Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

86380 miejsce

Polityka bez sentymentów. Liderów partii nie przepędzisz kijem

Liderzy partii są niezatapialni. W rankingu europejskim zdobyli 14 punktów na 25 możliwych, tyle samo co przywódcy Grecji. A zdobyliby nawet 18 pkt., gdyby nie klęska prawicy w wyborach 1993 roku.

 / Fot. Adam Warżawa PAPNa progu nowego roku tradycyjnie zastanawiamy się nad tym, jaki on będzie – lepszy czy gorszy od starego, hojniejszy w naszych zarobkach, szczęśliwszy i pomyślniejszy, korzystniejszy dla gospodarki kraju i budżetów rodzinnych, itp. Będzie taki, jak zadbają o to politycy. A jak dbają o nas, jacy są - każdy wie i widzi, szczególnie widzimy "zapracowanych" na co dzień w Sejmie.

Widzimy też ich niezmienność, niereformowalność, stałość i trwałość w rządzeniu i kierowaniu partiami. Przez 20 lat szyldy polskich ugrupowań się zmieniały, ale przywódcy są ci sami. Efekt: szefowie partyjni są u nas najstarsi w Europie. A zniechęceni brakiem nowej jakości wyborcy nie widzą sensu w tym, żeby pójść głosować.

Redaktorzy "DGP" obliczyli wskaźnik zabetonowania sceny politycznej w Polsce i Europie. Sprawdziliśmy, kim byli liderzy pięciu największych partii (według ostatniego wyniku wyborczego), w 15 najludniejszych państwach UE, dwie dekady temu. W Polsce - czterech na pięciu szefów ugrupowań także 1 stycznia 1994 roku - pełniło ważne funkcje partyjne. Dorównuje nam pod tym względem tylko Grecja. Nasi liderzy są przy tym średnio o 17 lat starsi niż np. ich belgijscy koledzy – pisze portal Dziennik.pl.

Polscy politycy, w rankingu niezatapialności, zdobyli 14 punktów na 25 możliwych (pełna metodologia na infografice), tyle samo co przywódcy spod greckiego Akropolu. A zdobyliby nawet 18 pkt., gdyby nie klęska prawicy w wyborach 1993 roku, która sprawiła, że Donald Tusk i Jarosław Kaczyński u progu 1994 r., szefowali partiom "zaledwie" pozaparlamentarnym, co wpłynęło na liczbę punktów obu partii.

Zobacz statystykę rankingu polityków w Europie - zabetonowana polska scena polityczna. INFOGRAFIKA (Fot. Dziennik Gazeta Prawna) - dziennik.pl.

Wtedy ważne funkcje pełnili: Leszek Miller i Janusz Piechociński. Pierwszy był ministrem pracy w rządzie Waldemara Pawlaka i czołowym politykiem Sojuszu Lewicy (będącego wówczas koalicją w rządzie), a trzy lata później został jego liderem. Dzisiejszy szef PSL też zasiadał 20 lat temu w jego władzach. Jarosław Kaczyński (rocznik 1949), twórca Porozumienia Centrum i PiS, zasiadał osiem lat temu na fotelu szefa państwa i od tamtej pory walczy w opozycji o ponowne zdobycie władzy.

Na tle szefów głównych polskich ugrupowań, wyróżnia się obecnie jedynie Janusz Palikot, który w 1994 roku rozkręcał dopiero własną firmę i niebawem stał się wielkim przyjacielem Donalda Tuska, a do Platformy Obywatelskiej wstąpił 11 lat później.

Nikt – jak głosi przysłowie - nie powinien być sędzią we własnej sprawie, ale partie i ich szefowie, akurat są. Liderzy i elity same dla siebie stworzyły prawo, które eliminuje konkurencję. Ważnym jego elementem jest finansowanie partii z budżetu - akcentuje politolog z Uniwersytetu Warszawskiego Wojciech Jabłoński.

Samo finansowanie partii wszystkiego nie tłumaczy, bo podobne rozwiązanie istnieje również w innych państwach Europy. Zdaniem eksperta, w grę wchodzi też nastawienie mediów, które chętnie promują "starych wyjadaczy z głównych partii", ignorujących z premedytacją, "nowe propozycje polityczne".

- Nie nazwałbym naszej sceny politycznej zabetonowaną, ponieważ w minionych dwóch dekadach partie często się zmieniały. Dlatego gwarantem ich trwałości stali się silni liderzy, choć powinno być na odwrót - komentuje dr hab. Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych UW. - Gdy ludzie przyzwyczają się po kilku kolejnych kampaniach, że szyldy PO, PiS czy SLD są trwałe, być może partie te odważą się poddać weryfikacji własnych liderów. Dopiero wówczas polska polityka ma szansę się zmienić - dodaje politolog Uniwersytetu Warszawskiego.

Na drugim końcu skali politycznego rankingu są Belgia i Holandia. - W Belgii w 1994 r. cała piątka dzisiejszych liderów dopiero studiowała, dwóch z nich zdobywało pierwsze szlify jako działacze młodzieżówek, o czym czytamy w portalu Dziennik.pl. W Czechach, podobnie jak w Polsce, czworo na pięcioro przywódców przed 20 laty - działało już w partiach, tyle że jako szeregowi działacze. A w Szwecji dwoje obecnych liderów dopiero chodziło do szkół podstawowych.

Średnia wieku najważniejszych przywódców partyjnych w Szwecji wynosi obecnie 43 lata, w Belgii - 41 lat, w Królestwie Brytyjskim 47, zaś w Polsce 58 lat, a w przypadku wielkiej trójki: Kaczyński - Miller – Tusk, nawet 62 lata.

Pod tym względem najbardziej zbliżona do polskiej statystyki jest Grecja. Premier Andonis Samaras był w styczniu 1994 roku, liderem niewielkiej mało znaczącej partii parlamentarnej, Ewangelos Wenizelos lider socjalistów był rzecznikiem rządu, a pół roku później miał zostać ministrem prasy. Wtedy Nikolaos Michaloliakos, podobnie jak obecnie, przewodził skrajnie prawicowemu Złotemu Świtowi, który wówczas był marginalnym ugrupowaniem, bez szans na pokonanie progu wyborczego.

Natomiast Niemcy, jako rzadki przypadek (ewenement), są jedynym krajem, który w rankingu "Dziennika Gazety Prawnej" zdobył dwie "piątki". Liderzy CDU i CSU - Angela Merkel i Horst Seehofer - już 20 lat temu byli ministrami. Angela Merkel zajmowała się młodzieżą, a Horst Seehofer - zdrowiem.

Dla Polski - skutek niezmienności partyjnych liderów - jest prosty: połowa ludzi w ogóle nie chodzi na wybory, a druga połowa chodzi do głosowania tylko dlatego, że nie ma innego wyjścia - podsumowuje dr Wojciech Jabłoński, z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.