Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21501 miejsce

Polak Polakowi wilkiem

Doświadczyłem (tak jak każdy z nas) setek aktów niczym nie uzasadnionej nieżyczliwości, agresji, wrogości.

Wczesnochrześcijańska filozofia wykształciła pojęcie superrogacji. Trywializując, ze względu na niedostatek miejsca, superrogacja to podejmowanie działań, które podjąć można, a których podejmować nie trzeba. Przykładami takich działań, a raczej czynów lub aktów była postawa Janusza Korczaka, który zdecydował się nie opuszczać swoich wychowanków w „godzinie próby”, Maksymiliana Kolbego, który ofiarował swoje życie za życie współwięźnia, czy działalność matki Teresy z Kalkuty.
Z pojęciem superrogacji nieodmiennie kojarzy mi się pojęcie spolegliwości, stworzone przez Tadeusza Kotarbińskiego. Mimo uporczywych prób czynionych przez różnych niedouczonych publicystów człowiek spolegliwy to nie konformista, który gotów jest pójść na każdy kompromis. Człowiek spolegliwy, to człowiek, na którego można w każdej sytuacji liczyć. To Zawisza (w żadnym wypadku Artur) Czarny.
Mimo iż przywiązanie do wiary chrześcijańskiej deklaruje ponad 90 procent Polaków, mimo iż Kotarbiński był Polakiem, pojęcie superrogacji i spolegliwości jest naszemu społeczeństwu całkowicie obce. Obce są te pojęcia nie tylko w formie teorii. Poznanie intuitywne i praktyczne stosowanie się doń jest wszak możliwe. Polacy w praktycznym, codziennym życiu zapomnieli o najprostszych zasadach współżycia. Trawestacja łacińskiego homo homini lupus na Polak Polakowi wilkiem jest w pełni zasadna.
Od kilkudziesięciu lat żyję wśród Polaków. Doświadczyłem (tak jak każdy z nas) setek aktów niczym nie uzasadnionej nieżyczliwości, agresji, wrogości. Doniosę na ciebie całkiem bezinteresownie – jest działaniem tak powszechnym, że tłumiącym zachowania życzliwe.
Obrazek młodego, zdrowego byczka, rozpartego wygodnie na tramwajowym siedzeniu jest codziennością. Próba wyjechania samochodem z drogi podporządkowanej na główną kończy się zazwyczaj stłuczką. Prośba o dokonanie zakupu poza kolejnością rodzi powszechny wybuch agresji. Zakup nowego samochodu wywołuje zazdrość i niechęć sąsiadów.
Dlaczego? Czyżbyśmy stali się społeczeństwem tak straszliwie podzielonym ideowo, politycznie, tak rozwarstwionym materialnie, że nić porozumienia nie może już zaistnieć? Co powoduje, że wzajemna niechęć narasta (bo taki proces obserwuję)? Porozmawiajmy o tym. Piszcie! A nade wszystko spróbujcie polubić mnie, polubić drugich, nawet wtedy kiedy są inni.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

W pełni się z Panią zgadzam. I mam nadzieję, że niemieccy i francuscy kierowcy zachowują się podobnie jako nasi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do p. Beaty. Jako pasażer autobusów bywam świadkiem, że istotnie kierowcy są bardzo życzliwi wobec pasażerów. Nie wobec wszystkich, ale od czegoś należy zacząć. Jeśli autobus już rusza z przystanku to zwykle nie zatrzyma się ponownie, bo jakiś młodzian nadbiega albo babcia pomacha parasolką. Ale jeśli ładna babeczka się uśmiechnie, to gotów jest poprzewracać wszystkich stojących klientów w wozie, aby szybko sie zatrzymać i jej drzwi otworzyć.
Nie wypuści nikogo pomiędzy przystankami, bo przepisy mu nie pozwalają. Ale kolegę wypuści a ponadto i pogada z nim podczas jazdy (co jest równiez zabronione). Widać, że kierowcy autobusów pomału robią się kulturalniejsi i życzliwsi. Nie można powiedzieć, że wobec wszystkich nie są niezyczliwi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale trudno nazywac kogoś draniem tylko dlatego, że rzucał snieżkami w dzieci z balkonu. Nie takie "draństwa" godne są napiętnowania... Może jednak pozdrowić sąsiada?

Komentarz został ukrytyrozwiń

mój sąsiad, ktorego nie pozdrawiam, bo to drań, kiedyś stał na balkonie i rzucał w ludzi śniegiem. Podejrzewam, że kierowała nim jakaś wyższa konieczność

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Beato, jakże mógłbym kogokolwiek "objeżdżać"..? Tak zostałem odebrany? Przepraszam - poprawię się.
To moje "za wilkiem" nie było rzucone tak sobie. Moje spostrzeżenia są tylko.. krajowe (zagraniczne tylko ze słyszenia, od znajomych). To, co obserwuję, to przeważnie złe z założenia nastawienie ludzi do otoczenia, które można zmienić (i czasem się zmienia) przy braku podobnej reakcji z drugiej strony. Zwykłe: przepraszam, dziękuję, proszę już nie raz baaaardzo pomogło zastopować największy wybuch. Czasem "burzę" udaje mi się rozładować uśmiechem, żartem lub.. zabawnym zwrotem (ostatnio np. udało mi się "ostudzić" wybuch mojej towarzyszki życia przyznaniem: "tak, mamusiu"; na tyle było to w tym momencie zabawne, że... wszyscy się uśmiali). Wiem jedno, że nie wolno pod żadnym pozorem dać się sprowokować do odwzajemnienia złości, grymasu, gestu, fuknięcia etc.
Z mojej strony nie grozi tu nikomu żadne wilcze podejście - mam za bujną wyobraźnię, aby pewnych reakcji nie przewidzieć, więc staram się... nie "warczeć".
Poza tym nasze życie jest tak krótkie, ilość dobra taka znikoma, że.. nie warto. Jak śpiewają Golcowie: "Nie dajmy się !"
Pozdrawiam wszystkich, a panią, p. Beato, szczególnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Obrazek młodego, zdrowego byczka, rozpartego wygodnie na tramwajowym siedzeniu jest codziennością.* to raczej przykład na brak szacunku młodych wobec starszych, brak manier, niźli na nieuzasadnioną nieżyczliwość.

Na ową nieżyczliwość mam przykład sprzed miesiąca - na poczcie wysiadło światło (prąd) i nie działały kompy. Panie nie chciały sprzedawać znaczków do biletów miesięcznych (z tego powodu!). A był to ostatni dzień miesiąca. Dopiero kiedy zażądałem zaświadczenia o awarii (bo jutro będę jechać na gapę) i nie odchodziłem od okienka, a jednocześnie odwoływałem się do rozumu, wszak parę lat wcześniej nie miała kompa a sprzedawała znaczki, pani się przełamała i sprzedała... Pewnie sobie ołówkiem zapisała ile i co, a po włączeniu prądu - hurtem wpisała do komputera...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z tym skręcaniem w lewo... No tak, p. Beata, jako ładna kobieta potrafi być przekonywająca, a co ma zrobić emerytowany Zorro na wakcjach w Polsce (w maseczce) lub twarzowo pokiereszowany bokser?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"...warto pamiętać o prostym mechanizmie: życzliwość rodzi życzliwość" Pewnie!. Gorzej jednak, gdy się pamięta (tu uśmiech do autora :-)), a życzliwość i tak życzliwości nie rodzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakże zgadzam się z Emerem i Mirnalem - zacznijmy od siebie. Zacząłem.
A propos - w kraju dzieją się ważne i - co tu ukrywać - wstydliwe rzeczy, a my rozmawiamy o czymś innym. Bardzo mnie to ciesz. Zostawmy im to bagno, w którym się babrają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najlepiej zacząć od siebie, ale najtrudniej. to inni się starzeją, grubieją, głupieją, a nie my. Wczorajsza afera jest najlepszą ilustracją - PO twierdzi "to skandal, rząd do dymisji!", a PiS - "żadnej korupcji nie ma, to normalne dzialanie w polityce". Opisane kłopoty są prawdziwe, jednak istnieją nie tylko wśród Polaków, ale też Amerykanów, Niemców, Japonów. O, ten ostatni naród jakby zaprzecza tej teorii - są zabiegani, trwa wyścig "szczurów", popełniają smaobójstwa, ale są życzliwi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.