Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

124516 miejsce

Polityka zagraniczna w wydaniu polskim

Czy Polska znajdzie prawdziwych sojuszników na arenie międzynarodowej?

Polska polityka zagraniczna na przestrzeni lat była wielką zmorą wszystkich rządów. Przed wybuchem II wojny światowej, a dokładniej mówiąc w latach 30. XX wieku, nasz kraj łączyły serdeczne więzi z Wielką Brytanią oraz Francją. Rzeczpospolita szukała pewnego oparcia w europejskich potęgach, w razie konfrontacji z ZSRR lub III Rzeszą niemiecką.

Kiedy Adolf Hitler wypowiedział wojnę Polsce, rząd oraz obywatele liczyli na wsparcie Chamberlaina oraz Lebruna. Nasz kraj został jednak osamotniony w walce z nazistami i komunistami. Brak ingerencji zachodu po zakończeniu wojny spowodował, że Polska pozostała pod okupacją ZSRR na kilkadziesiąt lat.

Wiele osób zadaje sobie pytanie: Dlaczego alianci nie pomogli Rzeczpospolitej? Odpowiedź jest dosyć złożona, ponieważ, Wielka Brytania i Francja nie uważały naszego państwa za czołowego gracza na świecie. Dlatego nie warto było tracić żołnierzy i wchodzić w paradę Hitlerowi. Warto przypomnieć, że Francja niezbyt obawiała się ataku nazistów - uważając, że atak na imperium, które posiada Linię Maginota i silną armię jest niemożliwy...

Okres PRL-u to polityka zagraniczna narzucona poniekąd z góry. Wtedy to dla polskiego rządu najważniejsze były stosunki z Państwami Układu Warszawskiego, Kubą, Albanią, Chinami i Koreą Północą. Z biegiem lat wzmacniały się kontakty z RFN (pod nadzorem ZSRR). Kiedy Karol Wojtyła został papieżem poprawiły się nasze relacje z Watykanem. Dopiero upadek komunizmu spowodował "otwarcie" się Polski na inne kraje.

Czy to "otwarcie" było naprawdę skuteczne? Wielkim plusem rodzimej polityki zagranicznej jest przyłączenie Rzeczpospolitej do NATO i Unii Europejskiej. Jednak same kontakty międzynarodowe stoją na niskim poziomie. Przez te 20 lat niepodległości nie potrafimy jasno powiedzieć kto jest naszym przyjacielem. Prawie 30-letnie "godzenie" się z Niemcami, a wcześniej z RFN, trwa nadal. Kiedy wydawało się, że dobre stosunki zostały odbudowane, rozsypały się przez Panią Steinbach.

Wiele osób zarzucało Lechowi Kaczyńskiemu rujnowanie stosunków z Niemcami i Rosją. Może tragicznie zmarły prezydent był po prostu twardy w stosunkach międzynarodowych i nie lubił być poklepywanym przez rządzących? Może zdawał sobie sprawę z tego, że z mocarstw europejskich Polska nie ma wielkiego pożytku? Pamiętam także obraźliwe artykuły i rysunki w prasie niemieckiej. Wydaje mi się, że zachód nie mógł pogodzić się z tym, że nasz kraj miał własne i niezależne zdanie. Lech Kaczyński zapisał się w historii jako prezydent dbający o relacje z Litwą, Ukrainą i Gruzją.

Obecny rząd musi odznaczać się odwagą i dynamizmem na arenie światowej. Polska musi mieć własne zdanie i reagować w wielu sytuacjach, które szkodzą wizerunkowi kraju. Jak bumerang powraca temat Litwy i polskich nazwisk. Minister Sikorski powinien bardziej przyjrzeć się tej patologicznej sytuacji, gdy tłamszone są prawa mniejszości polskiej.

Zastanawiacie się na pewno jak rozmawiać z Rosją? Pierwszą żelazna zasada brzmi: Polska nie może obawiać się sąsiada! Ostatnie zdarzenie dotyczące Zakajewa, pokazało, że Rosjanie nie są lepsi od nas. Pamiętajmy, że liczy się niezależność!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.