Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23601 miejsce

Politechnika odwraca losy meczu i wygrywa z Effectorem

Odmłodzeni Akademicy na początku sezonu serwują siatkarskie horrory z happy-endem. Drugi raz z rzędu wygrali po tie-breaku, choć w końcówce to goście pomogli im rozwiązać pętlę na szyi.

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiJeśli ktoś wyłączył się na pół roku ze śledzenia wydarzeń w polskiej siatkówce klubowej, patrząc na skład Politechniki przecierał oczy ze zdumienia. I nie tylko dlatego, że zmieniła się moda na ławce trenerskiej - aktualnie panujący trend to czarny garnitur, czarna koszula i jasnoniebieski krawat. Z poprzedniego sezonu został tylko pierwszy szkoleniowiec i trzech zawodników: przebojowy Artur Szalpuk, który mógł przebierać w ofertach czołowych drużyn, ale zdecydował się zostać w klubie gwarantującym mu pewny plac, rezerwowy środkowy Mateusz Sacharewicz oraz libero drugiego wyboru Maciej Olenderek. Duże zmiany w jednym z najbiedniejszych klubów PlusLigi to scenariusz przerabiany co sezon, ale nawet jak na ich standardy skala tegorocznych roszad była nad wyraz wysoka.

Jak na złość, wiatr w oczy zawiał najmocniej tuż przed rozpoczęciem sezonu. Ze sponsorowania wycofały się czarterwe linie lotnicze 4You Airlines. Akademicy od kilku lat nie znaleźli sponsora strategicznego, który powiększyłby ledwo dopinany budżet.

W czasie letniej przerwy Jakub Bednaruk był skazany na wertowanie młodych zawodników z niższej ligi oraz z lokalnych warszawskich klubów, wyłącznie w kwestii prowadzenia gry postawił na doświadczenie. Dla 35-letniego Piotra Lipińskiego, który z boiska pamięta dni największej chwały Mostostalu Azoty Kędzierzyn-Koźle, AZS jest szóstym klubem w karierze. Można powiedzieć, że pełni rolę on chłodnicy i studzi temperaturę świeżego silnika, który ma prawo się przegrzać.

Pierwszy set Politechnika grała bez zagrywki, do której kluczowe znaczenie przywiązuje Bednaruk. Poza Maciejem Olenderkiem nie było zawodnika, który utrzymał stabilne przyjęcie. Plas jakieś pół metra za antenką Aleksandra Śliwki świadczył o debiutanckiej tremie w pierwszym spotkaniu przed własną publicznością (doświadczyło jej jeszcze sześciu zawodników). Nowością dla gospodarzy jest ustawienie z czwartym przyjmującym, ewentualnie wymienianie się w tej roli Artura Szalpuka i Michała Filipa, choć kilka razy w ich szeregi wkradło się nieporozumienie. W drugiej partii obudził się Szalpuk, który dał pozytywny sygnał kolegom do bardziej energicznej postawy, goście za to pogrążali się własnymi błędami w ataku. Wahadło jednak cały czas przechodziło to na jedną, to na drugą stronę. Trzecia partia to ustabilizowanie gry przez kielczan, którzy przeważali do połowy kolejnego seta. Do tego momentu występująca ze sobą drugi rok z rzędu para Buchowski-Staszewski utrzymywała równy poziom na przyjęciu. Gra Effectoru pokruszyła się, gdy Akademikom udało się ich naruszyć. Od stanu 10:15 pozwolili zdobyć przeciwnikom tylko sześć punktów, a w głównej roli wystąpił świetnie blokujący Mateusz Sacharewicz. - Jesteśmy totalnymi frajerami. Oddawaliśmy im piłkę za darmo - grzmiał trener Dariusz Daszkiewicz.

Gdy tie-break zaczynasz od wyniku 0:5, możesz już myślami być w szatni pod prysznicem. Zespół Bednaruka krok po kroku jednak odrabiał straty, w dalszym ciągu plądrując sferę psychiczną siódmej ekipy poprzedniego sezonu. Słamowir Jungiewicz, skaczący do ataku 365 cm, plasował na pojedynczym bloku. Wojnę nerwów w końcówce lepiej przetrwała Politechnika, znowu za sprawą wybranego MVP meczu Sacharewicza (kilka efektownych zbić z przesuniętej krótkiej).

Co powiedzieli o sobie stołeczni siatkarze u progu rozgrywek? Bywają wrażliwi na przyjęciu, ale nadrabiają ten deficyt odwagą w ataku. To gubią punkty w sytuacjach, w których przy większym doświadczeniu można więcej ugrać dla siebie, to idą za ciosem dobijając rywali. - Powinniśmy przegrać ten mecz w czterech setach. Nie wiem, co się stało z Effectorem. Chyba wszystko rozegrało się w ich głowach. Dużo dowiedziałem się o swoich zawodnikach przez te ostatnie dwa mecze. 19-letni Szalpuk rok po debiucie już ustawia kolegów i udziela im rad, w którą strefę uderzyć. Sacharewicz wytrzymał mecz psychicznie. Wzrok Bartłomieja Modryla błagał o to, żeby nie wpuszczać go w tie-breaku, a wszedł na zagrywkę i dobrze zaserwował - powiedział zadowolony Bednaruk, który po wypełnieniu szkoleniowych obowiązków spieszył się na drugą połowę meczu Polska-Niemcy.

AZS Politechnika - Effector Kielce 3:2 (13:25, 25:20, 19:25, 25:21, 19:17)

AZS: Lipiński, Szalpuk, Śliwka, Filip, Sacharewicz, Lemański, Olenderek (l) oraz Bieńkowski, Radomski, Mordyl, Świrydowicz, Strzeżek

Effector: Pająk, Buchowski, Staszewski, Jungiewicz, Bieniek, Maćkowiak, Kaczmarek (l) oraz Janusz, Penchev

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.