Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4216 miejsce

Polaka duma narodowa

Niesłabnące echa artykułu "Die Tageszeitung" skłaniają do refleksji nad naturą nerwowych reakcji wielu polityków i obywateli. Czy to pierwsza w IV RP lekcja wychowania patriotycznego?

Do napisania tekstu skłonił mnie bezpośrednio artykuł Tomasza Piekarskiego pt. "Spadać dziady". Swoje pierwsze refleksje, odnoszące się do niego, zawarłem tam w komentarzu. Temat jest jednak dużo głębszy, poważniejszy i z pewnością warty omówienia.

Nowa rzeczywistość, stary patriotyzm

W Polsce praktycznie brak dyskusji na temat współczesnego patriotyzmu. Ucząc się o powstańczych tradycjach, niepodległościowych zrywach i wielkich ofiarach, nie wiemy właściwie, jak być patriotami w dzisiejszej rzeczywistości. Nie chodzi przecież o to, by być ciągle gotowym do boju za ojczyznę czy bezmyślnego poświęcenia w imię honoru. W nowych warunkach, wreszcie wolni i samorządni, w III RP, patriotyzm Polaków z natury rzeczy musiał być kreowany niejako na nowo. Doświadczony jednak przez historię naród (choć sam nie zdaje sobie sprawy, że często nie bardziej niż inne), żył i żyje cały czas w jej cieniu, przytłoczony dziedzictwem minionych wieków i pokoleń. Szukając własnej tożsamości, odnajdujemy zazwyczaj chwile wzniosłe i chwalebne, pełne jednak walki i cierpień. Być może prawdą jest też, że nie mamy właściwie kultury na czasy normalne. Trwamy zatem w romantycznej iluzji, nieco wyobcowani ze świata, przekonani o własnej szczególności, a zarazem panicznie bojący się jej utraty.

Na kompleksy komplement

Polacy, nieustannie walczący o uznanie i żądni pochwał, bardzo źle znoszą krytykę. Nie potrafią przyjąć do wiadomości, że nie są perfekcyjni, a polemika nie musi oznaczać ataku. W naszym sposobie myślenia przewija się cały czas świadomość historycznych klęsk i postulat zadośćuczynienia. Jak określił to Norman Davies w ciekawym wywiadzie Jacka Żakowskiego ("Kompleks Polski", Polityka 16, 2005): "Dziedzictwo katastrofalnej przeszłości ciąży na pewności siebie współczesnych Polaków. Wciąż nie są pewni, czy mają te same dary, zdolności, talenty co inne narody". Czyż nie jest to przejaw zaniżonego poczucia własnej wartości? Pierwszy z brzegu przykład: dlaczego, mimo że w światowej polityce występuje wiele antypatii, to my jesteśmy zawsze pokrzywdzeni, znieważeni i lekceważeni? Wygląda na to, że Polska faktycznie jest fenomenem... Ten brak pewności stymuluje potrzebę ciągłej afirmacji, utwierdzającej przekonanie o naszej wyjątkowości. Brak pochwał wprowadza konsternację i rozdrażnienie.

Polaka duma

Co ciekawe, mając na względzie nasze zamiłowanie do narzekań, badania CBOS z 2004 roku wskazują, że aż 54 proc. Polaków jest "bardzo dumnych" ze swojego pochodzenia (choć to aż 19 proc. mniej niż w badaniach z 1994 r.). 36 proc. z kolei stwierdziło, że jest z tego faktu "dumna". Na czym polega w takim razie duma Polaków? Łatwo daje się zauważyć, że sukces jest nam potrzebny nieustannie. Czy to w sporcie, czy w nauce, coś musi naszą dumę podtrzymywać, bo gdy przyjdzie jakieś niepowodzenie, ktoś wyrazi się o nas niepochlebnie, wzbiera w nas niezadowolenie lub złość. Wynika to być może z dążenia do perfekcjonizmu i chęci bycia wzorem dla innych, wykazania się. Polakom, dumnym z tego kim są, trudno jednocześnie zaakceptować jakąkolwiek porażkę. Ta duma jest czymś bardzo emocjonalnym i rozchwianym. Chętnie odwołuje się do narodowych symboli i tradycji, patetycznych momentów narodowego uniesienia. Maskuje tym samym kompleksy i niepewność jednostek. Manifestuje się szczególnie wśród zbiorowości, gdzie uczucia dominują nad racjonalnością.

Ból kompromisu

Niestabilna natura dumy narodowej Polaków prowadzi często do ksenofobii czy nacjonalizmu. Paradoksalnie, dążąc nieustannie do doścignięcia wzorców europejskich czy amerykańskich, mamy często przekonanie o swojej wyższości i większej legitymizacji historyczno-moralnej do wygłaszania sądów. Tymczasem interes Polski nie zawsze musi się pokrywać z interesem innych państw i jest to naturalne. Na tym obszarze powinna się ujawniać aktywność władz i poszukiwanie racjonalnych rozwiązań, zadowalających obie strony. Obrażanie się to najgorsze wyjście z możliwych. Umacnia w dodatku przekonanie o zaściankowości Polski, która, widać nieuleczalnie niedowartościowana, nie jest poważnym partnerem do dyskusji. Kompromis w rzeczowej debacie osiągamy wyjątkowo niechętnie.

Naprzód patrz

Podsumowując, potrzebujemy więcej pewności siebie, nie wynikającej jednak z historycznego poczucia sprawiedliwości, a z konstatacji, że jesteśmy narodem takim samym jak inne - ani lepszym, ani gorszym. Potrzebujemy mniej powstańczo-patetycznej pompy i rozwodzenia się nad dziełami romantyków w szkołach, a więcej myślenia o teraźniejszości i przyszłości. Być może nowoczesność jest odpowiedzią na naszą chorobę. Mentalność ludzka nie zmienia się jednak z dnia na dzień. Potrzeba jeszcze trochę czasu na wykształcenie przez Polaków nowej percepcji rzeczywistości, wolnej od uprzedzeń, strachu i ciągłych postaw roszczeniowych. Ile czasu, to w największej mierze zależy od nas samych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.