Facebook Google+ Twitter

Policjanci poniżali zgwałconą kobietę i odesłali ją z kwitkiem

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-11-22 10:11

Wrocławscy policjanci zataili doniesienie o gwałcie, a na dodatek szydzili z ofiary przestępstwa. Zarzuca im to 19-letnia kobieta, którą ktoś odurzył narkotykiem i zgwałcił.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/ PolskaJak ustaliła "Polska", policjanci przez trzy dni odsyłali ją z kwitkiem. "Po co żyć przeszłością, niech lepiej pani wróci do domu i zajmie się narzeczonym" - takie słowa kobieta miała usłyszeć od funkcjonariuszy.

- Samego gwałtu nie pamiętam, bo podano mi jakiś narkotyk, chyba pigułkę gwałtu - mówi "Polsce" Magdalena J. - Przez trzy dni próbowałam zgłosić przestępstwo. Ale na komisariacie nie przyjęli go. Wysyłali mnie do psychiatry - skarży się. Wrocławianka usłyszała też, że "się puszcza", pytano ją, czy lubi romanse. Policjanci narzekali, że do jej sprawy "pół komendy trzeba by zaangażować". Dziwili się, że liczy na pomoc policji. Po co kobieta składa zawiadomienie o gwałcie, skoro nic nie pamięta - pytali.

Wszystko działo się w komisariacie policji Wrocław-Fabryczna w ubiegłym tygodniu. Relację potwierdza partner kobiety, który dwukrotnie towarzyszył jej podczas wizyt w komisariacie.
Sprawa ruszyła z miejsca dopiero wtedy, kiedy Magdalena J. poskarżyła się Fundacji "Centrum Praw Kobiet".
- Relacja pani Magdaleny jest typowa dla ofiary pigułki gwałtu - mówi psycholog Katarzyna Miłoszewska z fundacji. Pigułka powoduje wyłączenie świadomości na kilkanaście godzin i zanik pamięci. Po interwencji pracowników fundacji wrocławiankę przesłuchał prokurator. W sprawie postępowania policjantów z komisariatu kontrolę wszczęła komenda wojewódzka policji.

Magdalena J. z Wrocławia spędzała wieczór w pubie ze znajomym. Potem na kilkanaście godzin straciła świadomość. Obudziła się w domu znajomego, w łóżku, rozebrana. Podejrzewa, że padła ofiara pigułki gwałtu, bo nie pamięta, co się z nią działo. Mówi, że ma tylko jakieś przebłyski, ale niczego konkretnego nie pamięta. - Pracowałam już z kilkoma osobami, które były ofiarami pigułki gwałtu - mówi Katarzyna Miłoszewska, psycholog z Centrum Praw Kobiet. - To charakterystyczne objawy. Ofiara nic nie pamięta. Mogą być tylko jakieś przebłyski świadomości - tłumaczy.

Magdalena J. wróciła do domu i popełniła ogromny błąd: umyła się i poszła spać. Dopiero wieczorem ze swoim narzeczonym zgłosiła się na policję. - To, co się tam działo, to tragedia - opowiada narzeczony Magdaleny. - Nie przyjęli od nas zgłoszenia. Zainteresowali się jedynie tym, że Magda leczy się na depresję - skarży się mężczyzna. Policjantka, z którą rozmawiała kobieta, wielokrotnie pytała, czy na pewno chce zgłosić przestępstwo. Sugerowała, że sprawa będzie się ciągnąć miesiącami. W końcu oświadczyła, że policja przyjmie zawiadomienie, tylko jeśli lekarz potwierdzi, że gwałt miał miejsce.

Jednak lekarz nie potrafił wydać jednoznacznej opinii, bo kobieta wcześniej się umyła. Policjanci podyktowali więc Magdalenie treść oświadczenia, że nie składa wniosku o ściganie sprawcy. - Zadzwoniła do mnie zapłakana - opowiada narzeczony Magdaleny. - Policjant powiedział jej, że się puszcza i że na pewno się upiła. Szydził z niej. Wtedy pojechaliśmy na policję razem. Rozmawialiśmy z jakimś oficerem. Mówił, że temat zna słabo i że nic w tej sprawie nie zrobili - mówi.
Później Magdalena J. rozmawiała z policjantką. Ta wysłuchała relacji, ale zawiadomienia nie przyjęła. Poradziła, by zgłosić się do tej samej policjantki, z którą Magdalena rozmawiała przed dwoma dniami.

Czytaj dalej na stronie polskatimes.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 22.11.2008 22:44

Kolega Mazik powyżej napisał. Dokładnie tak jest... Ot, nasza polska rzeczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coraz gorzej niestety ze stróżami porządku. Gdy zgłosiliśmy z kolegą kradzież oraz wybicie szyby w samochodzie, policja przesłuchiwała nas jak przestępców, na koniec pokiwali głowami, na tej ulicy (Głęboka w Lublinie) to cały czas coś ginie i nie można nic z tym zrobić. Ot, polska rzeczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A PO w ostatnich sądażach chwali się, że zaufanie Polków do "Stróży Prawa" wzrosło. Mnie na monitorowanym parkingu, przy tzw. galerii handowej, ktoś uszkodził zderzak i zerwał tablicę rejestracyjną, robiąc z niej harmonijkę. Panowie policjanci nawet się nie pofatygowali, wskazując mi, podczas rozmowy telefonicznej, adres najbliższego posterunku, gdzie mogę złożyć doniesienie. A przecież robiąc wizję lokalną i korzystając z zapisu kamer monitoringowych mogli przecież znależć winowajce, ale najwyraźniej, to nie leżało w ich interesie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.