Facebook Google+ Twitter

Polityka w rytmie FADO

Rządząca partia socjalistyczna i opozycyjna partia socjaldemokratyczna głosują przeciwko ustawie wprowadzającej małżeństwa osób tej samej płci. Prawda, że brzmi to jak fantasmagoria? Bo takie rzeczy to tylko w Portugalii.

Antonio Salazar- współczesna karykatura / Fot. Wikipedia, Licencja GNUZ drugiej strony nie ma też znów jakichś powodów do szczególnej ekscytacji. Bo socjalista pozostaje zawsze socjalistą. A wszędzie tam, gdzie rządzą dziś przedstawiciele tej formacji, mamy do czynienia z próbą wyrugowania religii z życia publicznego oraz z eksperymentami obyczajowymi na niespotykaną do tej pory skalę. Portugalia nie jest żadnym wyjątkiem i pod wieloma względami przypomina dziś swoją sąsiadkę Hiszpanię, która od czasów rządów radykalnego socjalisty Zapatero uznawana jest za niekwestionowanego prymusa „postępu". Ale jednocześnie ta sama Portugalia jest jednym z tych niewielu krajów, gdzie katolików można spotkać po obu stronach politycznej barykady. Przynajmniej w warstwie deklaratywnej. I jak się okazuje, znajduje to niekiedy swoje przełożenie także przy naciskaniu guzika podczas parlamentarnych głosowań.

Marzenia wielkiego korporacjonisty

Żeby spróbować zrozumieć specyfikę portugalskiego politycznego światka, trzeba przywołać postać Antonio Salazara - człowieka, który odcisnął niezwykle silne piętno na tamtejszym życiu publicznym i w ogóle całym sposobie myślenia o polityce.

Ten skromny i cichy profesor ekonomii, najpierw jako minister finansów, a w latach 1932-1968 premier, stał się faktycznym dyktatorem kraju i twórcą idei Nowego Państwa (Estado Novo). Jednak wbrew rozpowszechnionej dziś lewicowej propagandzie, kreślącej fałszywy wizerunek Salazara, Portugalia pod jego rządami nigdy nie przeistoczyła się w państwo faszystowskie. On sam zaś ani przez moment nie aspirował do roli „duce", „fuehrera” czy nieomylnego wodza. Przeciwnie - zawsze odżegnywał się od wizji państwa totalitarnego, które jego zdaniem było sprzeczne z duchem cywilizacji chrześcijańskiej. System stworzony przez Salazara - chociaż z całą pewnością autorytarny - nie dążył więc do ogarniania każdej sfery życia jednostki czy podporządkowania jej idei narodu czy rasy.

Ów głęboko wierzący katolik, który podobno do końca swojego życia zachowywał celibat, uważał raczej, że polityka jest „służbą dla podniesienia moralnego i materialnego poziomu ludzkości".

Wierzył w ideę korporacjonizmu i solidaryzmu narodowego. Do tego stopnia, że w portugalskiej konstytucji znalazł się zapis, iż Portugalia jest republiką korporacyjną. W zamierzeniach Salazara miał to być ustrój wzajemnej dbałości: państwa o obywatela, a obywatela o państwo. Jego działalność była więc próbą wcielenia w życie zasad encykliki papieża Piusa Xl „Quadragessimo Anno”. Dlatego poważnym, a niestety często powtarzanym błędem, jest wrzucanie salazarowskiego Estado Novo do jednego worka razem z faszystowskim modelem korporacyjnym we Włoszech.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.