Facebook Google+ Twitter

Polaku płać i nie choruj

Do niedawna uśmiechałam się z niedowierzaniem, gdy ktoś mi mówił: - Żeby chorować, trzeba mieć naprawdę końskie zdrowie . Dzisiaj doświadczyłam prawdy, jaka kryje się w tym stwierdzeniu.

Obudziłam się z potwornym bólem. Moja prawa ręka drętwiała, palce były zimne, a pod pachą coś pulsowało, jakby miała tam zaraz wybuchnąć bomba. Znam trochę anatomię człowieka. By zdobyć tytuł technika fizjoterapii, musiałam przejść też taki przedmiot. Wiedziałam więc, że przez dół pachowy biegną nerwy i naczynia odpowiadające za prawidłowe odżywienie i funkcjonowanie całej ręki. Obejrzałam się zatem w lustrze i gdy zobaczyłam spory guz wypełniony ropą, uznałam, że sprawa jest poważna.

Nie zastanawiając się długo, wykręciłam numer do stacji pogotowia w swojej dzielnicy, by dowiedzieć się, gdzie mogę zgłosić się na ostry dyżur i czy w mojej sytuacji otrzymam tam pomoc. Powiedziano mi, że mam szybko udać się do szpitala na peryferiach Poznania. Na wpół przytomna z bólu wsiadłam w autobus i pojechałam. Tu chyba popełniłam pierwszy błąd. Trzeba było bowiem zemdleć z bólu na przystanku autobusowym i czekać, aż mnie stamtąd karetka zabierze. Dlaczego? - Proszę pani, Pani stan nie zagraża życiu, więc proszę udać się do lekarza rodzinnego - usłyszałam na ostrym dyżurze. Nie pomogły tłumaczenia, że ręka mi drętwieje, że to "coś" pod moją pachą bardzo szybko się powiększa, a ja już nie mogę znieść bólu. To był mój drugi błąd - nie trzeba było robić z siebie twardziela i starać się logicznie tłumaczyć swojej sytuacji. Należało najzwyczajniej stracić przytomność na oczach pani doktor ze mną rozmawiającej.

Udałam się więc do centrum miasta, gdyż tam przyjmuje mój lekarz rodzinny. Pech chciał, że go akurat nie było. Na szczęście zostałam od razu przyjęta przez innego internistę. Lekarka, tak jak ja to wcześniej przypuszczałam, stwierdziła: - To ropień. Proszę szybko udać się do najbliższego szpitala, do poradni chirurgicznej. Trzeba to zaraz naciąć i usunąć ropę. Ze skierowaniem w ręku i coraz bardziej puchnącą i drętwiejącą ręką udałam się tam, gdzie mnie skierowała internistka. Weszłam do szpitala i usłyszałam: - Tutaj mamy poradnie, które przyjmują tylko pacjentów z oddziału chirurgicznego - proszę pójść kilka ulic dalej. Rzeczywiście kilka ulic dalej znajdowała się poradnia, ale niestety chirurga nie było. Spotkałam za to pierwszą osobę, która przejęła się moim stanem - recepcjonistkę poradni. Zawiadomiła ona swoją przełożoną, że trzeba mi natychmiast pomóc. Kierowniczka od razu zaprowadziła mnie do swojego gabinetu i zaczęła szukać w Poznaniu chirurga, który mnie przyjmie. Wreszcie udało się! Znalazł się lekarz, który powiedział, że przyjmie mnie, ze względu na mój stan, poza "numerkami", których - notabene - dawno już zabrakło. Znów przejechałam tramwajem pół Poznania i w końcu znalazłam się na stole chirurgicznym.

W tym miejscu chciałabym podziękować Pani Zydorczak z NZOZ Ellmed w Poznaniu za pomoc mi okazaną. Kto wie, ile jeszcze musiałabym się błąkać po Poznaniu i jak by się ta historia skończyła. Dobrze wiedzieć, że pośród biurokracji, procedur i strajków lekarzy można liczyć na ludzką życzliwość w trudnych sytuacjach. Szkoda tylko, że takiej pomocy nie otrzymałam tam, gdzie powinnam ją otrzymać. Szkoda też, że na własnej skórze przekonałam się, jak końskie zdrowie trzeba mieć, gdy potrzeba natychmiastowej pomocy lekarskiej. Jutro, na zmianę opatrunku jestem już umówiona... w prywatnej placówce służby zdrowia. Na kontrolę też już jestem umówiona... w prywatnej placówce służby zdrowia. A podatki i składki zdrowotne płacę... Każdy płaci, lecz nie każdy pewnie zdążył się przekonać na własnej skórze, że na publiczną służbę zdrowia nie ma co liczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

+ prawdziwy survival

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czemu zapobiegliwa? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna, jaka ty zapobiegliwa jesteś:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że wszystko się tak skończyło i z ręką ok. Ja się tak błąkałam po wielu lekarzach, zanim sama zdiagnozowałam sobie wreszcze chorą tarczycę. Nikt mi nie chciał pomóc. Wreszcie dorwałam książkę o endokrynologii, zrobiłam na własną reke wszystkie badania po czym wbiłam do endokrynologa do gabinetu mówiąc:
- Dzień dobry. Mam niedoczynność tarczycy (tu podałam 8 objawów), tu są moje badania, które to potwierdzają, TSH takie, FT4 takie, proszę o recepte na terapię niską dawką lewotyroksyny.
Endo zrobił karpia i pochwalił sa samodiagnoze, grzecznie wypisując lekarstwa :)

Co do nagłych wypadków nie wiem, ale wylądowałam kiedyś na pogotowiu z bólem brzucha, który nie był na pewno zagrozeniem dla życia, mimo ze po 20 minutach zaczełam tracić przytomność i wpadać w lekką epilepsję, ale nie odmówiono mi pomocy tak jak Tobie. Wiele razy wzywałam tez karetkę i nie było problemu :) Myślę, że najlepiej po prostu iść na pogotowie i narobić rabanu :))

Co do poradni z dobrymi lekarzami - trzeba poszukać. Ja znalazłam kilka miejsc prywatnych które mają kontrakt z NFZ i przyjmują mnie od kilku lat jak królewne całkowicie za darmo.
Trzeba się jednak wysilić. Najlepszym przykładem jest klinika w katowicach gdzie można rodzić za darmo, opieka jest rewelacyjna a wizualnie - sami zobaczcie :) Leśna Góra się chowa przy tym :)
fotki w galerii :) http://www.narodziny.com.pl/album/

Komentarz został ukrytyrozwiń

cóż, mam abonament w prywatnej klinice Lux Med i na moje konto idą do tej palcówki duże pieniądze. Ale liczyć na życzliwośc, zrozumienie w tej placówce, kiedy potrzebuję porady, konsultacji w terminie, który jest dla mnie mozliwy, to strata czasu.
Napisałam już mnóstwo skarg, historii do opowiedzenia, jacy są beznadziejni, mam dziesiątki, lobbuję w firmie za zmianą usługodawcy usług medycznych, robie co mogę, ale obie firmy to molochy, nim się cos przemilei lata mijają a kontrakty pewnie zawieraja pod stołem mając gdzieś racjonalne wykorzystanie personelu i dobro pacjenta.

inna sprawa, że trafic na dobrego fachowca czy to internistę, czy ginekologa to prawdziwy cud. czy wszyscy powyjeżdżali do Irlandii?

naprawdę strach się bac. często mysle o tym, co by było, gdybym miała poważne problemy ze zdrowiem?
nawet nie chce, żeby sie tym ktos przejmował, ale żeby zrobił to, za co płacę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.09.2007 16:41

(+)
I dzziękuję za praktyczne wskazówki co do mdlenia. Zastosuję jakby co:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Widzisz, Danusiu, dojrzałaś w końcu do tego praktycznego wniosku - jak się ma końskie zdrowie, trzeba umawiać się prywatnie nie publicznie. ;-)
Eh, słyszałam już podobne opowieści o poznańskiej służbie zdrowia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.