Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

172879 miejsce

Polaka portret własny

Jak trzeba, potrafimy stanąć w jednym szeregu – jak brat z bratem. Na co dzień jest nieco gorzej, ale też sympatycznie. W pracy nieufni, czasem zazdrościmy – wieczorami zaś potrafimy dobrze się bawić.

Gdy spadnie śnieg jest nam za zimno, w promieniach słońca za ciepło – najlepiej to, żeby w ogóle nie było niczego. Chociaż nie, najpierw sobie ponarzekamy i pozrzędzimy na przeciwności losu, a później włożymy ciepłą kurtkę albo przewiewny bezrękawnik. Polak potrafi żyć w każdych warunkach, nawet tych bardzo ekstremalnych – właściwie to je lubi najbardziej. Rutyna i przestój są nudne, a taki nagły wicherek albo gradobicie to dopiero coś – można poszaleć. Nie łatwo nas zainteresować jedną rzeczą, oj, nie łatwo.

W zimie – narty, łyżwy, deska snowboardowa, sanki z dziećmi, no i obowiązkowo narty biegowe. Po co? Ano dlatego, że sąsiedzi zza ściany wyjeżdżają razem w góry i pod blokiem pakują narty – całe osiedle na nich patrzy z zazdrością. To dlaczego ja mam być gorszy, ha – lepiej – kupię sobie też deskę snowboardową. Teraz to wszyscy będą patrzyć ze swoich okien, jak będę się pakował … No, właśnie – przecież nie mogę jeździć byle czym, mój fiat nie jest już topowym polskim pojazdem, więc najwyższa pora pomyśleć o jakichś zmianach. Hmm… Słyszałem o nowym kredycie 0%, właściwie mogę spróbować – w końcu, co mam do stracenia? Ale już nie mogę się doczekać, kiedy wszyscy będą podziwiać moją furę – i co z tego, że będę ją spłacał do końca życia, a po mojej śmierci zajmą się tym dzieciaki – grunt to dobrze się prezentować.

Łatwo nas zadowolić – kredyt z ogromnymi opłatami manipulacyjnymi to żadna przeszkoda, wezmę, poręczę i będę spłacał, co z tego, że nawet sto razy więcej – ważne, że mam najlepszą furę na osiedlu. Lubimy być oszukiwani – w mieście, sklepie, salonie samochodowym, na stoku… No właśnie – na stoku. Narty i deska snowboardowa są, samochód jest, pies zostawiony, więc można jechać w góry poszaleć. Kilka godzin podróży, poszukiwania hotelu i można ruszyć na stok.

Nocleg oczywiście nie jest byle jaki – najwyższej klasy i kasy. Przecież przyjechałem z miasta – muszę pokazać, jaki jestem zamożny. Nie będę spał w jakimś małym moteliku, wolę zapłacić fortunę i wynająć apartament w Hotelu Gołębiewski. O tak, przyda się mała pożyczka, ale w końcu od czego jest "łatwobralny" kredyt – to przecież z nim cała Polska jeździ na wakacje.

Na stoku jesteśmy kulturalni i cierpliwi, potrafimy pokazać klasę adekwatną do stanu finansowego. - Co mi się pan tutaj wpycha, na koniec kolejki proszę, nóżki bolą, stać się nie chce? Co za oszust! No niech pani zobaczy, jaka morda!’ – w kolejce do wyciągu narciarskiego kwitną rozmowy. O panach z SLD, pijackich wybrykach sąsiadów i romansie kuzynki, córki, siostry, sekretarki prezydenta. O tak, tego typu polemiki sprzyjają zawieraniu nowych znajomości.

To w końcu lubimy najbardziej. Plotki, ploteczki – trzymają się nas świetnie, często dowiadujemy się o sobie wielu nowych rzeczy, ale to chyba dobrze – w końcu człowiek powinien rozwijać się przez całe swoje życie. Można śmiało uznać to za element rozwoju, poznajemy siebie dzięki pomocy innych – to bardzo szlachetne.
No, dobrze, ale nie można w końcu rozmawiać w nieskończoność, tematy do obgadywania muszą się kiedyś skończyć. Teraz warto ponarzekać – przecież ta kolejka jest taka długa, za co ja płacę, oczekuję przejścia. Nie no, ten głupek przede mną w ogóle się nie rusza, oj zaraz mu powiem, co o tym sądzę. Nie nooo… Ten śnieg jest za lepki, przyczepia się do nart, a słońce, jak mi gorąco, po co mi w takim razie nowa czapka – kurczę, ja to w życiu mam pecha. W ogóle to mi zawsze wiatr w oczy wieje, tylko praca i praca, i zatyram się na śmierć.
Przychodzą też momenty, kiedy potrafimy tryskać radością. ,,Polej, Jasiu, jeszcze, polej!’’ – trzeba w końcu jakoś odpocząć po męczących nartach. Alkohol jest najlepszym rozluźniaczem ciała, języka i portfelu. Trzeba się jakoś zabawić z dawnym znajomymi, odnowić niektóre przyjaźnie. No dobrze, ale weekend mija i co wtedy? Koniec zabawy.

Polak potrafi pokazać, że jest pracowity. Wywiązuje się ze swoich obowiązków, co prawda pod czujnym okiem szefa, ale bardzo się stara. Czasami zdarza mu się jakieś niedopatrzenie, ale w końcu świat przez to się nie skończy, a że ktoś dostanie dwa lewe buty, to jego problem – mógł sprawdzić, przecież każdy sam jest kowalem własnego losu. Potrafi być miły, np. jako ekspedient w sklepie – wtedy staje się baaardzo pomocny. Doradzi, chętnie poda, a jak trzeba będzie, to nawet kilka razy. No dobrze, czasem zdarza mi się tracić cierpliwość, no, ale jak się zachować, kiedy jakaś kobieta prosi o mięso z samego końca lodówki. Przecież to samo mięso jest bliżej, ale nie – ona się uparła i muszę teraz nurkować po tamten kawałek. Co z tego, że mięso bliżej jest trochę zielonkawe – to przecież z tej samej kury! Ludzie to sami nie potrafią się zdecydować, czego chcą. Czasem zdarza się powiedzieć coś niemiłego klientowi, ale bardzo sporadycznie. Swoją kompetencją szybko nadrabiamy przecież braki w wychowaniu.

Jednego nam nie można ująć – potrafimy walczyć o swoje. Nie chodzi tu nawet o zareklamowanie zakupów, ale o rzeczy ważniejsze. Nikt nie będzie Polakowi mówił, co ma jeść, kupować, czy też, jak się ubierać. Nikt też nie będzie narzucał wiary i przekonań politycznych. Żadnych ograniczeń, żadnych ucisków – wolność wyboru i życia – o to lubimy walczyć. Polakowi nikt w kaszę dmuchać nie będzie, my się tak łatwo nie damy. Zresztą naród polski udowodnił to wiele razy w swej historii, to właśnie dzięki tym cechom żyjemy w wolnej Polsce. Co tu dużo mówić – Polak to równy gość i cały czas to udowadnia. Jak każdy naród posiadamy jakieś wady, ale w świetle naszej poczciwości, dobroci i szczerości stają się po prostu niewidoczne. Aha, i pozdrawiam pana z lodowiska, który nie chciał mnie obsłużyć, bo stałem za blisko okienka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ale oso chozi?

Komentarz został ukrytyrozwiń

same banały. nic oryginalnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst ma na celu pokazania naszych narodowych przywar z przymróżeniem oka. I oczywistym jest fakt, że wszystko, co zawiera się w tekście to stereotypy. Jak Państwo trafnie zauwazyli tekst jest nimi przepełniony - to autor miał na myśli. Koniec końcem (ostatni akapit) i tak okazuje się, że wszystkie nasze przywary (każdy naród posiada swoje włąsne, to nie jest cecha jedynie Polaków) są niczym w porównaniu z tym, jacy jestesmy naprawde. Bo naszymi głównymi atutami jest to, o czym mówi sie najmniej. Taki własnie jest ten tekst - najwiecej o tym, co stereotypowe, najmnije o tym, co najwazniejsze. To takie życiowe.
Pozdrawiam,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słaby tekst.
Kiedy słyszę (czytam) po raz kolejny o tych stereotypach, które (jak widzę) sami po raz kolejny "cementujemy", to słabo mi się robi.
I znów to poczucie wstydu(?), niższości(?). Te nasze głupie, polskie przywary, prawda?
Szkoda, że autor nie zauważył, iż de facto dawno się ich pozbyliśmy a niektórych w ogóle nie było nigdy.
Dołączam się również do pytania Parta - o co chodziło w tym tekście?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No nie wiem... Niemal każdy artykuł o naszych "polskich cechach narodowych" wygląda podobnie. A czy autor może powiedzieć o sobie samym to, co napisał?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.12.2007 21:19

Wszystko w jednym, czyli garsc wszelkich mozliwych stereotypow w jednym miejscu. A na koniec - nie wiadomo o co sie Autorowi rozchodzi. O co?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.