Facebook Google+ Twitter

Polityka pro-dziadkowo rodzinna

Wychowanie przez dziadków. To jest klucz do totalnego szczęścia i spełnienia. "Szczytowania" w każdym momencie życia.

Przybity problemami nudnego dnia, z padającym deszczem za oknem i tragicznym widmem zaplanowania sobie wolnych dni na urlop (rozumiecie, urlop, to już nie wakacje!), dopadł mnie „chomiczy sentymentalizm”. To pojęcie, które właśnie stworzyłem, na potrzeby wyjaśnienia wam, na jak genialny pomysł wpadłem pośród tej szarości dnia. Otóż, owy syndrom, to rozpamiętywanie dawnych lat w kontekście jakichś starych rupieci, które ma się w domu. Mnie w ten stan wprowadziły obiekty w postaci kaset magnetofonowych, które mam ustawione na półce, no i pośrednio rozmowa z moją koleżanką, którą dręczyłem nudnymi wspomnieniami z dzieciństwa związanymi właśnie z muzyką. W jednej chwili mnie olśniło i znalazłem receptę na idealne życie.

Wychowanie przez dziadków. To jest klucz do totalnego szczęścia i spełnienia. „Szczytowania” w każdym momencie życia.

To nie jest tak, że mam coś do własnych lub obcych rodziców. Absolutnie nie. No może „staruszkowie” Adolfa Hitlera mogli pomyśleć o lepszym zabezpieczeniu tej ciepłej nocy. Zastanówcie się tylko. Czy to rodzice chcą waszego prawdziwego, bezwarunkowego szczęścia, czy chcą tylko abyście przeszli przez życie bezpiecznie? Czy są to może właśnie dziadkowie? Mamusia z tatusiem każą odrabiać lekcje, chodzić wcześnie spać, myć ręce, zapinają w pasy bezpieczeństwa w samochodzie, po czym owijają nas dodatkowo w folię bąbelkową. Ojciec chce zabić każdego chłopaka, którego ty jako młoda panna przyprowadzasz do domu, a mama obgaduje twoje dziewczyny, kiedy jesteś wolnym kawalerem. Bywa też, że bardziej przewrażliwieni rodzice spełniają własne marzenia posługując się swymi pociechami. To jest chyba najgorsza i najbardziej krzywdząca rzecz na świecie. Co w tym czasie robią dziadkowie? Rozpieszczają nas, jak jasna cholera.

„Chomiczny sentymentalizm” dnia dzisiejszego spowodował, że pomyślałem o własnych babciach. Dziadków mało pamiętam, gdyż od dawna nie żyją. Jednego nawet nigdy nie widziałem. Owe wspomnienia okazały się całkiem niezłą frajdą. Prawie taką, jaką mogłem przeżywać jako dziecko. Przypomniał mi się na przykład motyw, jak jedna z nich wymieniała zegarek kupiony specjalnie dla mnie, gdyż mi się nie spodobał i wolałem kasetę The Offspring „Americana”. Wybredność 9-latka nie zna granic, więc nie zadając zbędnych pytań, babcia wyłożyła pieniądze na ladzie sklepu muzycznego. Owszem, rodzice również dawali mi
„dotację’ na muzykę, ale z nimi wyglądało to inaczej. Raczej ukrywałem dzieła, które udało mi się zdobyć, po to, żeby nie mieli żadnych pretensji. A oczywiście, że by je posiadali, skoro mały nygus, przynosi do domu coś w rodzaju kasety Sepultury „Morbid Vision”, której zawartość, zarówno okładki jak i nagrania do chrześcijańskich i dla dzieci zaliczyć nie można. Często wysługiwałem się sąsiadem, żeby załatwiał mi tego typu pozycje. Od małego byłem satanistycznym melomanem. Babciom takie rzeczy nie przeszkadzają.

Ta sama babcia doradzała mi co robić, żeby być marynarzem. Muszę przyznać, że w pewnym wieku bardzo poważnie o tym myślałem. Chciała więc, żebym realizował marzenie. W domu natomiast ciągle słyszałem, żeby zostać strażakiem, bo to pewny i pożyteczny zawód, albo inaczej zostanę ministrem, bo jestem wybitnie leniwy. Zgodzicie się chyba, że bycie marynarzem jest o niebo ciekawsze. Jasne, można złapać różne choroby, w wielu portach na całym świecie, to fakt, ale jak jest się małym chłopcem, to się o tym nie myśli, tylko o przygodach na morzu i podróżach. Tak się zaparłem w sobie, że po maturze, przez 9 miesięcy byłem strażakiem. Autentycznie…

Druga babcia kojarzy mi się z karmieniem i naukami religijnymi. Zawsze jadłem u niej chleb z ketchupem i pomidory, popijając wodą ze studni. O Jezusie dowiedziałem się całej masy ciekawych rzeczy. Tak przynajmniej przypuszczam, bo konkretów nie pamiętam, ale wiem że lubiłem jej słuchać. Może właśnie te zainteresowanie religią, spowodowało, że chodziłem dzielnie każdej niedzieli do
kościoła, gdzie nurkowałem pomiędzy ławkami i mogłem bawić się, że mam komputer i prowadzę na nim bardzo ważne i skomplikowane obliczenia. W jakimś stopniu musiało to wpłynąć na moją wyobraźnie, więc jestem mojej babci bardzo wdzięczny. Tak bardzo ja rozwinąłem, że dziś nie wierzę w żadnego boga. I całe szczęście! Dziękuję ci babciu jeszcze raz! (dobrze, że tego nie odczyta, bo nie ma dostępu do Internetu).

Powoli zbliżam się do wyjaśnienia na czym polega mój genialny pomysł. Otóż, jeżeli życie ma być zabawą, dajcie wychowywać się dziadkom, Oni są bardziej wyluzowani niż sądzicie. To właśnie od babuszki dostaniesz pod choinkę kolorowy sweter, zrobiony na drutach, którego nigdy nie włożysz. Wariactwo! A od rodziców, co? Szczoteczkę do zębów i katechizm? Nuda. Dziadek, kiedy naprawi stary motor, zabierze cię na szaleńczą przejażdżkę po polach i lasach, kiedy twój tato w trosce o bezpieczeństwo podróży po prostej i pustej drodze, nie chce nawet posadzić cię na swych kolanach żebyś mógł poprowadzić. Oczywiście wszystko dla bezpieczeństwa. Proszę, usiądź sobie już na tym przednim siedzeniu pasażera, tylko zapnij pasy. Tyle z całej frajdy. Zostaje "foch" i gniew. Teraz uwaga. Wyjaśniam geniusz planu. Kiedy już dojdę do władzy, ustawowo nakażę odbieranie dzieci rodzicom i oddanie je w opiekę dziadkom. „Starzy” będą mogli odwiedzać kwiat swych łóżkowych flircików, tylko co jakiś czas. Tak, żeby ocenili aktualny stan bezpieczeństwa, zobaczyć, czy żyją i czy nie przedawkowały razem z babcią jej nowych ziółek. Po prostu, dla świętego spokoju. Doglądanie będzie ich zadaniem, a dzieci w tym czasie będą się świetnie bawić, jeść na potęgę tony słodyczy, poznawać świat i realizować absolutnie wszystkie marzenia i zachcianki. Wybaczcie kochani rodzice, nastąpią czasy czystego szaleństwa i wiecznego szczęścia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.