Pozycja materiału w rankingach:
Z góry przepraszam, bo wyciągam trupa z szafy. Katastrofa pod Smoleńskiem jest już passe. Dziś głównie zajmują się nią "narwańcy" z prawicy. Tematem jednak zajęła się zagraniczna stacja w sposób, którego brakowało u nas w kraju.
Dla większości z Polaków temat katastrofy pod Smoleńskiem należy już do przeszłości. Znudził się. Jego miejsce jest w archiwalnych numerach czołówek gazet. Teraz chcemy skoncentrować się na bieżących problemach: nowa polityka pałacu prezydenckiego, walka z kryzysem, rozłam w opozycji, a w końcu wybory samorządowe.Dodatkowo sprawę zohydziły nam protesty na Krakowskim Przedmieściu, które ostatecznie utwierdziły wielu w przekonaniu, że tragedia może być narzędziem manipulacji w przepychankach politycznych, a jej rozpamiętywanie jest domeną skrajnych prawicowców.Zobacz także:
Artykuły
(15)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.11)
Wiek: 30 | Miejscowość: Łódź/Arnhem | Kraj: Polska/Holandia
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mirosław Szczerbicki 18.03.2011 17:26
Pani Ewelino, bardzo dobry i mądry artykuł - 5*. Celnie ujęła Pani sedno tej smutnej sprawy. Obecna ekipa każdym swoim działaniem udowadnia że jest tylko zarządcą terenu pomiędzy Odrą a Bugiem. Trudno wymagać od dozorcy że zbuntuje się przeciwko pracodawcy. Smutne jest tylko to, że ci w imieniu których Tusk z kompanią zarządzają naszą Ojczyzną tak nisko nas oceniają. Za kogo nas mają , skoro uważają, że mogą nas obsłużyć ludźmi pokroju Tuska, Schetyny, Drzewieckiego, Chlebowskiego czy Komorowskiego. Ludźmi, którzy załatwiają interesy na cmentarzu, wyznają zasadę "najpierw przyjemnośc, póżniej praca", nie wiedzą że na najpierw siada gość a później gospodarz, że wizytowanie terenów objętych klęską żywiołową to nie przyjemność, że gazu łupkowego nie wydobywa się metodą odkrywkową i w końcu że słowo ból nie pisze się przez "u - otwarte" . To ludzie którzy łaszą się do obcych a szczekają na swoich. Podobna sytuacja z udziałem francuskiego, czy amerykańskiego samolotu oczywiście nigdy nie miała by miejsca. Z prostego powodu. Francja i USA, co by o nich nie mówić, to poważne kraje. Tam dba się przede wszystkim o własny interes, i trudno sie temu dziwić. My jesteśmy wciąż krajem postkolonialnym. Tutaj do władzy desygnowani są ludzie którzy zapewnią status quo Polski jako dostarczyciela taniej siły roboczej i konsumenta zachodnich towarów i usług. Silna, niezależna Polska nigdy nie była i nie będzie na rękę ani Rosji ani Niemcom, czy nawet Francji. Każda próba pretendowania do roli państwa samodzielnego była i będzie brutalnie zwalczana przez naszych sąsiadów. Każde środowisko polityczne które poważy się realizować polski interes będzie tępione. Wszystko wskazuje na to, że 10. 04. 2010 mieliśmy do czynienia z takim właśnie działaniem. Pozdrawiam.
Jerzy Adamiak 28.11.2010 06:08
@Piotr Wierzbicki - "Jerzy Szmajdziński wychodząc z biura w Sejmie, żegnając się z kolegami trzy razy powiedział: "Do widzenia, do widzenia, do widzenia." Nigdy w życiu nie powtarzał trzykrotnie: "Do widzenia." "
Ma pan rację, to niezbity dowód na zamach, bo komuch musiał znać ruskie plany.
O niezbitości dowodu świadczy choćby wspólny i w porozumieniu, komuszy sposób jedzenia szparagów, tzn. trzykrotne moczenie w musztardzie (sarepskiej!) każdego szparaga nadzianego widelcem do ciast(sic!), co jest ICH najtajniejszym znakiem, o czym nawet każde dziecko wie.
Tak, jakby szparagów nie maściło się musztardą Dijon, o czym też każde... itd.
No i do moczenia w sarepskiej jaki zamach potrzebny! Czy rozmach.
W każdym razie jakiś MACH, a już to jest dowodem MACHlojek.
No i przecież Kloss też trzykrotnie mówił do Zuzanny: "lubię cię tylko jesienią, moja Kasztanko", ale dziadek Tuska kazał zmienić scenariusz (niby, że Kloss się jąka) i wyszło co wyszło - ledwo wygraliśmy tę wojnę, co to ją przegraliśmy.
A przecież Kloss tylko grasejuje, a nie sięjąka.
Albo Tusk, co na jedno wychodzi, a też jakimś dowodem MACHtactwa jest.
Ja chcę do MACHmy.... Buuuuuu!!!
Piotr Wierzbicki 27.11.2010 22:24
Panie Kolebuk, napisał Pan: "Panie Piotrze Wierzbicki - nie znam Pana doświadczenia i nie ośmielę się go oceniać. Pan robi to w stosunku do mnie. Świadczy to tylko o Panu. Jak? Proszę sobie odpowiedzieć."
Co ma "Piernik do wiatraka"? Co ma Piotr wierzbicki z Kazimierzem Kolebukiem?!
Pan prezentuje swój punkt widzenia i to w sposób dla mnie nie do przyjęcia, ze względu w jaki to sposób Pan robi w stosunku innych komentatorów. Teraz przykleja się pan do mnie. Ale mnie to nie przeszkadza.
Natomiast powtarzam jeszcze raz. Fachowiec taki jak Pan siebie określił, tylko ośmiesza się i tyle.
Autor usunął profil 27.11.2010 12:29
Wypowiadałem się już bodaj sto razy w sprawie katastrofy. Wypowiem się po raz sto pierwszy i ostatni.
Komentarze domorosłych "fachowców" od badania przyczyn wypadków lotniczych graniczą z abstrakcją i filmami science fiction.
Panie Piotrze Wierzbicki - nie znam Pana doświadczenia i nie ośmielę się go oceniać. Pan robi to w stosunku do mnie. Świadczy to tylko o Panu. Jak? Proszę sobie odpowiedzieć.
A teraz o przyczynie podstawowej, zasadniczej i pierwotnej katastrofy TU-154 pod Smoleńskiem. Inne mnie nie interesują z uwagi na swoją wtórność i drugorzędną kategorię.
Samolot rozbił się, ponieważ załoga nie zachowała wymaganych w zastanych warunkach atmosferycznych należnych i bezwarunkowych procedur - bezwzględnie należało lądować na lotnisku w Mińsku!!!
Na tym lotnisku i takim samolotem w tych warunkach nie wolno, powtarzam: nie wolno było lądować. Złamanie procedur przez pilotów stworzyło dalszy ciąg zdarzeń.
Możecie pisać sobie na ten temat co chcecie, ale po ukazaniu się ostatecznego komunikatu komisji rosyjsko-polskiej przyznacie mi rację.
Radzę skończyć z teoriami spiskowymi - one są dobre dla polityków i powieściopisarzy.
Pozdrawiam i życzę wypoczynku w ten weekend.
Jerzy Makieła 27.11.2010 11:43
Panie Wierzbicki, to nie jest chore, to jest paranoja w czystej postaci...
Piotr Wierzbicki 25.11.2010 22:30
Ja zakładam jeszcze jedną wersję wydarzeń, choć takie myślenie mnie samemu wydaje się chore.
Jerzy Szmajdziński wychodząc z biura w Sejmie, żegnając się z kolegami trzy razy powiedział: "Do widzenia, do widzenia, do widzenia." Nigdy w życiu nie powtarzał trzykrotnie: "Do widzenia."
W czasie lotu do Smoleńska "uciekło" 40 min. Co działo się w ciągu tych 40 min?
Czy jest możliwe międzylądowanie, wymiana pasażerów na "niepotrzebnych w tym Świecie"? Start z odpowiednią aparaturą autopilota i celowe spowodowanie katastrofy?! Dobijanie tych co przeżyli?! Bo mogłoby się wydostać na "światło dzienne"?! Kto prowadził identyfikację genetyczną i dlaczego nie wolno prywatnie badać zwłok?! Dlaczego to wszystko co prowadziło do rozwiązania tej sprawy jest skutecznie zacierane?! A motywy jakże znamienne są! Już o tym pisałem. Prowokacja wszech czasów z której się nikt nie otrząśnie. A jeżeli tak, to gdzie zostali wywiezieni pasażerowie?! A w takim razie, skoro nie oddajemy hołdu parze prezydenckiej na Wawelu, to komu oddajemy cześć?!
Myśląc o tym robi się gorąco na ciele!
Magda Wieczorek 25.11.2010 21:26
Panie Piotrze- Gdyby polska strona rządowa zachowała powagę, to i Putin by rozmawiał inaczej.- ja też tak uważam.
Piotr Wierzbicki 25.11.2010 21:18
Pani Magdo, problem leży bardziej po polskiej stronie pod względem prowadzenia pertraktacji. To jest jakaś choroba wyższych rangą urzędników. Przez te kilkadziesiąt lat demokracji ludowej służalczość zrosła się z mentalnością do tego stopnia, że teraz są jak dwie bliźniaczki. Dobrze że Putin "naszego" tylko poklepał po ramieniu. Bo jakby trzepnął kapciem jak Chruszczow lub tupnął nogą, to by zadziałało jak rycyna. Gdyby polska strona rządowa zachowała powagę, to i Putin by rozmawiał inaczej. A tak? Jak można rozmawiać z "dzieciakami"?!
Magda Wieczorek 25.11.2010 20:21
Jestem zdziwiona postawą polskiej prokuratury wojskowej. Nie wiem czy rzeczywiście nie może postawić veta na decyzję Rosjan w sprawie dokumentów z przesłuchań kontrolerów. Co ważne już wcześniej strona polska w osobie pana E. Klicha zwracała się z prośbą do Rosjan o powtórne wysłuchanie obsługi lotniska, bez rezultatu. Nasz kodeks postępowania karnego nie przewiduje takiej możliwości, aby materiały z prowadzonego śledztwa przestały mieć wartość dowodową. To samo dotyczy wraku TU154 M.