy możemy? Po irlandzku nie. Po Polsku - TAK.

Rekordowa frekwencja wyborcza dała wiele do myślenia. Co drugi Polak w kraju i za granicą poświęcił swój niedzielny czas na oddanie głosu – wypełnienie dwóch kart, złożenie ich i wrzucenie do urny. Dla tych, którzy załatwili swój obowiązek i przywilej zarazem, wieczorem w mediach rozgorzało gorączkowe wyczekiwanie na to, kto w końcu wybory wygrał. Cisza wyborcza się przeciągała niewiarygodnie i niespotykanie, w końcu pękła brzemienna, w pełny zwrot polityczny. Teraz PO. Teraz my. A my, wyborcy?

Cechą narodową Polaków jest niezadowolenie i narzekanie. Skutkuje to tym, że jeżeli już chcemy zmian, to chcemy ich od razu, natychmiast, bezwzględnie. Pokonane Prawo i Sprawiedliwość narzekało, że obywatele przegapili sukcesy dwóch lat ich rządów, skupili się na pięknych hasłach PO. PO zaś – skoncentrowało się na poprowadzeniu sprawnej i owocnej kampanii, nakręcając medialną machinę na tyle ostrożnie, aby nie pękła przed czasem. Sprężyna wytrzymała – PO się zamortyzowała, PiS wystrzelił nie ponad nasze oczekiwania, ale ponad naszą cierpliwość społeczną.

Obywatele zrazili się tym, czego sami chcieli – tropieniem afer, śledztwami, szukaniem winnych. Pytając swoich znajomych odniosłem wrażenie, że naród zaczyna się obawiać państwa żyjącego podsłuchami, ukrytymi kamerami i prowokacjami. PO postawiła na wizerunek przyjazny, ugłaskany, hasłowy. PO jest milsze, PiS zatwardziały. PO wierzy w cud i w ludzi, PiS wierzy w siłę dowodów, argumentów, prawa. Nie osądzając, nie oceniając żadnej partii – w wyborach zadecydowały gusta estetyczne.

PiS obrał zdecydowany kierunek i niczym lokomotywa, ciągnąca za sobą wagony z PO, Samoobroną, Ligą Polskich Rodzin – wpakował się w najtrudniejszy grunt polityczny i społeczny. Tropienie afer na najwyższych szczeblach władzy. Wojna w Iraku. Zdecydowana postawa wobec Moskwy. Bitwy unijne. Udało się coś zrobić, ale co z tego, skoro owoce tej pracy odbiły się czkawką? Polacy chcieli zmian, ale nie z twarzą PiS-u. To potwierdziły wybory. Wygrała sympatia, jaką wzbudził Tusk podczas debat. Dostawał cięgi merytoryczne, ale wychodził z nich uśmiechem i żartem. Gestykulował, tytułował oponentów, wyuczył się gładkich formułek i odniósł sukces medialny, co podkreślały media w powyborczych analizach.

Polacy uwierzyli. Poszli do urn, zagłosowali, zadecydowali. Cisza wyborcza ustała, rozpętała się gorączka, która tez już ustąpiła. Nowa partia u władzy. PiS odtrącony, z Sejmu wyleciały dwie ważne (ze względów na kulturę polityczną) partie – Samoobrona i LPR. Rekordowa porażka Leszka Millera. Cała Warszawa głosuje na PO. Teraz tajne spotkania i gospodarka w ręce PSL. Dla mnie osobiście utajnianie takich spotkań to nie jest rzecz fenomenalna, może być błędem. Obywatele nie chcą być odsuwani na drugi plan. Wracając do rzeczy – PO ma tak dużo do zrobienia, że sam zaczynam się martwić i to poważnie. Duże poparcie społeczne, opozycja traci punkty, system wielopartyjny skurczył się. Nawet mniejszość niemiecka jest jeszcze mniejsza. Zaś plan do wykonania PO – ogromny.

Dlaczego chcemy cudu? Bo cuda lubimy, dzieją się niezawinione i zazwyczaj zawsze ku naszemu dobru. Poza tym samo pojęcie ‘cud’ niesie ze sobą coś magicznego, nadprzyrodzonego i zarazem – w kontekście politycznym - patriotycznego. Naród chce, w myśl nowego wodza, drugiej Irlandii. Ja powiem od razu – u nas się tego zrobić nie da. Dlaczego? Bo nas jest za dużo, nie jesteśmy wyspą i mamy inną mentalność. Chyba tylko idol Donalda Tuska, marszałek Piłsudski, zdołał poskromić ducha narodu i zrobić coś ‘za wszystkich’ (chociaż całościowa ocena osoby Marszałka wymyka się z ram tego artykuliku). Nie żyję jeszcze tak długo, ale i nie za krótko – by powiedzieć, że Polacy mogą narzekać na władzę, na polityków (politykierów?), na system. A zmienić na, jako naród, może tylko twarda ręka. Taką twardość prezentował PiS, ale wtedy odzywa się dusza buntownika – i chcemy miłego kolegę – PO. Irlandczycy, których mocno podzieliła religia i polityka, potrafili zrobić sami ze sobą to, czego my im teraz zazdrościmy. Nie można zrobić tego samego, co oni. Nawet gdyby ściągnąć do nas teraz wszystkich pracujących tam Polaków, nie przeniesiemy do siebie ‘pierwiastka irlandzkiego za cud odpowiedzialnego’. Polaków stać na własny cud, u którego podstaw leży porozumienie, konsekwencja, praca.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

JWW - W tym wypadku akurat mówiąc o kulturze politycznej nie chodzi o to, że te dwie partie wnosiły rzeczy mocno pozytywne, poprawne - chodzi o koloryt, kulturę jako całość, nie tylko coś fajnego. Nie można chyba zaprzeczyć, aby LPR i SO nie wzbogacały kolorytu obrad sejmowych na przykład ;)

Ale czy trzeci akapit jest obraźliwy? Na estetykę czegoś składa się wiele czynników, nie tylko wygląd postaci, jeśli o to Ci chodziło. Daleki jestem od tego, aby Kaczyńskich krytykować za to, jak wyglądają. Estetyczne wrażenie - tutaj wyborcy dali się jednak uwieść Tuskowi. Przede wszystkim - był optymistyczny, czarował, mówił o wierze i cudzie. Wygrał medialnie, a skoro już wielokrotnie mowa o tym, że wyborcy nie czytają programów - to zostaje tylko estetyka :]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.10.2007 23:48

(-) "Nowa partia u władzy. PiS odtrącony, z Sejmu wyleciały dwie ważne (ze względów na kulturę polityczną) partie – Samoobrona i LPR.".

No nie wiem... z tą kulturą polityczną to chyba autor mocno poleciał i te gusta estetyczne z trzeciego akapitu takie jakieś bardzo obraźliwe...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Za wnikliwą analizę. Też mi się wydaje, że nam brak silnej ręki... lub wspólnego wroga aby się zjednoczyć i wspólnie działać dla dobra kraju :-(

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja szczerze powiedziawszy nie widzę nic nowego. Inna sprawa, że jest to temat wałkowany ostatni do zwymiotowania i już mi nie podchodzi.
A z jednym się nie zgodzę "Dla mnie osobiście utajnianie takich spotkań to nie jest rzecz fenomenalna, może być błędem." No dwa lata temu mieliśmy spektakl pod tytułem publiczne rozmowy PiS i PO na temat koalicji, pamiętasz jak się skończyły? Każdy chciał się pokazać przed kamerami i taki był skutek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Romek - Nie mogę stwierdzić tego na podstawie rozmowy z Tuskiem, ale zapamiętałem sobie owego Tuskowego idola z artykułu:
"Uczył się nieźle, zawsze miał dobre stopnie z historii. Mimo że wszyscy uważali go za kawalarza, potrafił zachować powagę. Kiedy mówił o Polsce, nigdy się nie śmiał. Jego idolem był Józef Piłsudski. Na studiach napisał pracę magisterską o Marszałku."
Źródło - http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=65014

Może jeszcze przyjdzie czas, aby Tusk zaczął coś o nim wpominać ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

trafne uwagi z pogranicza pato_socjologii i co ważne pozbawione kretyńskiego powyborczego jadu. świetnie się czyta; ale Piłsudski to był i jest Baalem życia JK raczej, nie przypominam sobie żeby DT z uwielbieniem do marszałka się obnosił...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.