Facebook Google+ Twitter

Polki zagrają o brązowy medal

Polskie siatkarki nie powtórzą sukcesu męskiej reprezentacji. Nie zdołały awansować do finału mistrzostw Europy, ulegając Holenderkom 1:3. W ostatnim dniu turnieju biało-czerwone walczyć będą o brązowe krążki.

Anna Barańska i trener Piotr Makowski podczas konferencji prasowej z trenerami i kapitanami drużyn grających w fazie finałowej rozgrywanych w Łodzi mistrzostw Europy siatkarek. / Fot. Grzegorz Michałowski/PAPSam awans do najlepszej czwórki mistrzostw jest jednak ogromnym sukcesem naszej reprezentacji, budowanej zaledwie od czterech miesięcy. Drużyna Holandii, od kilku sezonów prowadzona przez Avitala Selingera i grająca praktycznie w niezmienionym składzie, uznawana była powszechnie za faworyta pierwszego półfinału. Liczono jednak na niespodziankę, gdyż siatkówka, a szczególnie w wydaniu kobiecym, jest na tyle nieprzewidywalna, że murowane kandydatki do medalu – Serbki i Rosjanki, pożegnały się z udziałem w turnieju po drugiej rundzie. „Sborna” była zaś na tyle pewna siebie, że jej powrót do kraju zaplanowano dopiero na poniedziałek, 5 października. Porażka podopiecznych trenera Władimira Kuziutkina jest dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem, tym bardziej, że brak Rosjanek w strefie medalowej mistrzostw Starego Kontynentu zdarza się dopiero po raz drugi w historii.

To dla mnie już trzeci półfinał mistrzostw Europy, jednak ten będzie wyjątkowy. Po pierwsze dlatego, że gramy w Polsce, po drugie, że od początku turnieju jestem na boisku. Z tego powodu tak różne są moje odczucia, w porównaniu z poprzednimi mistrzostwami - przyznała po wygranej z Bułgarkami szczęśliwa Aleksandra Jagieło.

Po raz kolejny biało-czerwone poprowadził do boju Piotr Makowski. Asystent Jerzego Matlaka w trudnej sytuacji przejął rolę pierwszego trenera zespołu, lecz radzi sobie znakomicie. Makowski na każdym kroku podkreśla, że wszystkie zwycięstwa dedykowane są selekcjonerowi reprezentacji, który ze względu na ciężką chorobę żony musiał opuścić swoje podopieczne.

Nokaut w pierwszej partii

Początek spotkania należał do pomarańczowych, które odskoczyły na 3:1. Po silnym ataku Joanny Kaczor i asie serwisowym Katarzyny Gajgał, biało-czerwone wyrównały. Holenderki, żywiołowo wspierane przez polskich kibiców w meczu z Rosją, tym razem miały przeciwko sobie 13-tysięczną rzeszę widzów, szczelnie wypełniającą łódzką Atlas Arenę. Ten doping najwyraźniej usztywnił nieco zespół Oranje, który na pierwszej przerwie technicznej tracił do naszej drużyny jedno oczko. Po wznowieniu gry Holenderki jednak szybko opanowały nerwy i wyszły na prowadzenie 10:8. Czas na żądanie trenera Makowskiego nie przyniósł spodziewanego efektu, więc na boisku pojawiła się Dorota Pykosz. Tymczasem przewaga rywalek wzrosła do sześciu punktów (14:8). Ta różnica utrzymała się na kolejnej przerwie technicznej, a tuż po niej na parkiet weszły Natalia Bamber oraz Izabela Bełcik. Holenderki bezlitośnie punktowały nasze siatkarki, z każda akcją powiększając przewagę (22:11). Po błędzie Gajgał miały pierwszą piłkę setową, którą wykorzystała Chaine Staelens.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • P S
  • 03.10.2009 22:30

ano szkoda choć dwa pierwsze sety to prawdziwa demolka, ale potem było już coraz lepiej tiebreak był na wyciągnięcie ręki, szkoda ale dobrze że dziewczyny powalczyły to też się liczy

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to gramy z Niemkami ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, ale jeszcze jest szansa na brąz. Łukasz ma rację, awans do "czwórki" już sam w sobie jest sukcesem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak dla mnie o przegranej zadecydowały niuanse... wszystko prowadziło do tie-breaka i zrealizowania się starej zasady, że kto nie wygrywa 3:0 ten przegrywa 2:3. Polki w czwartym secie prowadziły 17:15 i Joanna Kaczor miała piłkę w górze...niestety została zablokowana i wtedy Holenderki złapały wiatr w żagle.

Ale i tak sam awans do półfinałów i wyeliminowanie Sbornaja to wielki sukces, wobec nieobecności trzech naszych gwiazd: Skowrońskiej-Dolaty, Podolec i Rosner. Myślę, że z nimi byśmy złoili wszystkich.

Prawdopodobnie zagramy jutro z Niemkami, które pierwszego seta z Włoszkami przegrały do 10, w drugim wygrały do 22, ale w trzecim znów przegrywają 3:8. Chociaż kto wie. Lepiej nam chyba z Niemkami, a Włoszki zasługują na ten finał i mam nadzieję, że zleją Holenderki:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.