Facebook Google+ Twitter

Polki zafundowały sobie dreszczowiec

Horror w tie breaku i wymęczone zwycięstwo, to komentarz, który nasuwa się po meczu Polek z Belgijkami w turnieju kwalifikacyjnym do MŚ, który rozgrywany jest w Rzeszowie. Rośnie niepokój o awans. Czy Polki za wcześnie uwierzyły w sukces?

Choć zwycięstwo cieszy, to styl, w jakim zostało wywalczone pozostawia wiele do życzenia. / Fot. Fot. Agata RybkaNikt nie spodziewał się, że Polki będą potrzebowały aż pięciu setów żeby pokonać o wiele niżej klasyfikowane Belgijki. Nikomu nie przyszło pewnie nawet do głowy, że polska reprezentacja mogłaby w Rzeszowie przegrać pierwszy mecz turnieju. A tu okazało się, że podopieczne trenera Matlaka musiały nieźle się napocić i natrudzić, żeby obronić pierwszą piłkę meczową, a potem zdobyć dwa decydujące punkty. Przez całe spotkanie Polki grały „zrywamy”. Potrafiły zdobyć serię punktów, chociażby po zagrywce Mileny Sadurek, by za chwilę stracić serię po łatwych błędach.

Sam mecz rozpoczął się nie po myśli polskiej ekipy. Pierwszy przegrany set przeszedł bez historii. I chociaż Polki prowadziły na samym początku już 6:3, to za chwilę zrobiło się już 6:7, ale dla Belgijek. Podopieczne trenera Gerta Vande Broeka niczym specjalnie nie zachwyciły, a jednak solidnie postraszyły polską ekipę. Na tyle solidnie, że Polki drugiego seta rozpoczęły od prowadzenia 4:1, by za chwilę schodzić na pierwszą przerwę techniczną z sześcioma punktami przewagi. W tym secie Polki nie pozostawiły wątpliwości, kto jest lepszą drużyną. To one dyktowały warunki i bezlitośnie punktowały przeciwniczki. Wygrana do 14 najlepiej oddaje przebieg tego seta.

Kolejna odsłona spotkania, to walka punkt za punkt. Żadna z drużyn nie wypracowała bezpiecznej przewagi. Dopiero w końcówce Polki odskoczyły nieco rywalkom, dzięki czemu wygrały seta i wyszły na prowadzenie. Wielu kibiców wierzyło wtedy, że podopieczne trenera Matlaka w końcu złapały wiatr w żagle i niesione dopingiem postawią w czwartym secie kropkę nad „i”. Ale niestety Polki bezradnie starały się zatrzymać Belgijki, które z każdym zdobytym punktem coraz bardziej zaczęły wierzyć w swoje zwycięstwo. Trener Jerzy Matlak nerwowo krzyczał do swoich zawodniczek, jednak na niewiele się to zdało. Dlatego po czwartej partii na tablicy pojawił się wynik 2:2. I wtedy tak naprawdę zaczął się horror. Pomimo dobrego początku, Polki prowadziły już 9:5, coś nagle się załamało w ekipie biało-czerwonych. Chwilę dekoncentracji świetnie wykorzystały Belgijki, które doprowadziły do remisu po 12, by za chwilę mieć pierwszą piłkę meczową. Na szczęście Polki przeprowadziły skuteczny atak i wybroniły się, by za chwilę cieszyć się ze zwycięstwa 3:2.

Gra Polek jednak nie napawa optymizmem, a wręcz przeciwnie. Po męczarniach z Belgią, strach pomyśleć, co może dziać się podczas niedzielnego spotkania z Turcją. Jeśli Polki chcą awansować do przyszłorocznych mistrzostw świata, to muszą jak najszybciej zapomnieć o piątkowym meczu. Dzisiejsze spotkanie z reprezentacją Francji musi wyglądać zupełnie inaczej. Jeśli Polki od początku nie przejmą inicjatywy, tylko skupią się na odrabianiu strat, to nawet jeśli wywalczą awans, styl w jakim to zrobią pozostawi wiele do życzenia. Polki borykają się z kontuzjami. Reprezentacja ma ogromne problemy kadrowe. Dotychczasowe spotkania, zgrupowania nie zgrały rozsypanych mistrzyń Europy. Oby jednak to co mamy, wystarczyło do awansu. Wtedy będzie czas na dopracowanie, zgranie ekipy. Dzisiejsze zwycięstwo jest biało-czerwonym bardzo potrzebne. Inaczej, już w najbliższą niedzielę Polki zakończą udział w przyszłorocznych mistrzostwach świata, które rozegrane zostaną w Japonii.

Wkrótce pojawią się zdjęcia z tego meczu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.