Facebook Google+ Twitter

Polacy wiedzą z pierwszej ręki - głosy z Connecticut

"Potrzeba nam więcej Polskich emigrantów", "Polacy wiedzą z pierwszej ręki", "Dziękujemy Polsko", "Boże błogosław Polaków". To nie sarkazm. To reakcja Amerykanów na jedno proste zdjęcie. Czym ich tak urzekło?

Proste zdjęcie wykonane w ostatnią niedzielę na strzelnicy Kurkowego Bractwa Strzeleckiego w Żorach, w czasie spotkania Śląskiego Stowarzyszenia Miłośników Broni podbija serca amerykanów. W przeciągu zaledwie dwóch dni zdobyło 7000 polubień i wiele bardzo pozytywnych komentarzy. Ale o co ta cała afera? O coś, co większości polaków wydaje się niemożliwe do uniknięcia - rejestracje broni.
Zdjęcie, które zachwyciło Amerykanów / Fot. Jurand Szweda
Po strzelaninie w Sandy Hook władze Amerykańskiego stanu Connecticut wprowadziły prawo zakazujące nabywania magazynków o pojemności powyżej 10 szt oraz nakazujące zarejestrowanie już posiadanych. Analogiczne obostrzenia wprowadzono wobec tzw. karabinów szturmowych (czyli cywilnych wersji karabinów wojskowych, oraz broni stylizowanej na wojskową). Abstrahując od wątpliwej skuteczności proponowanych rozwiązań, władze musiały się liczyć z faktem, że e stanie będącym siedzibą Colt's Manufacturing Company, takie decyzje muszą budzić sprzeciw. Nie przewidziały tylko skali sprzeciwu.

Mieszkańcy Connecticut mieli czas na zarejestrowanie swoich broni i magazynków do 1 stycznia 2014 roku. Do tego czasu zarejestrowano zaledwie 50 tys karabinów oraz 38 tys magazynków. Oznacza to, że właściciele ok. 320 tys karabinów oraz 2,4 mln magazynków wykazali się obywatelskim nieposłuszeństwem na niespotykaną dotąd skalę. Co więcej władze widzac skalę oporu, w obawie przed gniewem ludu nawet nie próbują wyegzekwować nowych przepisów. A z całego kraju spływają zdjęcia ludzi trzymających kartki z hasłami "trzymajcie się mocno w Connecticut". Skąd zatem zachwyt nad zdjęciem z Polski?

II RP była krajem, gdzie zarówno posiadanie broni, jak i sportowe strzelanie z niej, było powszechne. I choć po zaborcach odziedziczyliśmy koncepcję pozwoleń (a ówczesne przepisy mówiły, że Starosta pozwolenia wydaje wg własnego uznania), dostęp do broni był niemal swobodny. Praktycznie każdy pracujący obywatel, nie będący kryminalistą, alkoholikiem, narkomanem czy włóczęgą pozwolenie dostawał, o ile potrafił wykazać na co mu ta broń. Przy czym stwierdzenie "do polowania", "do obrony" czy "do sportu" uznawano za wystarczające. Jednakże już wtedy rejestry broni funkcjonowały a wraz z wrześniem 1939 roku Polacy mieli się przekonać o ich podstawowej wadzie. Gdy władza ma rejestr broni, to może łatwo ludzi rozbroić. Pierwsze wezwania do oddania broni przyszły wraz z wybuchem wojny. Władze Polskie odbierały ją wydając przy tym pokwitowania. Jednakże wciąż zachowywały rejestry. I to własnie dzięki nim oddziały mające na celu likwidacje elementu niepewnego, takiego jak Bracia Kurkowi czy członkowie "Strzelca", uzyskały doskonałe narzędzia by lokalizować wrogów Rzeszy. Po wojnie przedwojenne pozwolenia unieważniono, a wydawanie pozwoleń od władz cywilnych przejęły resorty siłowe. I to był początek systemu, jaki znamy dzisiaj.

Dziś wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak daleko mentalnie odeszliśmy od naszych członków. Świadomość zdrady jakiej władze RP dopuściły się wobec ludzi, którzy na własny koszt zbroili się w celu obrony ojczyzny, nawet w środowisku strzeleckim nie jest powszechna. Dlatego Amerykanie piszący na facebooku Poland would know first hand about gun registries" wykazują się lepszą znajomością tematu niż my. I dlatego w zachwyt wprawiło ich zdjęcie informujące, że i w Polsce są ludzie kibicujące społeczeństwu Connecticut.

Stand with Connecticut na facebooku

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.