
Doświadczyłem (tak jak każdy z nas) setek aktów niczym nie uzasadnionej nieżyczliwości, agresji, wrogości.
Zobacz także:
Artykuły
(285)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 59 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarstwo obywatelskie to moja idea fix
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 28.09.2006 14:03
W pełni się z Panią zgadzam. I mam nadzieję, że niemieccy i francuscy kierowcy zachowują się podobnie jako nasi.
Mir Nalezińskí 28.09.2006 10:39
Do p. Beaty. Jako pasażer autobusów bywam świadkiem, że istotnie kierowcy są bardzo życzliwi wobec pasażerów. Nie wobec wszystkich, ale od czegoś należy zacząć. Jeśli autobus już rusza z przystanku to zwykle nie zatrzyma się ponownie, bo jakiś młodzian nadbiega albo babcia pomacha parasolką. Ale jeśli ładna babeczka się uśmiechnie, to gotów jest poprzewracać wszystkich stojących klientów w wozie, aby szybko sie zatrzymać i jej drzwi otworzyć.
Nie wypuści nikogo pomiędzy przystankami, bo przepisy mu nie pozwalają. Ale kolegę wypuści a ponadto i pogada z nim podczas jazdy (co jest równiez zabronione). Widać, że kierowcy autobusów pomału robią się kulturalniejsi i życzliwsi. Nie można powiedzieć, że wobec wszystkich nie są niezyczliwi...
Mir Nalezińskí 28.09.2006 10:32
Ale trudno nazywac kogoś draniem tylko dlatego, że rzucał snieżkami w dzieci z balkonu. Nie takie "draństwa" godne są napiętnowania... Może jednak pozdrowić sąsiada?
Łukasz Zaranek 27.09.2006 21:28
mój sąsiad, ktorego nie pozdrawiam, bo to drań, kiedyś stał na balkonie i rzucał w ludzi śniegiem. Podejrzewam, że kierowała nim jakaś wyższa konieczność
Maciej G. Krasny 27.09.2006 15:22
Pani Beato, jakże mógłbym kogokolwiek "objeżdżać"..? Tak zostałem odebrany? Przepraszam - poprawię się.
To moje "za wilkiem" nie było rzucone tak sobie. Moje spostrzeżenia są tylko.. krajowe (zagraniczne tylko ze słyszenia, od znajomych). To, co obserwuję, to przeważnie złe z założenia nastawienie ludzi do otoczenia, które można zmienić (i czasem się zmienia) przy braku podobnej reakcji z drugiej strony. Zwykłe: przepraszam, dziękuję, proszę już nie raz baaaardzo pomogło zastopować największy wybuch. Czasem "burzę" udaje mi się rozładować uśmiechem, żartem lub.. zabawnym zwrotem (ostatnio np. udało mi się "ostudzić" wybuch mojej towarzyszki życia przyznaniem: "tak, mamusiu"; na tyle było to w tym momencie zabawne, że... wszyscy się uśmiali). Wiem jedno, że nie wolno pod żadnym pozorem dać się sprowokować do odwzajemnienia złości, grymasu, gestu, fuknięcia etc.
Z mojej strony nie grozi tu nikomu żadne wilcze podejście - mam za bujną wyobraźnię, aby pewnych reakcji nie przewidzieć, więc staram się... nie "warczeć".
Poza tym nasze życie jest tak krótkie, ilość dobra taka znikoma, że.. nie warto. Jak śpiewają Golcowie: "Nie dajmy się !"
Pozdrawiam wszystkich, a panią, p. Beato, szczególnie.
Mir Nalezińskí 27.09.2006 15:03
*Obrazek młodego, zdrowego byczka, rozpartego wygodnie na tramwajowym siedzeniu jest codziennością.* to raczej przykład na brak szacunku młodych wobec starszych, brak manier, niźli na nieuzasadnioną nieżyczliwość.
Na ową nieżyczliwość mam przykład sprzed miesiąca - na poczcie wysiadło światło (prąd) i nie działały kompy. Panie nie chciały sprzedawać znaczków do biletów miesięcznych (z tego powodu!). A był to ostatni dzień miesiąca. Dopiero kiedy zażądałem zaświadczenia o awarii (bo jutro będę jechać na gapę) i nie odchodziłem od okienka, a jednocześnie odwoływałem się do rozumu, wszak parę lat wcześniej nie miała kompa a sprzedawała znaczki, pani się przełamała i sprzedała... Pewnie sobie ołówkiem zapisała ile i co, a po włączeniu prądu - hurtem wpisała do komputera...
Mir Nalezińskí 27.09.2006 14:56
Z tym skręcaniem w lewo... No tak, p. Beata, jako ładna kobieta potrafi być przekonywająca, a co ma zrobić emerytowany Zorro na wakcjach w Polsce (w maseczce) lub twarzowo pokiereszowany bokser?
Jolanta Paczkowska 27.09.2006 14:21
"...warto pamiętać o prostym mechanizmie: życzliwość rodzi życzliwość" Pewnie!. Gorzej jednak, gdy się pamięta (tu uśmiech do autora :-)), a życzliwość i tak życzliwości nie rodzi.
Andrzej Zaranek 27.09.2006 13:16
Jakże zgadzam się z Emerem i Mirnalem - zacznijmy od siebie. Zacząłem.
A propos - w kraju dzieją się ważne i - co tu ukrywać - wstydliwe rzeczy, a my rozmawiamy o czymś innym. Bardzo mnie to ciesz. Zostawmy im to bagno, w którym się babrają.
Mir Nalezińskí 27.09.2006 12:41
Najlepiej zacząć od siebie, ale najtrudniej. to inni się starzeją, grubieją, głupieją, a nie my. Wczorajsza afera jest najlepszą ilustracją - PO twierdzi "to skandal, rząd do dymisji!", a PiS - "żadnej korupcji nie ma, to normalne dzialanie w polityce". Opisane kłopoty są prawdziwe, jednak istnieją nie tylko wśród Polaków, ale też Amerykanów, Niemców, Japonów. O, ten ostatni naród jakby zaprzecza tej teorii - są zabiegani, trwa wyścig "szczurów", popełniają smaobójstwa, ale są życzliwi...