Facebook Google+ Twitter

Poletko pani Oli

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-08-18 01:10

Przez większość swej bogatej pisarskiej kariery Pani Aleksandra poświęcała się portretowaniu innych ludzi. A przecież jest blisko spokrewniona Korczakiem-Ziółkowskim, twórcą wykutego w skale pomnika wodza Indian, Szalonego Konia.

Większość książek Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm jest poświęconych znakomitym postaciom żyjącym poza Polską. Dawno uwolniła się od ciążącej jej etykietki byłej sekretarki wielkiego Melchiora Wańkowicza Dzięki niej dotarłem jeszcze w minionej epoce ancient regime’u, do waszyngtońskiego biura Centrum Studiów Strategicznych dyr. prof. Zbigniewa Brzezińskiego.

Wielcy znani i nieznani

Bez ich rekomendacji wywiad z Janem Nowakiem-Jeziorańskim w jego domu za Oceanem byłby raczej niemożliwy do przeprowadzenia. Pani Aleksandra sama czytała napisany przez siebie komentarz do dokumentalnego portretu filmowego kanadyjskiego senatora Stanleya Haidasza Nie będę powtarzał peanów, jakie pod jej adresem słyszałem i recenzji, które wyszły spod bardziej bystrych piór niż te moje wystukiwane dwoma palcami zdanka. Cokolwiek by to wszystko nie znaczyło doszliśmy w gronie współpracowników, do wniosku, że kolejnym portretem filmowym musi być właśnie jej wizerunek.

Idealna postać ekranowa

Ona czuje kamerę, mowa jest jej żywiołem, a dorobek taki, że kapelusze z głów panowie i szanowne panie... Wspólnie z producentem zredagowaliśmy literacki szkic projektu filmowego, zebraliśmy z półek egzemplarze książek Pani Aleksandry i - z tym ciężkim arsenałem argumentów - zjawiliśmy się pełni wiary w redakcji zajmującej się sprawami polskiej kultury. Jakież było nasze zdziwienie, gdy redaktor sprawujący rządy nad programem telewizyjnym nie zareagował ani na wspomnienie Wańkowicza ani dostarczone mu dossier pisarki. Ci decydenci promują raczej ludzi znanych jedynie z tego, że są znani. Wolą poświęcić czas idolom kolorowych pisemek, niż posiadającym dorobek artystyczny intelektualistom. Prawdopodobnie lękają się bezpośredniej konfrontacji z takimi ludźmi, więc obcują z tymi, którzy nie odkryją ich duchowej pustki.

Usłyszeliśmy jego retoryczne pytanie: „Jaki sens wydawać pieniądze na program, który pójdzie na antenę o pierwszej w nocy”. Później dowiedzieliśmy się, że to jego stały kontrargument, którym torpeduje większość nachodzących go autorów. Wstyd jest obcy tego typu typom, więc żyjemy nadzieją, że ustąpią bardziej światłym ludziom, którzy mają oczy, by widzieć i uszy, by słyszeć.

Zakorzeniona za Oceanem i nad Wisłą

Właśnie pojawia się kolejna książka Pani Aleksandry, o której nie tak skąpo, jak w kraju wypowiadają się nie tylko polonijne media za Oceanem. To wielki dar dla polskiej kultury, że jest w tym niezwykle trudnym do zrozumienia środowisku Polonii postać istniejąca bardzo mocno tu i tam. Mogłaby stworzyć niezwykle interesującą sagę własnej rodziny, ale zaledwie o niej wspominając poświęca się dziełu popularyzacji postaci według niej niezwykłych. Poświęcając jeden z obszernych tekstów reporterskich słynnemu rzeźbiarzowi Korczakowi-Ziółkowskiemu i kontynuatorom jego dzieła o sobie zaledwie wspomina, bo dla niej ważniejsze jest przyczynienie się do sfinalizowania testamentu duchowego wielkiego wizjonera, który w słonecznych górach Dakoty pragnął umieścić skalisty monument Szalonego Konia. Wszystko wskazuje na to, że tak się stanie, bo większość marzeń Pani Aleksandry przeobraża się z czasem w realne fakty. Być może jest pilną uczennicą swoich mistrzów i umie czerpać życiową mądrość od wszystkich swoich rozmówców.

Krajobrazy ludzkich losów

W każdym z obszernych wywiadów wyczuwalna jest indywidualność rasowej reporterki z temperamentem badacza historii. Autorka nie poprzestaje na tym, co wyniosła z rozmowy, ale wydobywa z archiwów rewelacje nadające się z pewnością na sensacyjny cykl telewizyjnych programów. Należy tylko zaufać jej rozmówcom.
Są to zarówno ludzie o głośnych nazwiskach, jak też wydobyte przez nią na światło dzienne z długiej nocy zapomnienia. Jestem pewny, że już niedługo przyjdzie czas na jej filmowy portret, bo jak po nagrodzie Nobla dla Czesława Miłosza dysponenci polskich mediów obudzą się zdziwieni, że brak im dokumentalnego portretu tak znakomitej pisarki. Już teraz spływają na autorkę kolejne laury, splendory, granty, stypendia i rozliczne propozycje publikacji. najnowsza książka Pani Aleksandry ZiółkowskiejOna sama nie ma czasu ich wyliczać, bo niebawem musi się poświęcić promocji swojej najnowszej książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.