Pozycja materiału w rankingach:
Dwie Polski pracujące w restauracji McDonald's w Exeter (Wielka Brytania), złożyły pozew do tamtejszego sądu pracy. Twierdzą, że przełożona zabroniła im porozumiewania się w języku ojczystym nawet w trakcie przerw. O sprawie informuje gazeta.pl.
Kobiety zostały upomniane przez przełożoną po tym, jak poskarżyli się na nie współpracownicy. Nie podobało im się to, że w trakcie pracy, a nie przerw, rozmawiały ze sobą po polsku. Mieli przez to czuć się "niepewnie" i odczuwać, że kobiety alienują się od reszty zespołu. Jedna z nich właściwie nie mówi po angielsku i bez tłumacza nie była w stanie złożyć zeznania. Sąd orzekł, że "umyślnie przesadziły", a polecenie przełożonej nie miało rasistowskich podtekstów. Zobacz także:
Artykuły
(156)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: "Ta piękna dziewczyna była jednak zabawna (...) Wcale nie zmieszana, swobodna, nawiązująca bezpośredni kontakt z publicznością, mrugnięciem oka zdawała się mówić, że nie ma za grosz talentu, ale cóż to szkodzi, skoro ma coś innego." E. Zola
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 10.06.2009 16:42
Wiele razy spotykałem się z ludźmi, którzy mówili w swoim języku. I nie przeszkadzało mi to. Jak pięknie było posłuchać obcych głosek, tych dyftongów, tryftongów i nie było powodu, żebym podejrzewał, że to mogło być źle o mnie. Ludzie inaczej mogą myśleć, prawda. Obcokrajowcy mogą mówić o pięknych górach a Nam się wydaje że to o Nas. Co za nie strawny egoizm. Michael Douglas w filmie Upadek zaatakował nawet wielkiego potentata szybkiego żarcia, wyrzucając firmie, ze co innego umieszczają na reklamie a co innego On dostał na talerzu - płaskie te burger hamy jak piersi mężczyzny. Tak czy inaczej, niech te polskie dziewczyny dochodzą słusznych swych praw. Zostały zlekceważone nie mogąc pogadać sobie w ojczystym języku. A komu to przeszkadza - czy tylko ideologom?
Adam Podgórski 10.06.2009 14:42
a ja aczkowiek reakcję szefowej uważzm za nadto przesadną, nie sądzę, żeby miała ona podłoże rasistowskie. Ja też, co słusznie zauważa wyżej Jadwiga, czułbym się niezręcznie, gdyby koło mnie konwersowały osoby w innym języku i nie wiedomo o czym.
Jadwiga Kowalczyk 10.06.2009 13:38
W zasadzie każdy tubylec czuje sie niepewnie w czasie rozmowy imigrantów w nieznanym mu języku. Nie wie, o co chodzi i wyobraża sobie, że rozmowa jest "przeciw" niemu...
Autor usunął profil 10.06.2009 13:04
Gwiazdki za artykuł. Takie chore zjawiska trzeba naświetlać. Zamiast pracować, to się donosi na swe koleżanki, a fuuj. "Umyślnie przesadziły" - co za słowny bełkot. Umyślnie to przesadził ten babsztyl-szef. Ciekawe jakby Francuzki, Niemki, Szwedki rozmawiały w swoim języku, też "szefowa" by zareagowała w taki sposób. To - jest dyskryminacja rasowa. Obrońy wszelkiej tolerancji mają pole do popisu i niektóre zmęczone feministki mają sprawę do załatwienia. Krzywda stała się kobietom.
Czy na Jasnej Górze wolno mówić o Hitlerjugend? TV Trwam może
(odsłon: +608)