Facebook Google+ Twitter

Polemika z art. MP Kościuszko "Czy jednomandatowe okręgi to..."

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-07-29 11:26

Dobrze się stało, że został wywołany temat okręgów jednomandatowych i ordynacji większościowej. Pojawia się on co jakiś czas, z reguły przed wyborami parlamentarnymi.

Trzcianecki Ratusz / Fot. Kazimierz KolebukPojawiający się z regułami cyklicznie przed wyborami parlamentarnymi temat okręgów jednomandatowych i ordynacji wyborczej, tzw. większościowej, nie jest być może zbyt nośnym, ale warto poświęcić czas na dyskusję. Nie tylko o jednomandatowych okręgach wyborczych ale również na temat naszego systemu politycznego i władzy wykonawczej i ustawodawczej.

Polemikę z artykułem Michała Piotra Kościuszki zacznę od konkluzji autora. Otóż pozwolę sobie nie zgodzić się ze stwierdzeniem Autora, że jest to "temat zastępczy" Gdyby tak założyć, to zgodnie z tą logiką, Platforma Obywatelska wychodząc w swoim programie z ofertą wyborczą zastosowała typowe hasło populistyczne. A tak nie jest. Do dzisiaj w programie PO okręgi jednomandatowe to jeden z jej sztandarowych punktów. Inna sprawa, że przy obecnym układzie sił w parlamencie raczej jest mało prawdopodobne, by zyskał on poparcie większości posłów.

Inaczej niż Michał P. Kościuszko podchodzę do kwestii frekwencji wyborczej. Obawy, że wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych zdecydowanie obniży frekwencję są płonne. Otóż frekwencja w wyborach parlamentarnych w Polsce rządzi się specyficznymi prawami. Uważam, że najistotniejszym elementem decydującym o frekwencji jest pora roku, czyli sam termin wyborów oraz czas trwania i forma głosowania. Uważam, że najlepszym terminem zapewniającym większą frekwencję wyborców jest wrzesień lub początek kwietnia. W tych miesiącach od lat pogoda jest raczej ustabilizowana, co ma bardzo istotny wpływ na pójście do urn wyborczych.

Nie mniej istotne wydaje się wydłużenie głosowania do dwóch dni. Spotkam się z argumentem, że to znacznie zwiększy koszty finansowe wyborów. Owszem, tak. Ale demokracja kosztuje i warto te zwiększone koszty ponieść. Od tego należałoby zacząć. Za terminem wrześniowych wyborów przemawia dodatkowo argument związany z opracowaniem projektu budżetu państwa na następny rok. Parlament wybrany we wrześniu może złożyć autorski projekt, a nie jak to jest praktykowane obecnie - musi korzystać z projektu przygotowanego przez ustępującą ekipę.
Istotne też jest umożliwienie głosowania przez internet, drogą elektroniczną.

Argument, że ordynacja większościowa i jednomandatowe okręgi wyborcze "pogłębią alienację polityczną mniejszości" jest jak najbardziej słuszny. Ale nie należy zapominać o starej maksymie, że "nieobecni nie mają racji". Twierdzę, że wprowadzenie JOW uaktywni nowe środowiska i wpłynie na zwiększenie zainteresowania społeczeństwa życiem publicznym.

Jednakże samo wprowadzenie okręgów jednomandatowych nie rozwiązuje problemu demokracji w Polsce. Równolegle powinny zachodzić zmiany polegające na zmniejszaniu roli państwa na rzecz przyznania większej decyzyjności samorządom, ustaleniu nowych zasad finansowania partii politycznych, nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i Trybunale stanu a także dawno zapowiadaną likwidację senatu i immunitetów.

JOW wpłyną moim zdaniem na uaktywnienie się partii politycznych, by w końcu każda licząca się zaprezentowała społeczeństwu wizję państwa i strategii długofalowego rozwoju kraju. To z kolei powinno przyciągnąć sympatyków i zwolenników partiom o wyrazistych programach.

Zapomina się też o roli posła w parlamencie. Do dzisiaj pokutuje utarte w PRL-u przeświadczenie, że posła wybiera się po to, by reprezentował w tak zwanej centrali interesy swojego regionu.
Otóż poseł składa przysięgę całemu narodowi i ma jemu służyć. Najważniejszym zadaniem posła jest praca nad ustawami, tworzeniem dobrego prawa.

Argument o rozdrobnieniu w parlamencie też nie do końca ma swoje uzasadnienie. Otóż przy założeniu, że do sejmu zostaną wybrani posłowie nie związani z żadną z partii politycznych, istnieje duże prawdopodobieństwo, że tacy posłowie dołączą do klubów poselskich partii, których program jest im najbliższy. Bo przecież praca posłów odbywa się w klubach, na sali obrad widzimy tylko finał tych prac.

Z głównymi tezami artykułu nie polemizuję, bo zgadzam się z nimi. Najbardziej istotna sprawa, to sposób, w jaki przeprowadzić w naszym kraju zmiany w ordynacji wyborczej, która obowiązuje już (z kosmetycznymi zmianami) prawie 20 lat. Ale to jest temat na osobną dyskusję, do której wszystkich zapraszam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.07.2010 15:38

Dzięki Michale, taka była też moja ocena Twego artykułu. Miałem pewne problemy przy publikacji repliki ze zdjęciami, w końcu zamieściłem zdjęcia ratusza mojej rodzinnej miejscowości, autorskie.
Problemów do dyskusji jest bez liku, ważne, by je podejmować w spokojnej i rzeczowej wymianie poglądów.
Nic tak nie kształci jak podróże i dyskusja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem przeciwnikiem JOW-ów, wierzę Markowskiemu, ale nie jest tak, że mój Szanowny Polemista nie ma racji zupełnie. Argumenty za JOW-ami są mocne, po prostu według mnie bilans korzyści i strat nie wychodzi nawet na zero (a przecież zmiana powinna być plusem).

Dobrze jednak, że jest jakiś ferment w tej sprawie, nawet jeśli tylko lokalnie, tutaj, na w24.

Zgadzam się, że zmiany powinny być kompleksowe (frekwencja, aktywizacja społeczeństwa itd). I wszelkie tego typu inicjatywy jestem gotów, w miarę swoich skromnych możliwości, wspierać. Sadzę, że tutaj jest pole do zgody, całkiem ważnej zgody.

Pozdrawiam i daję 5, bo artykuł napisany zgrabnie, wyważony, nie gorszy od mojego, który nieskromnie też oceniłbym na 5 ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.