Facebook Google+ Twitter

Polacy w Ameryce. Rozmowa z Czesławem Czaplińskim

Czesław Czapliński - artysta fotograf, dziennikarz i dokumentalista, urodzony w 1953 r. w Łodzi, od 1979 r. mieszka w Nowym Jorku i Warszawie. Miał 100 wystaw fotograficznych m.in. "Twarzą w twarz", "New York", "Portrety".

Polacy w Ameryce / Fot. "Fotogr. Czesław Czapliński"Jolanta-Maria Budniak: Skąd wziął się pomysł wystawy Polacy w Ameryce - 400 lat?
Mógłbym powiedzieć, że myślałem o tym w kołysce, ale prawda jest taka, że po trzydziestu latach pobytu w Ameryce i stwierdzeniu historycznego faktu, że od pierwszego przyjazdu pięciu polskich emigrantów do Jamestown w Wirginii w 1608 r. minęło czterysta lat. Dla wielu ludzi jest to duże zaskoczenie, że już wtedy, gdy jeszcze nie było Stanów Zjednoczonych, byli tam Polacy, którzy przyczynili się do powstania rzemiosła, przekształconego potem w przemysł. A więc bez przesady można powiedzieć, że ci pierwsi, jak i później Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Puławski, Ignacy Jan Paderewski, aby wymienić kilku, mieli bezpośredni wpływ na współczesną potęgę Stanów Zjednoczonych.

Bardzo ważne było dla mnie, gdzie ta wystawa zostanie zaprezentowana. Bardzo się cieszę, że tym miejscem jest Muzeum Wychodźstwa Polskiego im. I. J. Paderewskiego w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Jeśli do tego dodać, że 6 listopada mija 150. rocznica urodzin Ignacego Jana Paderewskiego, to wymarzony termin i miejsce.

Wystawa jest podzielona na dwie części. Połowa prac jest prezentowana w Podchorążówce, a połowa na ogrodzeniu Łazienek Królewskich. W obu częściach można zobaczyć zdjęcia tych samych ludzi, ale jednak inne. Na czym polega podział?
Wystawy w Muzeum Wychodźstwa Polskiego i na ogrodzeniu Łazienek Królewskich, naprzeciwko Urzędu Rady Ministrów w al. Ujazdowskich, wzajemnie się uzupełniają i trzeba je obydwie zobaczyć. Oprócz ponad stu portretów wybitnych polskich malarzy, pisarzy, poetów, architektów, aktorów, wynalazców, naukowców są tam też zdjęcia z Jamestown, gdzie przyjechali pierwsi polscy osadnicy, West Point gdzie był Kościuszko oraz z Nowego Jorku gdzie mieszkają wybitni Polacy.

Przyjechał Pan 30 lat temu do Stanów Zjednoczonych i od razu zaczął Pan robić zdjęcia mieszkającym tam Polakom, dlaczego?
Tak, zaraz po przyjeździe do Nowego Jorku w 1979 r. zacząłem podróżować i fotografować wybitnych Polaków w Nowym Jorku, Chicago, San Francisco. Zawsze ludzie najbardziej mnie interesowali. W Ameryce każdy przyjechał skądś, jeśli nie osobiście, to jego ojciec czy dziadek. Uważałem, że Polacy do tego się znakomicie nadawali, a do tej pory nie było takiej inicjatywy. Muszę powiedzieć, że nie było to łatwe, ale cieszę się, że to zrobiłem, gdyż zachowałem dla przyszłych pokoleń wybitnych przedstawicieli emigracji wojennej. Pierwszą wystawę portretów Polaków oraz Amerykanów polskiego pochodzenia zrobiłem w Polskim Instytucie Naukowym w Nowym Jorku w 1981 r.

Polacy w Ameryce / Fot. "Fotogr.Czesław Czapliński"Każdego roku połowę czasu spędza Pan w Polsce, a drugą w Ameryce. Dostrzega Pan różnice pomiędzy Polakami mieszkającymi w kraju a tymi ze Stanów Zjednoczonych?
Mieszkając w Ameryce zaczynamy cenić czas. Mówiąc, czas to pieniądz, mamy co innego na myśli w Ameryce i Polsce. Chociaż muszę powiedzieć, że w ostatnich latach Polska się bardzo zmienia. Wielu Polaków zaczyna przenosić się do Polski czasowo lub na stałe. Tak było z Janem Nowakiem Jeziorańskim, Czesławem Miłoszem, Wojciechem Fangorem czy Januszem Głowackim, którzy po wielu latach w Ameryce przenieśli się do Polski, więc chyba po odzyskaniu przez Polskę niepodległości te różnice się zacierają.

Czy potrafi Pan powiedzieć ilu Polakom zrobił Pan zdjęcia?
Kilkadziesiąt tysięcy zdjęć, grubo ponad tysiąc osób, zresztą ciągle dochodzą nowe.

Z jakim zawodem porównałby Pan zawód fotografa?
Fotografowanie ma coś wspólnego z psychologią. Robiąc zdjęcie pragnę ukazać charakter człowieka, jego emocje lub ulotność chwili. Najtrudniej jest określić moment, kiedy należy nacisnąć spust migawki, bo często ułamek sekundy decyduje o uzyskanym efekcie, więc z tego punktu widzenia robienie zdjęć przypomina pracę strzelca wyborowego. Często fotograf staje się powiernikiem tajemnic, podobnie jak ksiądz w czasie spowiedzi.

Czym się Pan kieruje podejmując decyzję o zrobieniu komuś zdjęcia?
Staram się wybierać ludzi, którzy coś osiągnęli, mających pasję życia i tworzenia.

Czy ktoś odmówił Panu zgody na robienie mu zdjęcia?
Raczej było tak, że spóźniłem się, osoba umarła. Żałuję, że nie zdążyłem zrobić portretów Zbigniewowi Herbertowi, nie mówiąc już o tym, że za późno się urodziłem, aby sfotografować Pablo Picasso.

Czy była sytuacja, kiedy Pan odmówił komuś zrobienia zdjęcia, kto Pana o to poprosił?
To się zdarza, prowadząc kilka projektów wystawienniczych, wydawniczych i filmowych równocześnie, mam ograniczony czas na fotografowanie. Wybieram więc tylko najciekawsze projekty.

Czy zrobił Pan zdjęcia, których nigdy Pan nie opublikuje?
Nie lubię mówić nigdy. Mam zdjęcia, które nie zostały opublikowane z różnych względów. Często zresztą jest tak, że z jakiegoś względu np. aktor wystąpi w filmie, który zdobędzie Oscara i zaczyna się nowe życie zdjęć. W zdjęciach ludzi znakomitą perspektywą jest 20-30 lat, wtedy nabierają szlachetnej patyny.

Wystawa Polacy w Ameryce - 400 lat w Muzeum Wychodźstwa Polskiego będzie otwarta do końca czerwca 2011 roku, ale z pewnością pracuje Pan nad jakimś nowym projektem. Nad jakim?
Jestem trochę przesądny i nie chciałbym zapeszać, ale mogę powiedzieć, że jak zwykle pracuje nad kilkoma projektami równocześnie. Powiem tyle, że przyszły rok, to Rok Czesława Miłosza, którego znałem i fotografowałem, zresztą dwa portrety będą na wystawie. W przyszłym roku mija dwadzieścia lat od śmierci mojego przyjaciela, wybitnego pisarza Jerzego Kosińskiego, w tym roku ukazała się sztuka o nim "Przejścia nie ma", którą napisałem razem z Pawłem Salą. 11 września 2011 r. będzie dziesiąta rocznica tragedii w Nowym Jorku. Poszedłem również śladami wybitnych postaci, ale nie chce tu zdradzać kogo.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Bardzo fajnie sie czyta :)) Lubie czytac wywiady z fotografami :).... Stawiam 5 :)
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powiem tylko bardzo dobre i ciekawe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń
maria
  • maria
  • 04.11.2010 21:39

Przede wszystkim poznałam z tego artykułu bardzo ciekawą postać, nie chodzi mi o jego profesję jaką się trudni, ale o sposób w jaki do tego podchodzi. Fotograf musi być po trosze psychologiem, a jeśli jeszcze nim nie jest , to powinien zmierzać w tym właśnie kierunku. Bo nie wystarczy patrzeć na obiekt fotografowany, trzeba jeszcze go widzieć . A do tego niewątpliwie potrzeba choćby odrobina psychologii.
Gratulacje za niezwykle mądry wywiad z niewątpliwie ciekawym człowiekiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdziwy pasjonat. Może uda mi się wybrać na tę wystawę. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.